To będzie trudne do wyliczenia. Podam tę, w której byłem najdłużej. To rok 1997 i powódź tysiąclecia – na miejscu działań sześć tygodni. Rok 2010 – od maja, z krótkimi przerwami do września - działania od Sandomierza, Winiary, przez Bogatynię. Kierowałem tymi działami.
Studiowałem w szkole oficerskiej i tylko wtedy wysyłany byłem do akcji jako strażak – ratownik na pierwszą linię działań. Przeprawę miałem jednak solidną, bo walczyłem z zimą stulecia i uczestniczyłem np. w akcji ratunkowej po wybuchu gazu w Rotundzie PKO w Warszawie. Zginęło wówczas 49 osób, a 135 zostało rannych.
Reklama
Nasza szkoła była pacyfikowana, bo jako studenci zastrajkowaliśmy przeciwko zmianie ustawy o szkolnictwie wyższym, która przyporządkowała Wyższą Szkołę Pożarniczą pod ministra sprawa wewnętrznych.
Strażak to jest ktoś, kto przede wszystkim niesie pomoc innym. Ktoś, kto w sytuacji zagrożenia zachowuje zimną krew, wchodzi w miejsca, w które inni by nie weszli i ratuje innych. Jestem uczynny i myślę pozytywnie, może z tego wynika to, że jestem dobrze przez ludzi odbierany. To miłe, że mnie cenią.
Mówimy o wydatku rzędu miliona złotych, na który jeden samorząd czy organizacja nie mogą sobie pozwolić. Dlatego potrzebna tu była pewna inżynieria finansowa. Zawsze staram się w takich sytuacjach pomagać, a kiedy dotyczyło to mojej małej ojczyzny, to serce od razu zabiło mi mocniej.
Reklama
W szkole pożarniczej, w mojej klasie był jeszcze jeden Marek Kowalski. Mówiło się – ten z Debrzna Wsi – i wszyscy wiedzieli o kogo chodzi. Poza tym studiowali ze mną głównie koledzy z małych i dużych miast, wielu było z samej Warszawy. To że był tam chłopak z prowincji, z małej miejscowości na granicy gmin, a dziś nawet województw, było ewenementem. Dlatego zapamiętali to Debrzno Wieś. Zresztą ja zawsze z dumą podkreślałem, skąd pochodzę.
Sprawiła to chęć zostania strażakiem. Determinacja w dążeniu do celu. Chociaż nie patrzę na to jak na wyrwanie się, ucieczkę. Chciałem zostać strażakiem, skończyłem szkołę, następnie dostałem pracę w Koszalinie, więc musiałem opuścić gminę Lipka. Karierę oficerską rozpocząłem w 1982 roku na stanowisku oficera ds. prewencji w Komendzie Rejonowej Straży Pożarnych w Koszalinie. Po powstaniu Państwowej Straży Pożarnej stanąłem na czele Wydziału Planowania Operacyjnego Komendy Wojewódzkiej w Koszalinie. Tam też pełniłem służbę do 1999 roku, kiedy to mianowany zostałem zastępcą Zachodniopomorskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP w Szczecinie. W 1998 pół roku byłem też zastępcą komendanta wojewódzkiego w Koszalinie. Od 2002 roku byłem komendantem wojewódzkim w Zachodniopomorskim, a od stycznia 2008 roku jako nadbrygadier pełniłem funkcję zastępcy Komendanta Głównego PSP i Szefa Obrony Cywilnej Kraju.
Reklama
Gdy miałem 6-7 lat kochałem wodę i chciałem zostać marynarzem. Bardzo podobał mi się ten mundur. Jednak w czasie nauki w szkole średniej w Krajence zmieniłem decyzję. Kluczowe w jej podjęciu było spotkanie z absolwentem, oficerem straży pożarnej. To on mnie zainspirował.
Wygraliśmy przetarg na to zadanie. Ukraińcy budują system i uznali, słusznie zresztą, że nie stworzą go inaczej niż poprzez sieć straży ochotniczych. Wzorują się tu na Zachodzie, a my tym Zachodem dla nich jesteśmy.
OSP Lipka może być dla nich doskonałym przykładem dobrych praktyk. Filozofia wdrażania tych rozwiązań zakłada wizytę studyjną w Polsce. Oni muszą tu przyjechać, porozmawiać z samorządowcami i samymi strażakami i na własne oczy przekonać się, jak działają jednostki OSP.Reklama
Bardzo dobrze. Nie wyobrażamy sobie dobrego systemu bez ochotników.
Nie byłby tak przyjazny dla obywatela. Istotą działań jest czas reakcji i efektywna, profesjonalna pomoc. Z dobrym warsztatem i wyposażeniem ratownika. Ochotnicy są coraz lepiej wyposażeni i wyszkoleni. Często nie odbiegają poziomem od zawodowców, a dla człowieka, który potrzebuje pomocy nie jest ważne, czy ratuje go ochotnik, czy ktoś na etacie.
Potwierdziła, że dokonałem dobrego wyboru. Nigdy nie zmieniłbym munduru strażackiego na nic innego. Wie pan, gdy otrzymałem stopień nadbrygadiera w korpusie generalskim pojechałem do szkoły w Krajence, niestety moje technikum już nie istniało, pokłoniłem się i powiedziałem: stąd wyszedłem, dziękuję. Spotkałem się też z młodzieżą, podobnie jak ten oficer sprzed czterdziestu lat.
Reklama
Jako oficer jestem w dyspozycji muszę liczyć się z odwołaniem, ale w pierwszej chwili było mi żal. Miałem jeszcze tyle zadań do wykonania, tyle spraw było rozpoczętych. Musiałem jednak tę decyzję uszanować. Ktoś zawnioskował, ktoś odwołał i tyle.
Podczas oficjalnego pożegnania powiedziałem po strażacku: skoro pan minister mnie odwołał, to znaczy, że mam coś innego jeszcze do zrobienia. I to właśnie robię na Ukrainie. Czuję się potrzebny. Poza tym w kwietniu 2017 roku zostałem prezesem Zarządu Oddziału Wojewódzkiego ZOSP w Szczecinie. Chcemy nad morzem stworzyć ośrodek do szkolenia młodzieżowych drużyn pożarniczych dla województwa, Polski i Europy.
Wie pan, co było w tym odwołaniu najtrudniejsze? Świadomość, że za kilka dni będę musiał zdjąć mundur. I że nie będę już go nosić w połączeniu z obowiązkami i zadaniami.
To była decyzja związana z wyborami do parlamentu, które odbyły się w 2015 roku. Jeśli jednak będziemy kojarzyć ratownika, człowieka munduru z polityką, to popełnimy błąd, bo będziemy segregować strażaków w kategoriach politycznych, a nie merytorycznych. My jesteśmy dla ludzi, nie dla polityków, a oni mają nieodpartą chęć zarządzania nami i to przy pomocy swoich zaufanych ludzi. Co to w ogóle znaczy? Mam nadzieję, że takie podejście się zmieni i politycy zrozumieją, że strażak czy szerzej mundurowy jest dla obywatela.
Reklama
Nie pójdę w politykę, bo zaprzeczę temu, co powiedziałem wcześniej. Mam zadanie na Ukrainie i na nim się skupiam.
Gdyby mundurowi poszli w politykę, to naraziliby się na komentarze dotyczące przekonań politycznych. Wie pan, byłem na Bałkanach i słyszałem rozmowy dzielące ludzi choćby ze względu na narodowość. Dla ratownika nie ma takich podziałów. Człowiek to podstawa.
Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pozdrowienia od kolegów Piotrka i Maćka. To wspólne .... w Hali Marymonckiej było smaczne!!!
Pozdrowienia od kolegów Piotrka i Maćka. To wspólne .... w Hali Marymonckiej było smaczne!!!