Pierwszej kobiecie Elżbieta Szczodra się opiera, ale drugiej nie daje rady. No i jedzie z mężem do Zakrzewa na bezpłatne badanie kręgosłupa. Za darmo żal nie spróbować, prawda? Poza tym o kupowaniu czegokolwiek nie ma mowy. Bo pani Ela ma już w domu np. masujący fotel z pokazu. Mąż się uparł, to wzięli go za gotówkę.
U nich chodził cicho, a u nas tak głośno, że telewizora nie idzie oglądać
– mieszkanka Starej Wiśniewki opowiada o zakupie za 3 tys. zł. O zaletach masażu nic nie mówi, ale jak tak ten fotel sobie z każdej strony ogląda, to myśli, że to jakaś podróba być musi.
W środę 29 marca do Domu Polskiego w Zakrzewie zjeżdżają się ludzie z różnych stron gminy. Zwabieni obietnicą darmowego badania. Dopiero następnego dnia radna Bernadeta Galla krzyczeć będzie, że to oszustwo. I że w instytucji publicznej czegoś takiego być nie powinno.
Do czoła był pasek, do dłoni dwa elementy elektryczne, stopy na płytkach metalowych. To się badaniem elektromagnetycznym nazywa
– o wizycie w Domu Polskim opowiada Irena Janczewska, sołtys Drożysk Małych. Na spotkanie zaproszono ją telefonicznie. Pani po drugiej stronie słuchawki mówiła: pani Irenko, pni Irenko, także sołtys myślała, że dzwoni pielęgniarka z przychodni.
Te badania można sobie zrobić, ale chyba u jakiegoś lekarza, bo ten sprzęt jest bardzo drogi, kosztuje chyba 7 tys. złotych
– mówi. W oczekiwaniu na wynik pani Irena słuchała wykładu o chorobach, m.in. cukrzycy.
Prelekcja była super
– twierdzi. Zasłuchana była tak bardzo, że nie zwróciła uwagi na mężczyznę, który przestrzegał uczestników spotkania: to oszustwo, nie dajcie się naciągnąć. Prowadzący je pracownik wyprosił zakrzewianina z sali. W tym czasie I. Janczewska dostała do ręki wynik.
On całościowo pokazuje nasz organizm. Takie badanie kosztuje 200 zł, a my nie byliśmy obciążeni żadnymi kosztami i żadnym zakupem. Moim zdaniem nie ma co ich posądzać o cokolwiek i zgłaszać na policję, bo to by było śmieszne i nieuczciwe
Reklama
– przekonuje mieszkanka Drożysk Małych.
Złamani konsumenci – 29 marca salę w Domu Polskim wynajęła firma z Poznania. Od kilku lat zajmuje się ona sprzedażą w systemie sprzedaży bezpośredniej...
Każdy ma swój rozum – Bo tak naprawdę wszystko zależy od ludzi. Jedni kupią sprzęt za 7 tys. zł (tak, był on do kupienia, ale następnego dnia, po kontakcie telefonicznym z konsultantem), inni nie. – Jakby ktoś reflektował, to miałby 1000 zł rabatu...
Nie do śmiechu było Elżbiecie Szczodrej.
Według tych badań jestem na wszystko chora. Gdyby brać je pod uwagę, to tylko się w łóżku położyć i czekać…
Reklama
– gdy poradzono jej, że powinna być pod opieką tej firmy, a do lekarza rodzinnego chodzić nie powinna, bo on tych badań nie uznaje, kobieta wyszła. Trochę dłużej została pani Barbara. Na badanie pojechała z córką.
Córce wykazało, że ma psiego tasiemca. U mnie też to było na kartce tylko nie podkreślone, ale jak my razem siedziałyśmy przy stoliku, to mówić nam tych samych chorób przecież nie będą
– kobieta była ostrożna, bo z firmą z Poznania miała do czynienia w ubiegłym roku. Kiedy porównała tamte badania z obecnymi okazało się, że wiele chorób minęło jak ręką odjął. Schorzenia kręgosłupa? Nie ma. Reumatyzm? A skąd.
Z tym psim tasiemcem córka zadzwoniła do przychodni, ale jej powiedzieli, że o takim czymś nie słyszeli. Te badania można o kant tyłka rozbić. I te zeszłoroczne też. Na początku wierzyłam, bo strzelili w moje choroby. Córka też nie ma zdrowia, ale teraz jest gorzej chora ode mnie
– opowiada pani Basia. Z bezpłatnych badań organizowanych przez prywatne firmy została skutecznie wyleczona.
W spotkaniu w Domu Polskim udział wziął także pan Stefan. Kilkanaście lat temu w Bydgoszczy uczestniczył w pokazie produktów, a potem kupował suplementy. Najpierw zalecano mu te tańsze, za ok. 50 zł, potem ceny sięgały 200 złotych.
Takie dwie panie, łapiduchy tam były. Mówiły: przy tych schorzeniach brać to i to, potem zrobić badanie i według niego można telefonicznie zamawiać. Wziąłem sobie za sto czy sto parę złotych tego uzdrowienia
– mówi mieszkaniec Starej Wiśniewki. Dopiero w sklepie zielarskim w Pile wyjaśniono mu, że te ceny to gruba przesada. A i w trafianie w choroby już nie wierzy.
Lekarz stwierdził: powiedz, w jakim zawodzie pracujesz, to ja ci mniej więcej choroby wymienię. Przecież w określonym wieku, przy określonej pracy są dane choroby
Reklama
– oznajmia.
Poza tym pełne, dokładne badanie trwa sześćdziesiąt minut, a oni w tym czasie załatwili nas wszystkich.
29 marca salę w Domu Polskim wynajęła firma z Poznania. Od kilku lat zajmuje się ona sprzedażą w systemie sprzedaży bezpośredniej (pościeli czy artykułów AGD), poza lokalem przedsiębiorstwa, podczas publicznych prezentacji, które odbywają się w wynajętych salach. Firma robi to na terenie całego kraju, zgodnie z prawem. Ma jednak na swoim koncie wyrok – w lipcu 2015 rok sąd w Poznaniu skazał jej właściciela za łamanie praw konsumentów. Chodzi o to, że „wprowadzał on konsumentów w błąd co do realizacji prawa do odstąpienia od umowy poprzez informowanie konsumentów, którzy złożyli oświadczenie o odstąpieniu od umowy, że: uprawnienie do zwrotu towarów zostanie przez przedsiębiorcę uznane pod warunkiem braku ich używania; zwrot towaru powinien nastąpić w oryginalnych opakowaniach, co jest sprzeczne z art. 2 ust. 3 ustawy o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny. Przedsiębiorca miał za to zapłacić karę pieniężną w wysokości 4.485 złotych. Z informacji sądu wynika, że już w 2014 roku firma zaprzestała niedozwolonych praktyk. W 2014 roku oświadczenia o odstąpieniu od umowy sprzedaży zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa złożyło 69 konsumentów, które to oświadczenia uznane zostały przez przedsiębiorcę za skuteczne.
Niemniej zdaniem Bernadety Galli taka forma sprzedaży powinna być mocno ograniczona.
Czy to jest prawnie możliwe?
– pytała 30 marca, podczas sesji Rady Gminy Zakrzewo.
Społeczeństwo, przychodząc do miejsca publicznego, czuje się bezpieczne. Wierzy, że nie będzie oszukane
– mówiła wprost, kierując oskarżycielski wzrok w stronę dyrektor Domu Polskiego Barbary Matysek–Szopińskiej. Tę w obronę wzięła sekretarz Urzędu Gminy Zakrzewo Aneta Buława:
Jeżeli ktoś zwróci się do pani dyrektor o wynajęcie sali, to skoro ma działalność gospodarczą, może salę wypożyczyć. Choć zgadzam się, że nie każdy, walcząc o klienta, jest uczciwy. Pani dyrektor na to większego wpływu jednak nie ma.
Reklama
Opinię, że pokaz czy badanie w budynku użyteczności publicznej myli ludzi podzielił także przewodniczący Antoni Łosoś. Proponował, by o podejrzeniu łamania prawa informować policję.
W przypadku jawnego oszustwa zawiadomić organy upoważnione do ewentualnej kontroli i podjęcia sprawy. W całym kraju nagłaśniane są takie sprawy, a mimo to dalej to się dzieje. Najczęściej są to nieuczciwi sprzedawcy, którzy wciskają, a nie sprzedają
– mówił radny, ale interwencji ze strony samorządu obiecać nie mógł. Gmina nie ma takich uprawnień. Obecny podczas obrad policjant nie zabrał w tej sprawie głosu.
Bo tak naprawdę wszystko zależy od ludzi. Jedni kupią sprzęt za 7 tys. zł (tak, był on do kupienia, ale następnego dnia, po kontakcie telefonicznym z konsultantem), inni nie.
Jakby ktoś reflektował, to miałby 1000 zł rabatu
– mówi E. Szczodra. Z oferty nie skorzystała. A i pan Stefan zrezygnował, choć miał chwilę wahania.
Tłumaczyli, że leczenia tym urządzeniem nie można przedawkować. Mnie boli kręgosłup, stawy biodrowe i kolanowe, cały układ stawowo–kostny. To jak pójdę spać, położę sobie to pod tyłek, nad ranem, jak będę się przewracać na drugi bok, to wezmę na kręgosłup szyjny, a w dzień jeszcze załatwię sobie kolana. „Oj, panie, tak to nie można stosować, bo można sobie zaszkodzić”. To jak to jest? „Nie, to musi być kontrolowane”. To już wiem, że kręcą. Nie jestem od wczoraj, a z niejednymi takimi się spotkałem, to wiem, jak z nimi rozmawiać. Nie kupiłem. Panie, ostrożnie z takimi rzeczami.
Zaznaczyć należy, że działalność, jaką prowadzi firma z Poznania, jest dozwolona. Sęk w tym, że tego typu działania często bazują na ludzkiej niewiedzy. Głównie ludzi starszych (do DP zapraszano ludzi po 50–tce) i schorowanych, którzy w trosce o zdrowie kupują drogie urządzenia (nierzadko za znacznie wyższe kwoty niż w sklepie). Poza tym, jak mówiła choćby Elżbieta Szczodra, panie z firmy zapewniały, że badanie nie wiąże się z kupowaniem. Okazało się to nieprawdą.
Tylko że nikt nikogo do kupna nie zmuszał – podkreśla pani I. z Zakrzewa. Ona na aparat za 7 tys. zł się skusiła. – Ich dar przekonywania był wielki
– mówi i prosi o nie podawanie nazwiska.
Mąż mnie przekonał, ale ja już to oddałam, bo mi to w ogóle nie pomaga...
Komentarza firmy z Poznania nie udało nam się uzyskać. Kobieta, która organizowała spotkanie w Zakrzewie odesłała nas do siedziby przedsiębiorstwa. Tam odbijaliśmy się od jednej pani do drugiej. Żadna nie chciała podać funkcji, kazały dzwonić później…[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Głupoty się nie sieje ,sama się rodzi,niektórzy siedzą i oglądają w TV reklamy na leki na wszystko,potem biegiem do apteki,albo inwestują w jakieś fundusze,że niby duże zyski a potem co państwo winne,złodzieje itp.nie to Wy naiwniacy jesteście sami sobie winni,macie dzieci ,wnuki w nich zainwestujcie to się czasami zwraca,a jak nie to jest do przeżycia,dusigrosz i ciułacz to taka jedna ze starczych chorób.
Naiwność i głupota ludzka nie zna granic sam jestem tego dobrym przykładem, ale od tego czasu kiedy padłem ofiarą takich cwaniakow nigdy więcej.
Głupoty się nie sieje ,sama się rodzi,niektórzy siedzą i oglądają w TV reklamy na leki na wszystko,potem biegiem do apteki,albo inwestują w jakieś fundusze,że niby duże zyski a potem co państwo winne,złodzieje itp.nie to Wy naiwniacy jesteście sami sobie winni,macie dzieci ,wnuki w nich zainwestujcie to się czasami zwraca,a jak nie to jest do przeżycia,dusigrosz i ciułacz to taka jedna ze starczych chorób.
Naiwność i głupota ludzka nie zna granic sam jestem tego dobrym przykładem, ale od tego czasu kiedy padłem ofiarą takich cwaniakow nigdy więcej.