Jeszcze pod koniec zeszłego roku przetarg wygrała firma Trakcja PRKiL S.A. z Warszawy, która zobowiązała się wykonać zadanie do 30 sierpnia 2017 r. za cenę blisko 2,5 mln złotych. Prace drogowe na tym odcinku zaczęły się już na początku marca. Dość szybko jednak natrafiono na poważne utrudnienie – na niżej położonym odcinku drogi poziom wód gruntowych jest zbyt wysoki i uniemożliwia wykonanie prac zgodnie z projektem, tak aby potem zbudowana droga gwarantowała bezpieczeństwo jej użytkownikom.
Poziom wód rzeczywiście jest bardzo wysoki. Dość powiedzieć, że lustro wody znajdującego się w pobliżu stawu jest o 12 cm wyżej niż droga. Kierownik budowy Mateusz Antoniak informuje, że taka sytuacja wiąże się z koniecznością wykonania dodatkowych robót mających na celu umocnienie nasypu tak, aby nie osiadał.
Nagle okazało się, że woda podniosła się o pół czy metr wyżej w odwiertach niż było to założone w projekcie. To ma bardzo duży wpływ na postawienie tej drogi
– kierownik tłumaczy, że niewykonanie dodatkowych umocnień mogłoby w przyszłości skończyć się katastrofą budowlaną i droga mogłaby po prostu zniknąć pod wodą. Jednym z proponowanych rozwiązań jest użycie tzw. poduszki keramzytowej.
Tego rodzaju prace nie zostały jednak uwzględnione w dokumentacji przetargowej, więc wymagają podpisania aneksu do umowy, a to nie jest takie łatwe. Jak na razie wójt Piotr Lach nie chce mówić o dodatkowych kosztach, jakie wynikną przez to dla gminy, gdyż w tej chwili trwają negocjacje z Urzędem Marszałkowskim, który tę budowę dofinansowuje w ramach środków przyznanych z PROWu. Wiadomo jednak, że nie chodzi o małe pieniądze.

Tak wygląda przebudowa drogi od strony Stawnicy
Czy podniesienie poziomu wód gruntowych można było przewidzieć i tym samym zapobiec sytuacji, która w tej chwili wynikła? Mateusz Antoniak przekonuje, że ani wykonawca, ani zleceniodawca nie zawinili.
Tak naprawdę warunki pogodowe nie są zależne ani od nas, ani od zamawiającego. Mamy zresztą opinię doktora i profesora, osób specjalizujących się w tej dziedzinie, z których jednoznacznie wynika, że tego nie dało się przewidzieć
– wyjaśnia. Z kolei Piotr Lach zapewnia, że stosowne badania geologiczne zostały przeprowadzone w 2014 roku.
Do czasu załatwienia formalności i podpisania aneksu do umowy prace są wstrzymane, ale na szczęście tylko na jednym odcinku drogi. Na pozostałym fragmencie dalej trwają roboty. Kierownik budowy zapewnia, że jeśli chodzi o czas, to na razie nie ma powodów do obaw.
Te roboty, które teraz mamy, zakładaliśmy, że będziemy robić w czerwcu
– mówi o zapasie czasowym.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jam czytam Państwa wypowiedzi, to wydaje mi się że powinniście Państwo przejść odlowiednie szkolenia z zakresu obowiązujacego Prawa Zamówień Publicznych. Reprezentując wielokrotnie Inwestorów bądź Wykonawców, finał tego typu dyskusji w większości przypadków - jak i zarówno w tym - kończy się korzystnie dla Wykonawcy. Wykonawca nie miał, nie ma i nigdy mieć nie będzie - bo chroni go w tym Prawo - obowiązku interpretowania poprawności wykonania Domumentacji Projektowej - a jeśli dokonuje należytej staranności na etapie realizacji robót jak słyszę z Jego wypowiedzi, to chwała mu za to, że nie dopuszcza się ukończenia zadania z wadą mogącą skutkować jakąś awarią. Tak więc jeśli nastąpiły takie okoliczności jak wyżej, słuszne jest pojęcie robót dodatkowych doprawidłowego ukończenia zadania inwestycyjnego.
prawo zamowien publicznych
Heh, ROBOTY DODATKOWE - uwielbiam te sformułowanie nagminnie stosowane u wykonawców inwestycji :) trzeba się dokładnie przyjrzeć specyfikacjom technicznym wykonania i odbioru robót oraz ogrniczeń odpowiedzialności zapisanych w opini geotechnicznej, najczęściej jest zapis, że po prostu stan wód gruntowych może się zmienić w zależności od opadów i pór roku :) - bez żadncyh współczynników określających te prawdopodobieństwo
Jest to zlewnia 2 rzek , więc wody jest tam sporo od lat , a wszyscy z mieszkańców Stawnicy czy Dzierzążna od lat wskazywali na kłopoty z przejazdem w mokre lata . Ponadto od wielu lat w tym miejscu samochody ze zbożem czy nawozem miały duże kłopoty , nawet dochodziło do kolizji. Miąższość torfu jest tam duża dlatego można było komplikacje przewidzieć w fazie projektu . Po przetargu wykonawczym może być kłopot z uzyskaniem dodatkowego dofinansowania z UM , dlatego ciekawe kto dopłaci do budowy.Jeśli projektant przewidział wymianę gruntu w odpowiedni sposób , to firma startująca do przetargu powinna liczyć się z kosztami i w odpowiedni sposób obliczyć swoją stawkę , a jeśli liczyła na roboty dodatkowe to ich strata.
Jam czytam Państwa wypowiedzi, to wydaje mi się że powinniście Państwo przejść odlowiednie szkolenia z zakresu obowiązujacego Prawa Zamówień Publicznych. Reprezentując wielokrotnie Inwestorów bądź Wykonawców, finał tego typu dyskusji w większości przypadków - jak i zarówno w tym - kończy się korzystnie dla Wykonawcy. Wykonawca nie miał, nie ma i nigdy mieć nie będzie - bo chroni go w tym Prawo - obowiązku interpretowania poprawności wykonania Domumentacji Projektowej - a jeśli dokonuje należytej staranności na etapie realizacji robót jak słyszę z Jego wypowiedzi, to chwała mu za to, że nie dopuszcza się ukończenia zadania z wadą mogącą skutkować jakąś awarią. Tak więc jeśli nastąpiły takie okoliczności jak wyżej, słuszne jest pojęcie robót dodatkowych doprawidłowego ukończenia zadania inwestycyjnego.
prawo zamowien publicznych
Heh, ROBOTY DODATKOWE - uwielbiam te sformułowanie nagminnie stosowane u wykonawców inwestycji :) trzeba się dokładnie przyjrzeć specyfikacjom technicznym wykonania i odbioru robót oraz ogrniczeń odpowiedzialności zapisanych w opini geotechnicznej, najczęściej jest zapis, że po prostu stan wód gruntowych może się zmienić w zależności od opadów i pór roku :) - bez żadncyh współczynników określających te prawdopodobieństwo