Reklama

Jeśli nie będzie poprawy...

18/06/2013 00:00
Miejsce gromadzenia odpadów w Tarnówce ponownie na językach. Mieszkańcy boją się o wodę, "Sanepid" ją kontroluje i zwraca uwagę na bałagan, a gmina czeka na wyniki kontroli WIOŚ. Starostwo chce rozmów, ale też przestrzega

Po kilku latach w Tarnówce powraca dyskusja dotycząca terenu po byłym ośrodku maszynowym. Obecnie firma z Krajenki prowadzi w tym miejscu działalność związaną z gospodarką odpadami rolniczymi. Mieszkańcy twierdzą, że hałda śmieci jest coraz większa, ale największe obawy wzbudza fakt, że odpady gromadzone są w pobliżu ujęcia wody. Już kiedyś działalność firmy rodziła wątpliwości miejscowych, a sprawa otarła się o policję, instytucji ochrony środowiska i prokuraturę. W ostatnich tygodniach, za sprawą wniosku mieszkańców wystosowanego do wójta po zebraniu sołeckim, firma prowadząca działalność ponownie znalazła się na świeczniku.

Bez zadaszenia, w pobliżu wody

Sołtys Tarnówki Sylwester Sławski przyznaje, że w ostatnich miesiącach coraz częściej docierały do niego sygnały od mieszkańców, że boją się, iż odpady mogą mieć wpływ na pobliskie ujęcie wody. Jak twierdzi, informował o tym urząd gminy, ale wtedy usłyszał jedynie, że firma ma stosowne pozwolenia i nie pozostaje nic innego, jak czekać, aż minie termin zezwolenia na działalność podmiotu. Wedle aktualnej decyzji na prowadzenie działalności wydanej przez starostwo powiatowe, termin ten mija w 2018 roku. Jak mówi sołtys Sławski, lęk miejscowych jest tym większy, że pomiędzy terenem gromadzenia a hydrofornią jest staw. Odpady nie są gromadzone pod zadaszeniem, stąd miejscowi obawiają się, że zanieczyszczona woda opadowa może przenikać do stawu, a ponieważ ten często w ciągu roku wylewa, ciecz może łatwo przedostać się na teren hydroforni i ujęcia wody pitnej. Nie wspominając o tym, że odpady gromadzone są w bliskim sąsiedztwie domu, w którym mieszka kilka rodzin. Kto chciałby za oknem oglądać hałdę śmieci?
[[reklama]]
No, stało się!?

Stąd lokalną społeczność zastanawia, na jakiej podstawie wydano w ogóle decyzję o gromadzeniu śmieci w takim miejscu. Czy decyzja jest oparta o wiedzę fachowca w dziedzinie odpadów, czy o wiedzę urzędnika? Czy ktoś może ręczyć głową, że odpady nie będą miały negatywnego wpływu na ujęcie wody? Oto pytania, jakie stawia dzisiaj sołtys w imieniu mieszkańców. – Niestety nie ma żadnych zapewnień dla ludności, że może czuć się bezpieczna – dodaje radny Jerzy Sławski. Sołtys z radnym przyznają wprost, że opinie urzędników, mające uspokoić mieszkańców, ich nie interesują. Chcą mieć pewność, że gwarancje bezpieczeństwa dadzą osoby znające się na tej branży. – Nie chcemy obudzić się w sytuacji, kiedy ktoś powie... No, stało się – sołtys przestrzega przed potencjalnymi zagrożeniami. Stąd po niedawnym zebraniu sołeckim wystosowano do wójta wspomniane pismo, w którym, ze względu na niepokój społeczny, rada sołecka złożyła wniosek o podjęcie przez wójta działań zmierzających do likwidacji poprawy sytuacji.

Woda regularnie badana

Pracownicy Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Złotowie zapewniają, że prowadzone dotychczas badania wody nie wykazały żadnego skażenia cieczy w hydroforni. Zarówno przez stację jak i Zakład Usług Wodnych Krajna badania prowadzone były wielokrotnie i odbywają się regularnie. Ani razu nie stwierdzono żadnych przekroczeń. Wyjątkiem było niedawne skażenie bakterią coli, ale, zdaniem pracowników „Sanepidu”, nie należy tego łączyć z faktem magazynowania odpadów na pobliskim terenie. – Zagrożenia na dzień dzisiejszy nie ma – usłyszeliśmy w stacji. Rzecznik "Sanepidu" przyznaje jednocześnie, że inną sprawą jest kwestia utrzymania porządku na terenie, gdzie magazynowane są odpady. Bo porządku tam zwyczajnie nie ma. Do tego teren nie jest najeżycie ogrodzony, osoby trzecie mają do niego dostęp. – Gmina ma przecież regulaminy porządku, mogłaby zmusić, ażeby podmiot prowadzący działalność zrobił porządek, bo także dla gminy nie jest to dobry wizerunek – mówi rzecznik, przyznając, że nie kojarzy, ażeby na terenie powiatu złotowskiego gdziekolwiek występowała obecnie podobna sytuacja jak ta w Tarnówce.

Czekamy na kontrolę

Jan Zając z Urzędu Gminy w Tarnówce przyznaje, że w odpowiedzi na niedawny wniosek mieszkańców samorząd podjął już działania. Skierował stosowne pisma nie tylko do „Sanepidu”, ale też do wydziału ochrony środowiska starostwa w Złotowie i Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w celu określenia statusu wysypiska i wywiązywania się firmy ze swoich obowiązków. Urzędnik potwierdza opinię, że teren nie jest zabezpieczony przed dostępem osób trzecich, stwierdzono bowiem częściowe braki ogrodzenia. Urząd gminy w Tarnówce prowadzi też w tej sprawie korespondencję ze starostwem w Złotowie. Tamtejszy wydział ochrony środowiska poinformował, że również wystąpił do WIOŚ o skontrolowanie terenu działalności firmy, w szczególności pod kątem terminów i sposobów przechowywania zebranych tam odpadów. – Czekamy teraz na kontrolę WIOŚ – mówi Jan Zając.
[[nowa_strona]]
Powrót do przeszłości

Dyrektor wydziału ochrony środowiska w starostwie Bronisław Kalas dodaje, że doskonale pamięta, jak przed kilkoma laty firma działająca w Tarnówce znalazła się na językach za sprawą niewłaściwego gromadzenia odpadów. Bronisław Kalas przyznaje, że kiedy niedawno pracownicy wydziału byli w Tarnówce i oglądali teren, zastali... podobną sytuację jak ta, za sprawą której doszło do zamieszania kilka lat temu. – Sytuacja w zasadzie powróciła do stanu, jaki wtedy stwierdziliśmy. Zobaczyliśmy ten sam obraz, który był przed tamtą interwencją – porównuje ówczesny i obecny bałagan. Bronisław Kalas przypomina, że wtedy, po interwencji, teren został względnie uporządkowany, niestety dzisiaj sytuacja się powtarza. – Dlatego zrobiliśmy zdjęcia i wysłaliśmy je do WIOŚ. Również czekamy – mówi dyrektor wydziału.

Decyzja starosty, opinia wójta...

Zgodnie z pytaniami mieszkańców Bronisława Kalasa zapytaliśmy też o umotywowanie decyzji wydanej przez starostę, zezwalającej firmie na prowadzenie w takim miejscu niewygodnej dla mieszkańców działalności. Jak mówi dyrektor, decyzja była wydana w oparciu o pozytywną opinię wójta. Czy automatycznie oznaczała ona dla władz powiatu zobowiązanie do wydania decyzji? – Nie, nie jest to wiążące... – przyznaje dyrektor, ale dodaje, że nie było przesłanek ku temu, ażeby takiej decyzji nie wydawać. Czy więc decyzję wydano w oparciu o zdanie i wiedzę fachowca, osoby, która ma merytoryczną wiedzę, która zna się na rzeczy i da gwarancje, że nie ma zagrożenia dla pobliskiego ujęcia wody? – nieustannie dopytują sołtys, radny, a za nimi mieszkańcy. – Kierowaliśmy się opinią wójta – raz jeszcze odpowiada dyrektor Kalas. Na jakiej podstawie wydano więc pozytywną opinię w urzędzie w Tarnówce? Janowi Zającowi trudno było przytoczyć umotywowanie decyzji sprzed kilku lat.
[[reklama]]
Bzdury, zawiść i niewiedza

Co o całej sprawie mówi przedstawiciel firmy? Zbigniew Traczyk zapewnia, że nie jest prawdą, iż ilość odpadów regularnie się zwiększa. – To wierutna bzdura, choćby ostatnio śmieci ubyło – deklaruje, przekonując, że były wywożone w ostatnich tygodniach. Jak komentuje zamieszanie, zainteresowanie ze strony mieszkańców i fakt, że sprawą działalności firmy ponownie zajęły się publiczne instytucje? – Życzliwość ludzka nie zna granic. Zazdrość, zawiść, aż brakuje mi słów – mówi, przypominając sytuację sprzed lat. W jego ocenie obecna sytuacja jest dowodem ludzkiej niewiedzy, wręcz głupoty. Zbigniew Traczyk zapewnia, że firma działa zgodnie z przepisami, a on osobiście na rzeczy się zna, tym bardziej, że w 2011 ukończył podyplomowe studia związane z ochroną środowiska i gospodarką odpadami przemysłowymi. A obawy mieszkańców o skażenie wody? – To śmieszne – przyznaje bez ogródek.

Należy poważnie porozmawiać

Jednak w zupełnie innym tonie o aktualnej sytuacji wypowiada się Bronisław Kalas. Jak twierdzi dyrektor wydziału ochrony środowiska, fakt, iż problem powtarza się, daje do myślenia. Stąd dyrektor rozważa możliwość organizacji spotkania przedstawicieli firmy z urzędnikami z Tarnówki i starostwa, a także z sołtysem czy nawet mieszkańcami. – Jeśli będzie wola, zrobimy takie spotkanie zainteresowanych stron, żeby porozmawiać o problemie – mówi.

– To bardzo dobrze, nie widzę żadnych przeszkód – odpowiada na gorąco Zbigniew Traczyk, dodając, że sam chętnie zorganizuje pogawędkę, a nawet szkolenia, żeby zwiększyć świadomość społeczną w tym temacie. Dyrektor Kalas dodaje, że sprawa powinna się rozstrzygnąć w najbliższych tygodniach. Najpierw w starostwie czekają na wynik wspomnianej kontroli z WIOŚ, a później... – Jeśli nie będzie poprawy sytuacji, jeśli podmiot nie będzie się wywiązywał z obowiązujących go zasad, cofniemy firmie decyzję zezwalającą na prowadzenie działalności – zapowiada dyrektor wydziału.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości