Na ile mit Matki Polki, supermocnej kobiety, która pracuje, praktycznie sama wychowuje dziecko, zajmuje się domem, do tego jeszcze usługuje mężowi przekłada się na rzeczywistość? Sprawdziliśmy to wśród złotowian
Funkcjonujący w naszych głowach stereotyp mężczyzny od lat wciąż jest ten sam - facet wraca z pracy, siada na kanapie i krzyczy do żony: „kochanie, przynieś piwo!”. Ta szybciutko, z jednym dzieckiem na ręku i drugim uczepionym fartucha, spełnia jego prośbę. Podaje chmielowy napój - słychać dźwięk otwieranej puszki – pssss.... I tu sen się kończy.
Nie wybielamy Każdy mężczyzna powinien pracować i zarabiać na utrzymanie rodziny, a kobieta siedzieć w domu i zajmować się dziećmi – dawniej inny scenariusz był nie do pomyślenia, świat jednak szybko się zmienia, łamiąc konwenanse pędzi do przodu. Dziś i mężczyzna, i kobieta zarabia pieniądze, oboje mają więc prawo wrócić do domu zmęczeni, a tam – a jakże – zamiast zimnego piwa i błogiego spokoju nierzadko czekają na nich domagające się uwagi dzieci, sterta prania, prasowania, gotowanie, odkurzanie itd. Słowem – praca. Dziś jednak nie zabierają się już do niej dwie ręce, a cztery. - Te czasy, że coś przypada na kobietę, a coś na mężczyznę, dawno już minęły – pewnie twierdzi nasz rozmówca, którego w trakcie sondy ulicznej zapytaliśmy o to, czym po powrocie z pracy zajmuje się jego partnerka. - Nie miałbym sumienia siedzieć, kiedy ona pracuje – przyznał szczerze, dodając, że odciąża małżonkę jak tylko może. - Włączam się w prace, dużo pomagam w domu, gotuję – zapewniał mężczyzna. A żona? Żona, po wspólnym dopełnieniu obowiązków, ma czas, by pójść z kijkami na spacer, popatrzeć w telewizor. [[reklama]] - Zawsze mogę na męża liczyć – młoda kobieta chwali małżonka – pomaga mi we wszystkim: zajmuje się dzieckiem, sprząta, gotuje, pierze. Złota rączka – podsumowuje z uśmiechem – nie mogę narzekać. Mężczyzn można „przyłapać” nie tylko z odkurzaczem w ręku, ale i przy garnkach. - Dzielimy się obowiązkami – mówi następna z kobiet – np. ja gotuję, on zmywa lub odwrotnie. - Gotuję, robię porządki, żona zajmuje się dziećmi i sprawami szkolnymi – taki scenariusz przedstawia kolejny mężczyzna. Napotkana przez nas na alei Wojska Polskiego para rozwiewa wszelkie podejrzenia co do próby „wybielenia” nieobecnego partnera. - Staramy się dzielić obowiązkami, nie ma spychologii – małżeństwo jest zgodne. Co więcej, nasi rozmówcy z uśmiechem przyjmują wymieszanie dawniej jasno określonych ról. - Pracuję w domu za zmywarkę – przyznaje mężczyzna, jego małżonka potwierdza – mąż zmywa częściej. Więcej – czasami ugotuje, a nawet upiecze ciasto. A co poza domowymi obowiązkami? Relaks – wspólny oczywiście. - Jesteśmy słuchaczami Uniwersytetu III Wieku, więc mamy zajęć bez liku – przyznaje kobieta. - Mamy działkę, nie narzekamy na nadmiar czasu – dodaje. Podobny scenariusz przedstawia kolejna z par – wspólne spacery i wspólna praca – podział w 100% równomierny.
Sonda uliczna na temat obowiązków domowych
[[nowa_strona]] Trawnik przede wszystkim Nie wszyscy panowie jednak, z różnych względów, w podobnym stopniu garną się do domowej roboty. Jedni zwyczajnie nie mają na to czasu, inni wolą prace typowo męskie. - Mąż zajmuje się przede wszystkim koszeniem trawnika, to jest jego ulubione zajęcie – przyznaje rozbawiona jedna z pań – poza tym prace na powietrzu: porządkowe czy naprawcze. Związki tradycyjne – kobieta w kuchni, mężczyzna przy samochodzie – obok partnerskich również współcześnie funkcjonują i mają się dobrze. - W kuchni nie mogę na męża liczyć. Po południu zazwyczaj robi coś na podwórku, ja zajmuję się domem – przyznaje jedna z kobiet. Kolejna z pań: - Mąż zazwyczaj pracuje koło domu, w obejściu. Poza tym bardzo lubi myć naczynia, więc myjemy wspólnie. Wiele rzeczy robimy razem. Nie wszystkie pary mają to szczęście. Niektórzy panowie, zajęci pracą, nie mają sposobności angażować się w domowe sprawy. - Mąż popołudniami jeszcze pracuje dorywczo, więc nigdy nie ma czasu – to codzienność następnej z naszych rozmówczyń. - Prasowanie, gotowanie to są raczej moje obowiązki – przyznaje inna, wyjaśniając, że partnera pochłania prowadzenie działalności gospodarczej. Czym partner zajmuje się po południu? – to samo pytanie kierujemy do kolejnej z pań. - Mną – pada zaskakująca odpowiedź. - Seksem – to już inna z pań. Mężczyźni również potrafią udzielić oryginalnej odpowiedzi. Jaka jest Pana rola? - Być – nie zastanawiając się powiedział nam jeden z mężczyzn. [[reklama]]
Lepienie anioła Facetów trzeba umieć sobie wychować – w sieci nie brak damskich wywodów w tej kwestii. Złote rady, podpowiedzi. „Z kobietami jak z dziećmi – trzeba je sobie wychować” – panowie również nie dają sobie w kaszę dmuchać. „Staraj się działać tak, żeby Twoja partnerka była przekonana, że to, czego chcesz, jest najlepszym, co tylko może zrobić” - to wskazówka zamieszczona w jednym z internetowych artykułów. Czy przebijanie się sposobami, jakakolwiek licytacja ma sens? Nie nasza rola kwestię tę rozstrzygać. Jedyne, co możemy zrobić, to pokusić się o stwierdzenie, że być może najlepszym wyjściem znalezienia drogi do siebie – paradoksalnie – jest odpowiedź ostatniego z naszych rozmówców. „Być”. Zawsze obok, blisko.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze