Pyta Pani czy biję? Porządek w domu musi być. Dziadek go trzymał, ojciec trzyma i u mnie też będzie. A że krzyknę? Krzywdy tym nikomu nie robię
I co to za pytanie dlaczego tu przyszedłem? Kazali w GOPS-ie, to jestem, ale powiem Pani, że to nie dla mnie. Ja przemocy w domu nie używam. Posiedzę, odpękam te trzy miesiące, jak Pani to nazywa, kursu? I wrócę do się siebie. A Pani znowu swoje! Czy ja jestem sprawcą przemocy? To śmieszne. Tak, śmieję się, bo sam nie wiem po co tu przyszedłem. Żeby Pani widziała sąsiada, ten to się tu nadaje. Z nim by miała Pani używanie. Żonę leje, dzieciakom się obrywa. Jak wypije, to bohater jest że ho ho. Jak to mówił mój stryj: bohater przez „ch”.
A pod włos mnie Pani bierze...No kto by nie chciał, żeby rodzina była szczęśliwa? Ja nie chcę?! Urabiam się po łokcie, wypłatę prawie całą do domu przynoszę, co jeszcze mam zrobić? Ja jestem w porządku. Nie ma o czym gadać. Pewnie, że o rodzinę dbam. Że za mało mówię o uczuciach? A o czym tu gadać. Jeść daję, dom utrzymuję, to chyba wystarczy? Pani nie odpowiada? A ja mówię, że o starą i dzieci dbam. Dla świętego spokoju będę tu chodził.
Nie wiem czy dobrze zrobiłem przychodząc tu drugi raz. Samemu to co innego, ale ci ludzie...O, ten to na pewno babę bije. Bo jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije, nie? Co za ludzie. I o czym ja mam z nimi rozmawiać? Jak mają problemy, to niech je w domu załatwiają, a nie przy ludziach brudy prać chcą. [[reklama]] No dobra, wiem jak kto się nazywa, ale żeby od razu jakiś...kontrakt? Nie oceniamy, nie krytykujemy, rozwiązujemy problemy, uczestniczymy systematycznie w zajęciach i przede wszystkim w trakcie trwania programu nie spożywamy alkoholu – niezła litania. No dobrze, podpisuję, bo pani wierzę. Psycholog, to chyba jak ksiądz – tajemnicę musi zachować. A pozostali? Skąd mam wiedzieć, że jak coś powiem, to mnie na jęzory nie wezmą? Dziwny ten kurs.
No i zaczęło się. Chce mnie Pani w coś wrobić, tak? Mieszkanie nie posprzątane. Ja mam być mężem, kolega z ławy żoną. Jak reaguję? No mówię kobiecie co o niej myślę. Ja z pracy wracam zmęczony, a tu taki syf. A że niewyparzony język ma baba, to krzyknąć muszę. Ale tak przy ludziach? I Pani patrzy. I wszyscy mówią, że to ja źle się zachowałem. Bo mogłem spokojnie porozmawiać, bo lepiej odłożyć to na później. Ale jak na później? Bajzel teraz jest, nie? Ale Pani uparta. Ze mnie kobitę zrobić. O, jak kolega na mnie się drze. Co on taki narwany. Jakby u mnie w domu ktoś się na mnie tak darł, to...
No trochę racji Pani ma. Nie fajnie jak ktoś mnie tak zbeształ.
Jakie więzienie? Coś Pani powiem: dziadek w domu dyscyplinę trzymał, ojciec też i nikt ich więzieniem nie straszył. Ja też w kaszę sobie dmuchać nie dam. A policja to powinna złodziei na ulicach łapać, a nie porządnych ludzi się czepiać.
No pewnie, że odsiadka mi nie w smak, ale za takie szturchnięcie to normalnego człowieka chyba mnie wsadzą. A co z dziećmi będzie? No trochę strach jest.
Może trochę racji w tym jest. Zawsze mówiłem, że moim kłopotom to system jest winien. Bo co to za życie, gdzie rodzinę za taką marną pensję trzeba utrzymać? A pójść gdzie indziej do roboty nie ma. No i przez to człowiek sobie czasem wypije i z żoną się pokłóci.
A ja dobrze chcę dla nich. No i pani psycholog mówi, że mogę żyć lepiej. Szkoda, że rodzina nie może tu przyjść, tylko mi musi wierzyć na słowo.
Ja do Pani jeszcze napiszę jak mi idzie. Może Pani ma rację.
Uczestnik kursu
***
Artykuł powstał na podstawie relacji psycholog Jadwigi Baryckiej z kursów dla sprawców przemocy w rodzinie. Organizuje je Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Złotowie.
W ostatnim, zakończonym w listopadzie, udział wzięło sześć osób.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze