Lokatorzy zaprotestowali, ale nie będzie obniżki ceny za ciepłą wodę. - Tu są konieczne kosztowne inwestycje, innego wyjścia nie ma - tłumaczy prezes spółdzielni
Antoni Mikicki, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Piast” w Złotowie twierdzi, że w najbliższym czasie nie ma żadnych szans na obniżenie cen za zużycie ciepłej wody w blokach spółdzielczych w Okonku. Uważa, że autorzy protestu, pod którym podpisało się ponad stu lokatorów spółdzielczych bloków, nie znają zasad obowiązujących przy ustalaniu stawki za podgrzanie wody czy ciepło. – Nic nie da jednorazowa obniżka ceny za wodę, aby ludzie więcej jej pobierali. Zużyją jej więcej, cena spadnie, ale zapłacą tyle samo. Nie w tym tkwi problem – uważa prezes. A w czym?
Antoni Mikicki przyznaje, że ostrzegał już w 2002 roku, kiedy przechodzono na opalanie spółdzielczych bloków gazem, że koszty będą rosły. Twierdzi, że cyrkulacja ciepłej wody w trzech osiedlowych blokach przy ulicy Niepodległości jest najdroższym i najbardziej nieekonomicznym z systemów. Dzisiaj nikt już takich metod nie stosuje. – Ciepła woda krąży sobie po osiedlu dwadzieścia cztery godziny na dobę. Od czasu do czasu ktoś ją pobierze, ale kotłownia musi ją ciągle podgrzewać. Między blokami są rury osiemdziesiątki, do tego stare i nie zaizolowane. Jak jest śnieg, to doskonale widać, w którym miejscu najszybciej on topnieje. Większość ciepła idzie na boki – tłumaczy. Jego zdaniem dopóki mieszkańcy bloków nie zgodzą się na inwestycje polegające na wymianie starych rur, dopóty będą płacić najwyższą stawkę za ciepłą wodę w Polsce. [[reklama]] Można taniej
Jednak, zdaniem Antoniego Mikickiego, najlepszym rozwiązaniem byłoby założenie w każdym mieszkaniu kotła gazowego – ile podgrzejesz ciepłej wody, za tyle zapłacisz. Podobnie byłoby z ciepłem. Taki system działa w bloku przy ulicy Leśnej w Okonku i lokatorzy są bardzo zadowoleni. Jest to kosztowna inwestycja z punktu widzenia lokatorów, jednak zwróciłaby się w krótkim czasie. – Gdyby przez te dziesięć lat każdy mieszkaniec odkładał na ten cel dwadzieścia złotych, dzisiaj o problemie byśmy zapomnieli. W każdym domu byłby kocioł gazowy. – Innego wyjścia nie ma. Mieszkańcy narzekają na cenę ciepłej wody, ale skoro miesięcznie na rodzinę zużywa jej się osiemset litrów, czyli niecały metr sześciennych, to o czym my mówimy? Ona musi kosztować – wyjaśnia prezes.
Wracając do protestu, to chciałby, aby doszło do spotkania z nim kilkuosobowej grupy mieszkańców spółdzielczych bloków, na którym to pokaże wszystkie dokumenty, faktury i zasady, na jakich naliczona jest cena za ciepła wodę. - Nie ma sensu organizować takiego spotkania w kinie ze wszystkimi mieszkańcami, bo do niczego to nie doprowadzi; skończy się na wzajemnym pokrzykiwaniu – twierdzi prezes SM ”Piast”.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze