Ostatnie opady deszczu obnażyły słabości kanalizacji deszczowej w Okonku. Woda omijała wyniesione ponad poziom jezdni studzienki i te kratki, które zapchało rosnące w nich zielsko i piach. Ten ostatni kłopot mają mieszkańcy ulicy Kowalskiej.
Spływa do nas deszczówka z ulicy Lipowej, a studzienka przed moim domem jest zapchana. Ciągle jestem zalewany
– mężczyzna brodzi w kałuży. Woda sięga mu ponad kostki, ale do studzienki spłynąć nie może, bo ta jest zapchana. Z nieba się leje, wyszczerbiona rynna poprowadzona skosem w wyrwie w chodniku (pan Andrzej mówi, że to pamiątka po burmistrzu Duszarze) dolewa wody z dachu, a mieszkańców krew zalewa. Jeden wynosi narzędzia z szopy, drugi wodę z piwnicy w plastikowym wiadrze. I wlewa do odpływu, który mieszkańcy Kowalskiej sami wykonali. A A. Rychlik się wścieka.
Sąsiedzi z przeciwka sobie poradzili, bo rurę wkopali i ona tę wodę odprowadza, a ja w asfalcie dołka nie wykopię...
– mężczyzna pokazuje wodę podmywającą fundament jego domu. To jego największe zmartwienie.
19 lipca Andrzej Rychlik wezwał na pomoc pracowników Urzędu Miejskiego w Okonku. Urzędnik przyszedł, popatrzył, zrobił zdjęcia i poszedł.
Powiedzieli, że zajmą się tym, gdy ustaną deszcze, że muszą zrobić kosztorys... Taki urzędniczy bełkot, a my żyjemy w Bangladeszu
– pan Andrzej pokazuje na walący się budynek dawnej restauracji „Gryf” i zamknięty przez to most na rzece Czarnej, wypaczony chodnik z płyt przywiezionych z dawnego poligonu (to też pozostałość po urzędowaniu R. Duszary, byłego wojskowego).
Ta wojna trwa od dwunastu lat
– twierdzi wzburzony.

Mieszkańcy ul. Kowalskiej wodę z piwnic wlewają do wkopanej przez siebie rury – to ona odprowadza deszczówkę do studzienki
Pracownicy Wydziału Infrastruktury Technicznej, Rolnictwa i Środowiska w UM w Okonku twierdzą, że na Kowalskiej studzienki są nielegalne. W dokumentach ich nie ma. Mimo to w ubiegłym roku jedna z nich, ta naprzeciwko domu pana Andrzeja, była na zlecenie gminy czyszczona. Sami urzędnicy stan sieci kanalizacji deszczowej w Okonku oceniają krytycznie. Jest ona stara, częściowo pozarywana, często zapchana. To nie może działać.
Dla Andrzeja Rychlika jednak to bez znaczenia. To na samorządzie spoczywa obowiązek dbania o to, by studzienki działały. Jeśli więc gmina nie stanie na wysokości zadania, to on rozważy propozycję prawnika – wytoczenie procesu o niedopełnienie obowiązków i odszkodowanie z gminnej kasy.
Gdy żyje się w tym środowisku, nie chce się walczyć z kimś, komu się mówi na co „Dzień dobry”. To nie po mojemu. Ale prawo trzeba egzekwować. Tym bardziej, że zalewany jest dorobek naszego życia
– uważa pan Andrzej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie wylewaj jadu bo zaczną szukać"ŻMIJI" tak jak szukają pytona.Pewnie to on kazał wyciąć ten rowek w chodniku aby nie zalewało, a drążność studzienek to inna bajka.Popatrzcie jak czyszczą burzówki w Szczecinku.Czas najwyższy aby ZGKiM się wziął wreszcie do pracy.
Niech przestanie padać. To już są jaja. Susza jakich mało a pseudo urzędnik gminy wiejskiej chce słoneczka.
Z śp. Burmistrzem Duszarą walczyliście a okazuje się ze był jedynym, który skutecznie potrafił zadbać o wizerunek Okonka i rozwiązywać problemy mieszkańców . Myśle, że dzisiaj za jego kadencji nie byłoby takich sraw jak opisanych w artykule. Wybory niebawem zachęcam do dobrych decyzji. Dla Okonka to być może szansa.
A to ma że jego decyzje mają wpływ na życie ludzi do dzisiaj!
Przyszedł urzędnik zrobił zdjęcia i tyle w temacie! To i tak dla nich czyli urzędników był ogromny wysiłek
A co ma śp.Duszara do rynny która odprowadza deszczówkę z jego dachu ?????Żeby nie śp.Duszara to pewnie do dzisiaj chodzili by po "poniemieckim polbruku".Feee nieładnie - wybory zbliżają się wielkimi krokami.
Nie wylewaj jadu bo zaczną szukać"ŻMIJI" tak jak szukają pytona.Pewnie to on kazał wyciąć ten rowek w chodniku aby nie zalewało, a drążność studzienek to inna bajka.Popatrzcie jak czyszczą burzówki w Szczecinku.Czas najwyższy aby ZGKiM się wziął wreszcie do pracy.
Niech przestanie padać. To już są jaja. Susza jakich mało a pseudo urzędnik gminy wiejskiej chce słoneczka.
Z śp. Burmistrzem Duszarą walczyliście a okazuje się ze był jedynym, który skutecznie potrafił zadbać o wizerunek Okonka i rozwiązywać problemy mieszkańców . Myśle, że dzisiaj za jego kadencji nie byłoby takich sraw jak opisanych w artykule. Wybory niebawem zachęcam do dobrych decyzji. Dla Okonka to być może szansa.