Ktoś strzela do kotów. Weterynarz je operuje, a właściciele zwierząt wzywają na pomoc straż miejską
Kula wpadła na wysokości łopatki, odbiła się od niej i zraniła łapę kota. Teraz pupil pani Barbary ma dwie rany postrzałowe. - To trzeba mieć coś z deklem! - mieszkanka osiedla Jeziorna denerwuje się na samą myśl, że ktoś strzela do zwierząt domowych. - Dzisiaj do kota, jutro do ludzi?! - kobieta nie kryje złości.
Dwa tygodnie temu jej pupil wrócił do domu ledwo żywy. U weterynarza okazało się, że kot został postrzelony z wiatrówki. Operacja i zdjęcia rentgenowskie zwierzęcia kosztowały właścicieli około 200 złotych. Takich przypadków jest więcej.
- Trafiło do mnie kilka postrzelonych zwierząt, najczęściej kotów. Strzelają do nich głównie gołębiarze – mówi weterynarz Paweł Mendyk. Po jednym z takich zdarzeń lekarz zwierząt był świadkiem w sądzie – opowiadał o obrażeniach odniesionych przez kota.
Uśmiercanie zwierząt może być uzasadnione wyłącznie: 1) potrzebą gospodarczą 2) względami humanitarnymi 3) koniecznością sanitarną 4) nadmierną agresywnością, powodującą bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego, a także dla zwierząt hodowlanych lub dziko żyjących 5) potrzebami nauki, z zastrzeżeniem przepisów rozdziału 9 ustawy o ochronie praw zwierząt 6) wykonywaniem zadań związanych z ochroną przyrody
[[reklama]]
Wiatrówka to nie jest broń?
Postrzał z wiatrówki zawsze jest groźny. Obrażenia zależą od tego, gdzie trafi pocisk. - Śrut znajdujący się pod skórą powoduje zatrucie – twierdzi P. Mendyk. Zatrute są także umysły tych, którzy bezmyślnie okaleczają zwierzęta. Te bezdomne bez pomocy weterynarza albo umrą w męczarniach, albo zostaną kalekami. - Także na Zamkowej ludzie się skarżą, że ktoś strzela do zwierząt. Mój sąsiad mówił, że ktoś dziurawił mu rynny. Trzeba tych ludzi nastraszyć – uważa pani Barbara. O zajściu kobieta powiadomiła Straż Miejską w Złotowie.
- W ubiegłym tygodniu mieliśmy kilka takich zgłoszeń z osiedli Za rzeką, że ludzie strzelają tam do kotów, ptaków i psów. Próbujemy ustalić, kto strzelał, ale nie jest to takie proste – informuje komendant Straży Miejskiej w Złotowie Ryszard Macanko.
Z ustaleń strażników wynika, że część właścicieli wiatrówek ma na nie pozwolenia, część nie. Wiatrówka o mocy do 17J jest niebezpiecznym narzędziem. Powyżej 17J jest już bronią. Za strzelanie do zwierząt, popełnienie przestępstwa kłusownictwa i złamania praw zwierząt grozi kara pozbawienia wolności siedmiu lat. - Wydamy komunikat, że jeśli strzelanie do zwierząt się powtórzy, to będziemy strzelających za to ścigać – zapowiada komendant Ryszard Macanko.
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze