Reklama

Legendarny Ford F150: najpopularniejsze auto USA, którego praktycznie nie widać w Europie

05/03/2021 14:14

Pewnie zaraz paru czytelników w duchu zakrzyknie, że przecież widziało F150 nawet na polskich numerach. No tak – takich aut jest garstka, ale to, że pamiętasz spotkanie z nim, jest najlepszym dowodem na to, że to nie jest codzienne wydarzenie. Ale dlaczego F150 nie przyjął się w Europie?

Historia amerykańska

Ford F150 jest swego rodzaju ewenementem na rynku motoryzacyjnym. To auto z historią toczącą się od półwiecza, zaprojektowane jako wół roboczy (może wołek, bo pierwsze wersje można by prawie zapakować na pakę najnowszego modelu) i jednocześnie jedna z nielicznych terenówek, które nawet we współczesnej formie radzi sobie poza asfaltem. W Europie tego typu auta po prostu nie są potrzebne. Nawet na Bałkanach i na północy Skandynawii jest to rozwiązanie niepraktyczne, zwyczajnie niepotrzebne. F150 w Europie po prostu nigdy nie zbudował sobie takiej legendy.

Czy to auto w Europie ma sens?

Spójrzmy na sprawy uczciwie: żadne Europejskie miasto nie zostało zaprojektowane z myślą o samochodach w ogóle, a o dużych samochodach tym bardziej. Historyczny układ i jakieś dziwne przywiązanie, które nawet dziś każe trzymać się dziwnych koncepcji urbanistycznych „najpierw osiedle, drogi może kiedyś” sprawiają, że poruszanie się taką landarą byłoby zwyczajnie niewygodne. Nie chodzi nawet o parkowanie (F-150 nie ma szans zmieścić się nawet na miejscu pod hipermarketem, nie wspominając o strefach płatnego parkowania), ale o samo manewrowanie autem.

Reklama

I do tego warto dodać, że F150 jest za duży na auto na terenową przygodę, za dużo pali w mieście, może robić milion rzeczy, z których ani jedna nie ma znaczenia dla Europejczyków. Ten samochód po prostu jest tak absurdalnie zbędny w naszych warunkach, że aż znajdują się ludzie, którzy chcą go mieć. A wyposażenie? Serwis bestvin.pl podpowiada, że można taniej znaleźć auta z dużo lepszym.

Dzisiejszy F-150 byłby koszmarem

Obecna wersja F-150 odeszła od pierwowzoru praktycznego auta tak daleko, jak to tylko możliwe. Owszem, to nadal samochód, który w teorii może naprawdę wiele, ale w praktyce stał się dużo delikatniejszy, a właściwie dużo droższy i trudniejszy w naprawie. Jego serwis jest trudny (a to znaczy – czasochłonny, a czas to pieniądz) i jeśli ktoś ma sporą górkę pieniędzy, to może kupić inne auto, które też będzie przyciągało wzrok, a sprawi mniej problemów. Nafaszerowanie terenówki elektroniką nie mogło się dobrze skończyć.

Reklama

I dodajmy jeszcze, że w wielu krajach Europy obowiązuje nielogiczny sposób (tak jak w Polsce) obliczania wysokości OC od pojemności silnika, a nie mocy (stąd koszmarki w stylu 1.2 biturbo). Ford byłby koszmarem dla każdego, kto zobaczyłby samą wycenę.

I jeszcze pochodzenie

Można oczywiście postarać się o sprowadzenie przez salon F-150 w Europie. Nie takie rzeczy można przecież wysyłać. Ale prawdziwy klimat ma tylko wersja amerykańska, a znów przystosowanie jej do wymogów europejskich to kolejny wydatek, nie wspominając o tym, że sprawdzenie stanu auta bywa bardzo trudne. W tej sprawie pomaga carvertical.com/pl/ford-vin-decoder, ale nie wszystkie wady udaje się znaleźć nawet przy dokładnym prześwietleniu, a są tu naprawdę przerażające kwiatki w stylu sprowadzonych po wyzłomowaniu na skutek dachowania. Trochę za duże ryzyko nawet dla fanatyków tego modelu.

Artykuł sponsorowany
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama


Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama