Kilkutygodniowy niemowlak trafił do Pogotowia Rodzinnego. Stało się tak m.in. ze względu na tragiczne warunki w mieszkaniu rodziny. Rozpoczął się jednak remont. By udało się go skończyć, potrzebna jest pomoc
Kilkaset metrów od asfaltowej drogi, biegnącej przez Witrogoszcz, znajduje się dwór. Miejscowi mówią, że poniemiecki, wybudowany w drugiej połowie XIX wieku. Świadczyć mogą o tym daty wyryte na pobliskich budynkach gospodarskich. Kamienny fundament, grube mury czy strzeliste okna mogą świadczyć o tym, że jego twórcy mieli pojęcie, jak budować, by zachować minimalizm, a zarazem elegancję i solidność. Choć budynek mocno nadgryzł ząb czasu, jego detale nadal robią wrażenie. Obecnie mieszka tu pięć rodzin. Na parterze od strony wsi właścicielami mieszkania są Joanna i Stanisław Budziewiczowie. Ich czterdzieści kilka metrów niegdyś było rozległym salonem dawnego właściciela budynku. W czasach PRL podzielono go cegłami na kilka pomieszczeń. To właśnie tam w końcówce stycznia trafiła ich córka Natalia wraz z wnukiem Fabianem.

Kuchnia to następne z pomieszczeń, gdzie odbędzie się remont
Wniosek do sądu o wgląd w sytuację rodziny z początkiem lutego wystosowała Anna Gryniewicz, dyrektor Miejsko Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łobżenicy. Jednym z głównych powodów takiej decyzji były tragiczne warunki w mieszkaniu, gdzie kilka dni po porodzie trafiła Natalia Budziewicz wraz z synem. Pracowników MGOPS zaniepokoiło m.in. to, że lokal, pomimo zimy, nie był ogrzewany, za to zastawiony meblami, panował w nim nieprzyjemny zapach i bałagan oraz że oprócz domowników przebywało tam aż jedenaście psów. Ponadto brakowało miejsca na ustawienie łóżeczka dla dziecka. Uwagi miała też mieć położna.
– Jeszcze w grudniu, przed porodem, proponowaliśmy pani Natalii, która jest osobą niepełnosprawną, potrzebującą wsparcia i pomocy, by udała się do Domu Samotnej Matki w Ciechocinku. Finalnie nie skorzystała z tej możliwości, choć pobyt byłby przez nas opłacony. Z naszych informacji wynika, że ojciec dziecka przebywa w Zakładzie Karnym. Sytuacja po porodzie i powrocie do domu była niepokojąca i wymagała naszej interwencji. Sąd także stwierdził, że w świetle zebranych argumentów dobro dziecka zostało poważnie zagrożone, dlatego podjął decyzję o zastosowaniu tymczasowej opieki nad dzieckiem w Pogotowiu Rodzinnym – wyjaśnia Anna Gryniewicz.

Z mieszkania usunięto niewydajny piec kaflowy, ma go zastąpić centralne ogrzewanie

Na montaż czekają zakupione panele podłogowe. Część ze sprzętu agd, może już nie nadawać się do użytku stąd prośba o pomoc
Natalia Budziewicz i jej rodzice nie mogą pogodzić się z odebraniem dziecka i umieszczeniem go w Pogotowiu Rodzinnym. Kobieta wcześniej straciła ich już dwójkę.
– Byłam naiwna, zostałam wykorzystana i wyrzucona z domu, gdzie zostały moje dzieci – mówi o poprzednim związku, w wyniku zakończenia którego ograniczono jej prawa rodzicielskie i zasądzono alimenty. Jak wskazuje Natalia Budziewicz szansą na ich odzyskanie jest poprawa warunków mieszkaniowych. Rodzina żyje bardzo skromnie. Cały domowy budżet opiera się na wynagrodzeniu pani Joanny, która jako jedyna ma stałe zatrudnienie oraz kilkusetzłotowym zasiłku stałym i zasiłku pielęgnacyjnym Natalii. Świadczenia na dziecko zostały odebrane wraz z nim. Pomimo tego, że liczy się tu każdy grosz, w walce o powrót Fabiana i pozostałej dwójki dzieci do domu Budziewiczowie podjęli się remontu.
– Pomagają nam ludzie dobrej woli, za co z serca im dziękujemy – mówi pani Joanna. Z mieszkania na podwórze, do kojca, wyprowadzono psy. W lokalu pojawiły się nowe okna i drzwi, częściowo ofiarowane. Na montaż czekają panele podłogowe. Ze ścian zdrapano starą farbę, którą zastępuje gładź szpachlowa. Prace w sporej mierze rodzina wykonuje sama bądź z pomocą przyjaciół. Nie wszystko są jednak w stanie kupić czy wykonać samodzielnie.

Wymienione okna, wygładzone ściany, usunięta pleśń- rodzina stara się poprawić warunki mieszkaniowe

Drugi z pokoi także przechodzi remont
– Zwracamy się z prośbą o pomoc, czy to w przekazaniu materiałów budowlanych, czy mebli, bądź sprzętów, które może komuś są już zbędne, a tu mogą się przydać. Robimy to mieszkanie praktycznie od zera, by córka z wnukami mieli tu godne warunki do życia. Chcemy założyć centralne ogrzewanie, bo stary, kaflowy piec nie dawał już ciepła i był niebezpieczny – mówi pani Joanna. Nie ukrywa też, że zwracają się do osób, które mogłyby ich wspomóc prawnie.
– Córka straciła już dzieci i bardzo to przeżyła, my także. Nie chcemy, by ta sytuacja się powtórzyła. Boimy się, że sama w starciu z sądem nie da sobie rady i Fabiana zabiorą już na zawsze – nie kryje wzruszenia pani Joanna.
O tym, że remont może być poważnym argumentem za tym, by dziecko wróciło do domu, mówi Anna Gryniewicz, dyrektor MGOPS w Łobżenicy.
– Decyzję wyda sąd, jednak widząc postęp prac remontowych i zaangażowanie rodziny, jesteśmy dobrej myśli. Dziecko powinno być przy matce – stwierdza. Dodaje też, że w minionym tygodniu Natalia Budziewicz zwróciła się do MGOPS z prośbą o wsparcie finansowe w remoncie.
– Nie odmówimy. W jednej z miejscowych hurtowni materiałów budowlanych otworzony zostanie rachunek, skąd te materiały będą mogły być kupowane do określonej kwoty – mówi A. Gryniewicz. Nie widzi też przeszkód, by Ośrodek zajął się koordynacją pomocy tej rodzinie.
– Jako jednostka samorządowa nie możemy dla nich przeprowadzić zbiórki pieniędzy na remont, możemy za to pomóc w przekazaniu mebli, sprzętów czy koordynacji zbiórki przygotowanej przez organizację, która ma takie możliwości. Nasi pracownicy zajmą się tą sprawą – wskazuje. Chętni, którzy chcieliby pomóc rodzinie Budziewiczów, mogą kontaktować się z MGOPS w Łobżenicy pod numerem telefonu: 67 266 47 97 od poniedziałku do piątku, w godzinach od 7:30 do 15:30.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!