Biała suknia, składana sobie przysięga o miłości i wierności, huczne wesele, a potem codzienne, wspólne życie, które niejednokrotnie okazuje się być prawdziwą udręką
Naprzeciwko mnie siedzi zmęczona życiem kobieta, chorująca na nerwicę od kilkudziesięciu lat. Jej świat jest szary i monotonny, równie gorzki jak herbata, którą się delektujemy. Była kiedyś bardzo młoda i bardzo zakochana. Po roku znajomości postanowili, że wezmą ślub. Dziś nazywa to ogłupiającym uczuciem, które nigdy nie miało szans na przetrwanie. Niemniej jednak owocem tej miłości jest dwoje dzieci.
[[reklama]]
– Moje małżeństwo trwało bardzo krótko, zaledwie cztery lata. Gdy nadszedł moment codziennego, wspólnego życia, okazało się, że oboje jesteśmy z zupełnie innych planet. Ciągłe kłótnie mnie przytłaczały, więc zabrałam dzieci i...
To tylko fragment artykułu z AL 34/2013, s.20
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze