Stadion ogarnęła przeraźliwa cisza, którą gwizdkiem przerwał arbiter... To był wymowny znak do ostatniego pożegnania z piłkarzem, świetnym kolegą, dobrym człowiekiem
W piątek 28 października zmarł niespodziewanie Adam Chudziński. Jego śmierć była wielkim ciosem dla rodziny, znajomych i sympatyków futbolu w Złotowie. 39-letni Adam był piłkarzem Sparty i kilku innych klubów w okolicy. Niedużego wzrostu, ale niezwykle bojowy, ambitny, nawet jeśli jego drużyna przegrywała, on rzadko schodził z boiska pokonany. Grając zwykle w formacjach obronnych, był nie do przejścia dla rywali! Tam gdzie inni odstawiali nogę czy głowę, on nie odczuwał żadnego respektu przed przeciwnikiem. W poprzednich rozgrywkach ligi futsalu tworzył z synem Jędrzejem drużynę „Tatusiowie i synowie”. [[reklama]]
Gdy zarządzono minutę ciszy przed meczem ligowym Sparty z Leśnikiem Margonin, kibicom zrobiło się bardzo smutno, niejednemu koledze Adama zakręciła się łza w oku. Po chwili arbiter odgwizdał jej koniec, żegnając symbolicznie zmarłego piłkarza.
Adam pochodził z piłkarsko utalentowanej rodzimy, jego bratanek Mateusz stanowi podstawę składu Sparty, syn Jędrzej to wielki talent… Dzięki temu pamięć o nim przetrwa długo. Bardzo długo. Kiedy zapytaliśmy żonę Adama, czy zgadza się na wspomnienie o mężu na łamach naszej gazety, odpowiedziała bez wahania: – Tak, Adam na pewno ucieszyłby się z tego, że piszą o nim w gazecie… Szkoda, że w tak smutnych okolicznościach.
J. Justyna
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze