Pasjonat gołębi, garłaczy angielskich, osiągnął największy hodowlany sukces. Gołąb Henryka Serówki został czempionem Europy
O panu Henryku i jego pasji pisaliśmy jakiś czas temu. Co zmieniło się w minionym okresie? – Cały czas jestem w czołówce krajowych hodowców garłaczy angielskich – podkreśla równie dumnie, co zdecydowanie. W międzyczasie pan Henryk zdobywał kolejne sukcesy na arenie krajowej, ale osiągnięcia na miarę europejską sam się nie spodziewał. Na mistrzostwach Europy bywał wcześniej, ale wyłącznie jako obserwator. W grudniu ubiegłego roku w niemieckim Lipsku sam wystawił gołębie, dokładnie jedenaście sztuk. Wiedział, że przynajmniej dwa z nich to wyjątkowe okazy, które powinny dobrze się zaprezentować. Ale czy liczył aż na mistrzowski tytuł? – W życiu. Byłem zaskoczony, wręcz zszokowany tak dobrą oceną sędziów – szczerze wyznaje.
Mistrz Europy w swoim gołębniku w Lipce [[nowa_strona]] Prawie maksymalne noty Tym bardziej, że czempion niedawno skończył rok. Garłacze żyją do dziesięciu lat, od drugiego roku są traktowane jako dorosłe. Może to oznaczać, że przed mistrzem z Lipki świetlana, wystawowa przyszłość. – Miałem już gołębia, który pod rząd zdobywał mistrzostwo Polski – przyznaje pan Henryk, świadom jednak, że chociaż na kolejnych mistrzostwach jego czempion będzie w gronie faworytów, to wcale nie gwarantuje to sukcesu. – O tytule może zadecydować chwilowa dyspozycja. Lepsza prezencja danego dnia. A liczy się tylko jedno - pierwsze miejsce. O wicemistrzach nikt nie mówi – podkreśla hodowca, dodając, że drugi z jego gołębi, na którego również liczył, zajął właśnie drugie miejsce. Czempiona sędziowie ocenili na 97, wicemistrza na 96 punktów. To bardzo wysokie, niemal maksymalne możliwe noty w odniesieniu do idealnego, wzorcowego garłacza. – Nie przypominam sobie, żeby jakikolwiek zwycięzca otrzymał kiedykolwiek maksymalną liczbę punktów – pan Henryk sięga pamięcią. [[reklama]] Tysiące euro Powód do dumy jest tym większy, że mistrz Europy nie był kupiony, a wyhodowany. Tutaj, w Lipce. – W hodowli wszystko ma znaczenie. Oczywiście największe żywienie, ale przede wszystkim umiejętność ustawiania genetyki, mówiąc wprost, parzenie par – zdradza, dodając, że rodzice mistrza pochodzą z Chorwacji. Właściciel skrzydlatego czempiona przyznaje, że koledzy pasjonaci już dzwonią i pytają, kiedy pojawi się ze swoim mistrzem na kolejnych wystawach. Ile wart jest czempion? Pan Henryk nawet nie myśli o sprzedaży. Gołąb ma zdobywać kolejne sukcesy, o nich pan Henryk myśli dzisiaj przede wszystkim, bo, jak szczerze przyznaje, hodowlanego bakcyla połknął na dobre. – Co tu wiele mówić, zwariowałem na tym tle. Za trzy godziny jadę na kolejną wystawę do Niemiec, 800 km. Nie kryje, że tej pasji nie da się oddzielić od pieniędzy. Standardowe ceny oscylują na poziomie kilkuset euro, najlepsze garłacze kosztują do 1000 euro. Są jednak tacy, którzy za gołębia są w stanie zapłacić nawet krotność jego ceny.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze