Reklama

Na głowę mi nie wejdą

23/11/2012 00:00
- To jest wojna na własnym podwórku, a nie na płaszczyźnie naszego koła - nowy przewodniczący mówi o konflikcie między S. Justyną i J. Jaros-Polak oraz J. Okońskim. - Potrafię być dobry, potrafię wynagradzać, ale gdzie jest zło, tam jestem wręcz okropny - dodaje. Z Bogusławem Dąbrowskim rozmawia Piotr Steffen

Czytał Pan wywiady zarówno ze Stanisławem Justyną jak i Józefą Jaros-Polak oraz Januszem Okońskim?
Tak.

Jakie ma Pan wrażenia po lekturze tych materiałów?
To jest wojna na własnym podwórku, a nie na płaszczyźnie koła emerytów i rencistów. Pan Stanisław i pani skarbnik sami wytoczyli sobie jakąś walkę między sobą i włączył się w to jeszcze Janusz Okoński. Moim zdaniem jest to zupełnie niepotrzebne. Mam nawet wrażenie, że członkowie naszego koła, dopóki nie ukazał się pierwszy z tych artykułów, nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, że stosunki między tymi osobami są aż tak bardzo zaognione. Na szczęście nie widzę jednak, żeby w kole tworzyły się z tego powodu jakieś grupki popierające jedną czy drugą stronę, nikt nie wypowiada się na temat tego, kto ma rację, co moim zdaniem dowodzi, że jest to niezależne od działalności koła.

W Pana odczuciu, kto to ma w tym sporze rację?
Trudno mi powiedzieć. Jako nowy przewodniczący koła na pewno przyjrzę się sprawie i jeśli pojawią się jakieś wątpliwości będziemy je wyjaśniać. Jak znam jednak życie, zastrzeżeń nie powinno być, bo jak do tej pory np. w kwestiach organizacji wycieczek nie było żadnych zastrzeżeń i nie spodziewam się, żeby jakiekolwiek się pojawiły.

A w sprawie przyznawania paczek przez zarząd i komisję socjalno-bytową? Przemawia do Pana uzasadnienie, że otrzymali je nie tylko najubożsi członkowie koła, ale również członkowie zarządu i komisji w podziękowaniu za wieloletnią pracę?
Uważam, że takie praktyki nie powinny być stosowane. Wszystkie paczki powinny były trafić do najuboższych osób z naszego koła. Jeśli godzisz się na pracę społeczną, to bądź takiej decyzji konsekwentny. Zdaję sobie sprawę, że praca społeczna nie jest łatwa, to prawda, ale trzeba zdawać sobie sprawę z konsekwencji, jakie niesie. Nawet z tego, że czasami ludzie będą na ciebie wieszać psy. Tak to już jest w życiu.

Jedna i druga strona zapewniła w rozmowach, że w ich przekonaniu ten spór nie przełoży się na złą atmosferę w kole. Pan też jest o to spokojny?

Tak. Jak powiedziałem, do tej pory nie zauważyłem żadnych podziałów wśród członków koła, dlatego jestem o to spokojny.

Godząc się na kandydowanie do zarządu, a później na objęcie funkcji przewodniczącego, wiedział Pan, że relacje miedzy wspomnianymi wyżej osobami są tak trudne?

Zdawałem sobie z tego sprawę. Jednak liczyłem, że zarówno Stanisław Justyna, jak i Józefa Jaros-Polak wspólnie wystartują do zarządu, ja także, i że wspólnie będziemy pracować na rzecz koła. Byłem przekonany, że jakoś się dogadamy. Miałem nawet taki zamiar, żeby spróbować pogodzić strony. Spodziewałem się starć, ale na siebie chciałem wziąć kwestię pewnego wypośrodkowania tych spraw. Inaczej się jednak stało, Stasiu nie wystartował, więc nie miałem możliwości wcielić planu w życie.

Sądzi Pan, że teraz, gdy Stanisława Justyny nie ma w zarządzie, będzie się we władzach koła spokojniej pracowało?

Tak jak powiedziałem, gdyby Stasiu i skarbniczka byli w kole, pewnie byłoby ciężko o wzorową współpracę, sądzę, że sytuacje sporne by narastały, może nawet dochodziłoby do niesmacznych sytuacji, a ja znalazłbym się między młotem a kowadłem. Gdybym nawet chciał być cały czas gdzieś pośrodku, też nie byłoby mi chyba łatwo, bo jak długo można być w rozkroku. Z racji tego, że nie będzie takiej konieczności, pewnie będzie się pracowało łatwiej.
[[reklama]]
Biorąc powyższe pod uwagę, cieszy się Pan, że nowy zarząd to jednak świeża krew? Tylko Józefa Jaros-Polak została z zarządu poprzedniej kadencji, reszta to nowe osoby.
Trudno mi ocenić. Było już posiedzenie nowego zarządu, ale po jednym takim zebraniu ciężko coś więcej powiedzieć. Nawet się trochę zdziwiłem, bo na tym pierwszym zebraniu byliśmy we wszystkich kwestiach bardzo zgodni i aż dziwnie mi to wyglądało. Nie tylko byliśmy bardzo zgodni, ale też padło bardzo wiele pozytywnych słów pod moim adresem. Cieszę się, że tak się potoczyły te obrady, ale to, że nie było żadnego sprzeciwu, to naprawdę aż dziwnie mi jakoś wyglądało. Niemniej mam nadzieję, że nasza praca będzie zgodna i że rzeczywiście będziemy umieli się dogadać. Tym bardziej, że chcemy wprowadzić nieco inny system zarządzania kołem. Przypomnę, że oprócz zarządu w kole działa jeszcze komisja socjalno-bytowa. W poprzedniej kadencji komisja brała udział w posiedzeniach zarządu, teraz chcemy zmienić ten zwyczaj. Komisja będzie obradować z zarządem tylko na zaproszenie, zdecydowana większość posiedzeń będzie się odbywać bez członków komisji.

Dlaczego?
Z praktyki wiemy, że w poprzedniej kadencji pewne sprawy wychodziły na zewnątrz tych posiedzeń, a chcemy żeby jednak pewne kwestie pozostały w gronie członków zarządu, żeby nie wychodziły w teren. Bo taka jest prawda, że osoby z komisji to nie są członkowie zarządu i w mojej ocenie nie mogą uczestniczyć w posiedzeniach zarządu. Chyba że, tak jak powiedziałem, zaistnieje taka potrzeba i zaprosimy te osoby na obrady.

[[nowa_strona]]
Wraz ze zmianą zarządu zmienił się również skład komisji socjalno-bytowej?

Tak. Z pięciu członków, do zmiany doszło w przypadku dwóch osób. Odeszli Jan Cieślik i Krystyna Kobs, a w ich miejsce weszli Halina Grochowska i Jerzy Karkut.
[[reklama]]
Mówią, że z jednej strony dobrze, że to właśnie Bogusława Dąbrowskiego wybrano na przewodniczącego, bo Pan to ostoja spokoju, ułożony człowiek, który będzie umiał neutralizować trudne, sporne momenty. Inni twierdzą, że jest Pan za spokojny, że pozwoli Pan sobie wejść na głowę, że nie uderzy Pan pięścią w stół, gdy zaistnieje taka potrzeba. Słyszałem już opinię, że tak naprawdę kołem będą rządzić pani skarbnik i Irena Czermak. Jest coś w tych opiniach, czy jednak spokojnie ogarnie Pan towarzystwo w kole?
Wbrew pozorom aż tak spokojny nie jestem. Ja naprawdę potrafię rozgraniczyć dobre od złego. Tam gdzie jest dobro potrafię być dobry, potrafię wynagradzać, ale gdzie jest zło, potrafię być przeciwny, nawet okropny. Zwłaszcza, jeśli miałoby dojść do sytuacji, gdy ktoś byłby niesprawiedliwie potraktowany, gdyby komuś miało się dziać gorzej niż innym. Jestem wrażliwy na takie kwestie i jeśli zaistnieje taka potrzeba, będę reagował. Zapewniam, że nikt na głowę na pewno mi nie wejdzie.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości