Było późno, około 21. Bez ratowników, luz. Skakaliśmy z kolegami do wody na Zaciszu, wygłupialiśmy się, śmialiśmy. Kolejny raz skoczyłem „na główkę”. Do płytkiej wody. Od razu wiedziałem, że coś jest nie tak. Czułem się jak związany, niczym nie mogłem ruszyć. Byłem pod wodą – sam. Po dłuższej chwili wyciągnęła mnie koleżanka, obróciła mnie na plecy, koledzy wezwali pogotowie
– tak Mariusz Gemza zaczyna spotkanie z uczniami. Odwiedza gimnazjalistów i licealistów, także podopiecznych specjalnych ośrodków wychowawczych. Wie, że nie wystarczy powiedzieć nastolatkowi: nie skacz, nie pij, nie podtapiaj dla zabawy innych. Na wyobraźnię działa przykład. Najlepiej drastyczny, a on takim jest.
Pokazuję innym, jak może się skończyć nieprzestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa nad wodą: śmiercią albo inwalidztwem do końca życia. Moją głupotą chciałem przestrzec innych
– mówi mężczyzna na wózku. Gdyby z niego wstał, zrobiłby wrażenie – szerokimi barkami, wzrostem, siłą. Ale nie wstanie.
Uderzając głową o dno złamałem odcinek szyjny kręgosłupa i uszkodziłem rdzeń kręgowy. Miałem dwie operacje, ale przez dwa miesiące byłem sparaliżowany od szyi w dół. Dzięki rehabilitacji zacząłem ruszać barkami, tułowiem, ale ręce do tej pory mam częściowo niesprawne
Reklama
– opowiada wbity w wózek inwalidzki. To o niego najczęściej pytają uczniowie. Czy Mariusz kiedyś z niego wstanie?
Nie wiadomo, może kiedyś wymyślą jakąś operację na rdzeniu...
Po spotkaniu z Mariuszem i ratownikami Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (prelekcje prowadzi m.in. doświadczony Michał Płonka) młodzież często jest przerażona. Tak Mariuszowi Gemzie mówią później nauczyciele. To w tym przypadku pożądane uczucie.
Chcę swoim przykładem przestrzec innych przed głupotą i brawurą. Pytają mnie, czy zastanowiłem się przed skokiem... Odpowiadam, że głupota wzięła górę. Pytają, jak sobie radzę, a ja mówię, że mogę sam się umyć, ubrać (choć schodzi mi to długo), przygotować prosty posiłek, zjeść i jakoś funkcjonować w społeczeństwie
Reklama
– M. Gemza przyzwyczaił się już do bycia przykładem. Do przyglądania się i trudnych pytań. Jeśli może komuś pomóc, to chce to zrobić.
Rok przede moim wypadkiem do Jeziora Zaleskiego od strony ulicy Jeziornej chłopak wskoczył na główkę i zginął
– 24–latek mówi tak, jakby żałował, że jego nie zdążył przestrzec[[pay]].
Sytuacji, w których potrzeba rozwagi nie brakuje. Jedna z ostatnich. 23 czerwca 12–letnia mieszkanka Jastrowia wepchnęła z pomostu do jeziora 11–letniego kolegę. Chłopiec nie umiał pływać, szybko zniknął pod wodą. Na pomoc ruszył mu 43–letni mężczyzna, który wyciągnął tonącego. 11–latkowi nic się nie stało, ale do tragedii zabrakło niewiele.
Nieodpowiedzialne zachowanie 12–latki rozpatrywać będzie Sąd Rejonowy w Złotowie Wydział Rodzinny i Nieletnich, ale policja zwraca uwagę na coś innego – na plaży było w tym czasie mnóstwo osób, ale tylko jeden jastrowianin zareagował na to zdarzenie. Dlatego funkcjonariusze apelują:
Na kąpieliskach zwracaj uwagę na osoby obok. Może się okazać, że ktoś będzie potrzebować twojej pomocy. Jeżeli będziesz w stanie mu pomóc, to uczyń to. Jeżeli nie będziesz się czuł na siłach, to zawiadom inne osoby.
O tym Mariusz Gemza i WOPRowcy także mówią podczas spotkań z młodzieżą. Nieważne, czy ktoś uważa, że dobrze pływa i czuje się wodzie pewnie.
Ja też dobrze pływałem przed wypadkiem, startowałem w kilku zawodach pływackich, ale jeden skok i kręgosłup się złamał
– podkreśla 24–latek, który dziś pracuje w Zabajce 2 w Złotowie. Jest instruktorem aktywnej rehabilitacji, uczy dzieci poruszania się na wózku.
Nieważne, że pływało się w danym miejscu wiele razy.
Kolega z obozu rehabilitacyjnego był kiedyś na obozie pływackim i skoczył do wiaderka, które było pod wodą i mocno jest sparaliżowany. Inny wszedł do wody i chciał się zanurzyć, skoczył i uderzył w dno, uszkodził rdzeń
Reklama
– M. Gemza przykładami sypie jak z rękawa. Co ciekawe, na przedramieniu ma tatuaż – punka na wózku. Zrobił go sobie dwa lata temu, gdy przetrawił własną tragedię.
Lubię muzykę hardcore, dlatego chciałem punkowca. A na wózku, aby nie było tak sztywno. Żeby nie wyszło, że ja tylko szpitale, lekarze i rehabilitacja. Bardzo lubię koncerty, imprezy
– złotowianin stara się nie tracić życiowego optymizmu. Mało tego, stara się pomagać innym.
Odwiedzam ludzi po wypadkach. Byłem na przykład w szpitalu w Złotowie u chłopaka, który w wypadku samochodowym doznał urazu rdzenia. Ze mną inaczej rozmawia, bo to co mówię to nie sama teoria. Do mnie, gdy byłem w szpitalu też przyjechał koleś z takim samym urazem co ja. Mówił, że samochodem, a je nie wierzyłem. „Jak? Ja ledwo rękami ruszam, a on autem? Głupi jakiś”. Praktyczny przykład dużo bardziej działa na wyobraźnię
Reklama
– Mariusz Gemza takim przykładem próbuje być dla innych. Dla tych, którzy są sprawni jest przestrogą. Dla tych z urazami – nadzieją. Złotowianin wierzy, że to pierwsze wystarczy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze