Miasto w mieście – takim mianem można by określić to, co w niedzielne przedpołudnie wyrasta na łobżenickim placu targowym. Niezliczone, kolorowe stoiska, z niezliczoną ilością rodzajów asortymentu. Ubrania, buty, firany, narzędzia, zabawki, owoce, warzywa, słodycze, wędliny – wszystko... Nie ma wielkiej przesady w stwierdzeniu, że targ w Łobżenicy należy do największych w okolicy. Tym samym nie dla wszystkich handlujących starcza miejsca na wyasfaltowanej płycie. Ci którzy stają na części nieutwardzonej mają spore zastrzeżenia do stanu tego kawałka gruntu.
Do naszej redakcji zadzwonił jeden z handlujących z prośbą o zajęcie się sprawą. Jego cierpliwość skończyła się na przełomie lutego i marca, gdy na żużlowej części łobżenickiego targowiska w błocie wymieszanym z żużlem zakopał się autem dostawczym.
Staję tam na dole od czterech lat i nigdy nie były to komfortowe warunki, jednak ostatnie tygodnie przelały czarę goryczy
– mówi mężczyzna, z którym rozmawiam na złotowskim targowisku.
Tego samego dnia, gdy utopiłem auto namiot przy mocowaniu wpadał 10–20 cm w grunt, co często jest regułą. Przez powiew wiatru w to błoto wpadła mi kurtka warta 150 złotych i spodnie za 50 zł. Takiego towaru już nie sprzedam, bo nikt pranego, bez metek nie kupi, myśląc, że to używane
– dodaje. Wspomina też, że gmina czerpie korzyści z posiadanego targowiska, powinna więc w nie inwestować.
Za każdy namiot, a mam ich trzy, płacę 30 zł za jedną niedzielę. Co tydzień ustawia się nas tam dziesiątki jeśli nie setka. To daje niezły przychód gminie
– wylicza mężczyzna. Dodaje, że feralnego dnia dyskutował z pobierającymi opłatę, czy za takie warunki powinien płacić, cytując zapisy prawne wskazujące na to, że handlujący mają prawo wymagać od właściciela terenu toalety i utwardzonego placu.
Tu w Złotowie stawka jest podobna, a stoję na utwardzonym placu. W Łobżenicy nie chodzi o to, żeby tam była kostka czy asfalt. Sprawę rozwiązałoby nawet jakieś kruszywo. Jaki to jest koszt? 62 zł za tonę? Wrzucają tam 100 ton za 6200 zł, robią odwodnienie terenu i jest zrobione
Reklama
– sugeruje handlowiec.
Nie będę jeździł do Łobżenicy dopóki teren trochę nie podeschnie. Wielu moich znajomych, którzy tam handlują postanowiło zrobić podobnie
– dodaje na koniec.
Mamy pełną świadomość problemów na naszym targowisku, tego w jakim stanie je zastaliśmy, dlatego w tym roku budżetowym zapisaliśmy 150 tys. złotych na prace modernizacyjne na tym terenie
– mówi burmistrz Piotr Łosoś. Wskazuje też, że teren pokryty żużlem, o którym wspomina handlowiec, nie w całości należy do gminy i pierwotnie miał być parkingiem. Szybko jednak zmienił swoją funkcję.
Handlujących przybywało i też zaczęli zajmować ten teren
– dodaje.
Jak do końca roku ma się zmienić łobżenickie targowisko?
Odwodnienie tego terenu to nie taka prosta sprawa. Leży on na torfowisku – jeśli je osuszymy zupełnie grunt stanie się luźniejszy i może zacząć się zapadać. Rozwiązaniem mogłoby być usunięcie torfu, ale jego pokłady po badaniach geologicznych szacuje się na kilkanaście metrów w dół, więc byłoby to zadanie bardzo kosztowne, przekraczające nasze możliwości. W przeciągu najbliższych tygodni będziemy rozmawiać z fachowcami, jaką technologię tam zastosować. Z pewnością okrawężnikujemy targowisko od strony ul. Mickiewicza, by z drogi nie napływało jeszcze więcej wody. Na część nieutwardzoną trafi też kruszywo
Reklama
– wyjaśnia Piotr Łosoś. W budżecie 150 tys. złotych na targowisko przewidziano też prace na części utwardzonej.
Szukamy też rozwiązań dofinansowania tej inwestycji ze środków zewnętrznych
– dodaje włodarz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Prawidłowo. Obcy kapitał w centrum, a niewolnicy we własnym kraju- w bagnie.
Prawidłowo. Obcy kapitał w centrum, a niewolnicy we własnym kraju- w bagnie.