Z dniem 1 listopada burmistrz Stefan Kitela powołał swojego zastępcę. Został nim dotychczasowy dyrektor zakładu komunalnego. Z Andrzejem Szałkiem rozmawia Ryszard Mikietyński
Decyzja Stefana Kiteli o powołaniu Pana na stanowisko swojego zastępcy zaskoczyła wiele osób. Pana również?
Przyznam, że trochę tak, chociaż, czego nie ukrywam, od jakiegoś czasu rozmowy już się toczyły.
Ile miał Pan czasu na zastanowienie?
Trzy dni.
Burmistrz wydzielił Panu działkę, którą będzie się Pan teraz zajmować?
Będą się głownie zajmować tym, czym do tej pory. Byłem dyrektorem Zakładu Komunalnego, czyli sprawami bieżącymi dotyczącymi właśnie tych spraw, głównie inwestycjami. Chodzi o to, żeby jak najsprawniej i najszybciej zakończyć rozpoczęte prace. Mam w tych sprawach odciążyć burmistrza.
Nie ma Pan takiego wrażenia, że będzie Pan teraz „zderzakiem”? Do tej pory całą krytykę przyjmował na siebie burmistrz Stefan Kitela, teraz powie: „spytajcie mojego zastępcy”.
I tak burmistrz jest głównym odpowiedzialnym za politykę gminy. Przecież nie powie, że go to nie interesuje. Tak samo ja nie mogę wymigiwać się od tych pytań. Funkcja zastępcy burmistrza jest tego typu, że zawsze można go odwołać. Burmistrza natomiast się wybiera.
Dla mnie nie będzie to nic nowego, bo i tak zaangażowany byłem w większość inwestycji toczących się na terenie gminy. Zawodowo pracuję już czterdzieści lat. Ja się pracy nie boję. Moim priorytetowym zadaniem jest doprowadzenie do końca sprawy wodociągów i kanalizacji. Jeśli chodzi o wymianę wodociągu, to trzeba tę inwestycję rozpoczętą przez firmę Pana Gładysza rozliczyć i w następnym roku dokończyć. W zasadzie pozostały tylko dwie ulice, 30-go Stycznia i Szkolna. Trzeba na wiosnę przyszłego roku ogłosić przetarg. Jeśli chodzi o kanalizację to odżegnuję się od politycznego wydźwięku tej sprawy, moim zadaniem jest, aby ją również dokończyć. Część odbiorców ma już możliwość podłączenia się do niej. Zakończono Inwestycje w Paruszce, Żeleźnicy, Dolniku i Augustowie. Obecnie mieszkańcy tych miejscowości mogą już się podłączać do sieci. Oczyszczalnia, która jest w Dolniku, a była własnością Agencji Rolnej Skarbu Państwa przestanie istnieć, a wszyscy zostaną podłączeni do oczyszczalni w Krajence. Kilka dni temu oddaliśmy do użytku zmodernizowaną przepompownię ścieków. Pozostała jeszcze rozbudowa oczyszczalni.
Rozbudowa? Mówiło się, że była to inwestycja na wyrost i wykorzystywana zaledwie w części.
Ona jest czynna w połowie, teraz rozważamy, jak wykorzystać tę drugą połowę. Pozwoli to na odbiór ścieków z całej gminy. Jeśli to zrobimy w przyszłym roku, to temat kanalizacji zakończymy.
Kto Pana teraz zastępuje?
Na razie moje dotychczasowe obowiązki powierzono inżynierowi Stanisławowi Zamorskiemu. Jest on specjalistą od sieci kanalizacyjnych i sanitarnych.
W domu namawiali Pana, żeby przyjąć tę funkcję, czy raczej odwodzili?
Różnie z tym było, ale ostatecznie i tak głos należał do mnie.
Czy zajmuje się Pan poza pracą?
Nie samą pracą człowiek żyje. Bardzo dużo czytam, interesuje mnie druga wojna światowa. Ostatnio ukazał się szereg książek na ten temat. Poza tym ciekawi mnie życie elit w II Rzeczypospolitej. To jest też ciekawy, ale mało znany okres. Sporo podróżuję, kiedyś po krajach „demokracji ludowej”, teraz na zachód. Pracowałem kilka lat w Holandii, więc wszystkie ościenne kraje zwiedziłem.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze