Na spotkanie konsultacyjne w sprawie powołania parku krajobrazowego w Buczku Wielkim przyszło ponad siedemdziesięciu mieszkańców. Atmosfera była gorąca, dyskusja bardzo trudna.
Spotkanie prowadził wójt Przemysław Kurdzieko, na wprost mieszkańców usiadł też Paweł Śliwa, p.o. dyrektora Parków Krajobrazowych w Poznaniu oraz dr Paweł Owsianny, zwolennik parku, przyrodnik, autor proponowanej mapy zasięgu parku. Rozpoczęto formalno–prawnym wstępem i podkreśleniem walorów przyrodniczych, kulturowych i historycznych okolic Buczka, co na mieszkańcach nie zrobiło jednak większego wrażenia, a wręcz przeciwnie – zdenerwowało ich. Już pierwsza wymiana zdań w dyskusji była gorąca, dochodziło do podniesienia tonu, a nawet do brzydkich epitetów kierowanych w stronę gości.
– My przecież wiemy, co tu mamy, najlepiej, bo tym żyjemy na co dzień – mówił ironicznie jeden z mieszkańców.
– Nam nie trzeba tego opowiadać – krzyczał.
– Tak, ale często też jest tak, że mieszkając gdzieś nie zwracamy już uwagi i nie mamy świadomości, jak piękny jest to teren – próbował wyjaśniać Paweł Owsianny.
– Park krajobrazowy daje możliwość pozyskiwania pieniędzy zewnętrznych – tłumaczył.
– Ja nie patrzę na to tylko jako przyrodnik, ale zawsze przez pryzmat człowieka. My chcemy wam pomóc i was chronić. Zachować to, co u was najlepsze dla przyszłych pokoleń – przekonywał.
Prowadzący spotkanie próbowali trzymać się planu prezentacji. Najgorętszy okazał się punkt dotyczący zakazów.
– Wybraliśmy ich tyko dziewięć – przekonywał Paweł Śliwa z Poznania – i ani jednego więcej. Z tłumu słychać było okrzyki, że zakazów jest 9, ale „na razie”, „póki co”, „potem może ich być więcej”.
– Kto mi może na mojej ziemi dawać zakazy i nakazy?! – krzyczał, wyraźnie zdenerwowany, rolnik.
– W Wielkopolsce jest 13 parków, czy słyszeliście państwo o protestach? – pytał retorycznie Paweł Owsianny.
– W zamian za to możemy wam pomóc i ukierunkować na turystów, oni tu będą czy chcecie, czy nie. A tak dajemy wam możliwość pokierowania nimi.
– My tu nie chcemy żadnych turystów więcej – odpierali mieszkańcy.
– Turystami niech pan nas nie czaruje – mówił Paweł Tuschik, sołtys i radny – turyści jadą nad morze, w góry i za granicę.
– A dotacje? – pytał ktoś inny.
– Dotacje są dla gminy, nie dla nas prywatnie!
– My nie mamy z tego żadnych pieniędzy indywidualnie, tylko obostrzenia. Z jednej strony trend ekologiczny, z drugiej Unia Europejska, Natura 2000, obszar chronionego krajobrazu, jeszcze park? – pytał.
Paweł Owsianny zapewniał, że on i zwolennicy parku też nie mają z tego żadnego interesu prywatnego, tylko szeroki interes społeczny.
– Czemu tych konsultacji nie zaczęto wcześniej, od zwykłych ludzi? – pytał ktoś inny
– Teraz już to wszystko jest daleko posunięte, a nas tylko teoretycznie pyta się o zdanie. Prowadzący spotkanie zaprzeczali temu, podkreślając, że właśnie teraz trwają konsultacje i nic nie jest przesądzone.
– Kto to wszystko w ogóle wymyślił? – pytał ktoś inny.
– Ekolodzy? Jacy? Kto? Jedna osoba? Ja bym ich tu w ogóle nie wpuścił!
– krzyczał do wójta rolnik. Ten z kolei apelował do zebranych o ostudzenie emocji i rozwagę.
– Jeśli teraz dobrze funkcjonuje obszar chronionego krajobrazu, to czemu chcemy zmieniać to na park? – pytała merytorycznie i spokojnie jedna z mieszkanek.
– Na czyich gruntach ma to powstać? Co ta obiecywana gawiedź turystyczna tu po sobie zostawi i kto ma tym się zająć? Jak będą działać wasze służby? Dlaczego zaprasza się nas na spotkanie, nie dając nam materiałów? – pytała.
– Park to gwarancja zrównoważonego rozwoju – przekonywał Paweł Śliwa – chroni was też przed dużymi inwestycjami typu elektrownie, asfaltownie. Nasi pracownicy służą zawsze pomocą i są do waszej dyspozycji.
– A kto mi może na mojej ziemi zrobić sobie asfaltownię? I co to znaczy inwestycje „znacząco” wpływające na środowisko? Kto decyduje, co znaczy „znacząco”? – pytał ironicznie ktoś z tłumu.
– Chcemy, by wasze dzieci żyły w czystym środowisku – mówił dalej przedstawiciel organizatorów zebrania – ceny waszych działek też wzrosną.
– My wiemy, jak chronić nasze dzieci – odpowiadali mieszkańcy – dlatego żyjemy tu, gdzie żyjemy. W naturze. A ceny działki nie wrosną, tylko zmaleją – ripostował Paweł Tuschik.
Paweł Tuschik za swoją obszerną wypowiedź zebrał gromkie brawa. Najpierw czterokrotnie próbował zabrać głos, by w końcu dobitnie skierować swoje słowa do zwolenników parku.
– Ten kto wymyślił ten park albo chce się wybić, albo pieniądze na nas zarobić – mówił.
– Ja czuję się jakbym był częściowo ubezwłasnowolniony. Miał też zastrzeżenia co do mapy.
– Ktoś, kto zza biurka rysował tę mapkę, to rysował tak sobie, bez zrozumienia terenu. Ta mapka opiera się na zarysach sprzed 60 lat – ironizował, odsyłając pomysłodawców na inny teren.
– Był XX wiek, I i II wojna światowa, reżim stalinowski, komuna, stan wojenny. My się teraz mamy czuć jak w obozie otwartym? Będziemy może niedługo mogli tylko wjechać i wyjechać do siebie. My tworzymy tę ziemię! Nie lepiej wam zająć się parkiem, który niszczeje w Buczku Małym, a na niego nie ma pieniędzy?

W spotkaniu udział wzięło ponad 70 osób
Głos zabrał też Ryszard Glugla, sołtys Buczka Wielkiego.
– Zastanawiam się, tak panów słuchając, przed kim wy właściwie chcecie nas chronić? Namawiacie, nakłaniacie, mówicie, że chcecie chronić, ale pytam: przed kim? Przed nami samymi? Myślę, że jestem głosem większości: nie chcemy tego parku.
Sołtys Nowego Buczka Marian Grochowski mówił z kolei tak: – Ja na tej ekologii sparzyłem się już kilka razy, na przykład robiąc drogę. Ekolodzy znaleźli koło niej jakiś mech i teraz pokolenia będą nas przeklinać za ten wąwóz, co im musieliśmy zrobić, bo droga jest tak wąska jak wąwóz. Mieszkańcy się nie zgadzają pod żadnym pozorem, by utworzyć tutaj ten park – puentował.
Marian Kuś, sołtys Batorówka, mówił, że jego zdaniem bez powoływania parku natura jest jeszcze lepiej zachowana niż z parkiem.
– To jest odkrywka, w którą nikt nie ingeruje, a zobaczcie Bieszczady – jedna wielka komercja! Mieszkańcy pytali także, co ze żwirownią w Czyżkowie. Na terenie gminy Lipka jest żwirownia, która będzie się rozwijać. Prowadzący spotkanie zapewniali, że jeśli zostały już wydane koncesje, warunki czy studium, to nic nie stoi na przeszkodzie rozbudowy, natomiast jeśli takie pozwolenia mają być dopiero wydane, to będą niemożliwe.
– Nie cofa się wydanych decyzji – mówili. Od razu pytano także o chlewnie.
– Zakazy dotyczą ilości ponad 220 sztuk bydła czy trzody chlewnej – mówili.
– Nam już wiele nie brakuje! – krzyczeli mieszkańcy.
– Nie chcemy waszego parku, nam się dobrze żyje – znowu krzyknął ktoś z tłumu. Wójt kończył spotkanie, mówiąc, że wola mieszkańców jest wyraźna. Ze strony jednaj z mieszkanek padła też propozycja wyjazdu studyjnego do sąsiedniego parku, by móc porozmawiać z ludźmi, którzy żyją tam na co dzień. Padła też propozycja ponownego spotkania, ale już z materiałami przekazanymi wszystkim mieszkańcom. Piotr Wandas, przewodniczący Rady Gminy Lipka oraz leśniczy, zaproponował, że, biorąc pod uwagę to zebranie, być może dobrym rozwiązaniem będzie utworzenie parku jedynie po linii lasów.
Na sam koniec mieszkańcy Buczka upewnili się, czy goście „na pewno zrozumieli ich intencje”. Padła odpowiedź, że tak.
– Jest to jednak dla was szansa, która może się już nie trafić – mówił Paweł Owsianny.
– Czyli że jesteśmy wybrani? – ironizowali mieszkańcy.
– Niech pan nas nie straszy – mówił starszy mieszkaniec wsi – że będziemy żałować. Czego mamy żałować? Co się stanie, jak nie będzie parku? Nic!
– Ja jako młody rolnik nie chcę gospodarować na terenie parku i nie móc za kilka lat używać nawozów, wylewać gnojowcy – mówił ponownie ktoś z zebranych.
– My umiemy czytać i rozumiemy! Nie jesteśmy czarną wiejską masą!
Julita Milczyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dużo pytac utworzyć i koniec
Proponuje Panie Owsiany utworzyć park w gm. Krajenka tam gdzie Pan mieszka. Nie uczcie ludzi jak mają żyć.
Jasne. Im lepiej żyje się w bałaganie , który widać u nich przy drodze z Buczka do Werska. Tam czują się swojsko a po co zakazy ?
Ostatnio w Wersku czy Zakrzewie było coś podobnego, o turystach, że niby zarobią ludzie na tym czy coś w ten deseń.... I reakcja podobna do tej.
wszystko do tego dazy ze zwierzeta i roslinki beda mialy wieksze prawa niz ludzie zyjacy na danym teranie..to jest chore ekolodzy itp opamietajcie sie
A tak naprawdę to kto ma w tym największy interes aby park krajobrazowy powstał. Skoro ludzie mówią NIE to kogo i do czego pan Owsiany chce przekonywać. Nie róbmy cyrku w normalnej wsi której mieszkańcy prawem demokracji wiedzą co dla nich jest najlepsze. Panie Owsiany trzeba uszanować wolę tych którzy z pokolenia na pokolenie żyją w tych stronach. To oni a nie pan przez dziesiątki lat kształtowali te tereny i słusznie nie pozwalają na brutalny wjazd dziwnej ale ekologicznej nowoczesności w ich środowisko. Wszystko na to wskazuje że pan Owsiany będzie musiał uznać twarde zdanie polskiego chłopa w sprawie parku krajobrazowego.
Ludzie robią z was idiotów, nic nie zarobicie na parku wręcz przeciwnie. Nie zliczona liczba zakazu i nakazu, będziecie eksponatami w tym parku. Gdzie jest RADA GMINY Lipka wystarczy Uchwała o planie zagospodarowania przestrzennego że nie może powstać elektrownia czy asfaltownia w waszych miejscowościach. Kolejne ciepłe posadki DYREKTORA parku jego zastępca , księgowa, sekretarka, kierowca dla Dyrektora z autem.
"ja nie chcę być gospodarzem na terenie parku, bo nie będę mógł używać nawozów i wylewać gnojowicy" Park ma właśnie chronić tereny przed takimi ludzmi jak ten młody rolnik. Gnojowica nazywana przez rolników jako naturalny nawóz przedostaje sie do wód gruntowych i do zbiorników wodnych przez rowy melioracyjne. Brawo panie młody rolniku. Za te argumenty powinien pan dostać specjalną nagrodę od wojta.
I na chuj ten park. Ludziom trzeba pracy,firm a nie dzikich kaczek.Bzdura jakaś.
jeżeli zgodzicie się na tan park to zapomnijcie o zbieraniu jagód czy grzybów a spacery będą tylko w wyznaczonych miejscach
Jest 13 Parków krajobrazowych w Wielkopolsce i nikt nie zbiera w nich śmieci .Wielkopolska nie może być jednym wielkim parkiem.Jeżeli będą dotacje na ten kolejny Park Krajobrazowy z Unii Europ. to pieniądze pójdą nie dla Ludzi tu żyjących.
Pan dr Owsiany powiedział,że okrojony park i tak powstanie.Będzie mógł nagrywać kolejne filmy przyrodnicze dla TV kablowej ASTA i pieniążki dla pana Owsianego dlatego tak chce kolejnego parku.
Dużo pytac utworzyć i koniec
Proponuje Panie Owsiany utworzyć park w gm. Krajenka tam gdzie Pan mieszka. Nie uczcie ludzi jak mają żyć.
Jasne. Im lepiej żyje się w bałaganie , który widać u nich przy drodze z Buczka do Werska. Tam czują się swojsko a po co zakazy ?