Reklama

Niemowlę straciło wzrok przez szczepionki?

16/09/2017 18:30
Obrończyni oskarżonego Romana G. sugeruje, że urazy stwierdzone u niemowlaka, który stracił wzrok, mogły wywołać szczepionki

W poniedziałek odbyła się druga rozprawa w sprawie, w której Roman G. z Jastrowia jest oskarżony o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu swojego 9–miesięcznego synka, za co grozi mu od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Przypomnijmy, że mały Filip w listopadzie trafił do szpitala z urazami głowy, w wyniku których stracił wzrok.

Oskarżona szczepionka

W poniedziałek zeznania składała m.in. lekarz rodzinny Krystyna Kubat, której pacjentem był Filip. Według jej relacji na wizyty z dzieckiem przychodziła tylko matka, a chłopczyk zmagał się z infekcjami dróg oddechowych oraz anemią, w związku czym trafił nawet do szpitala. W przypadku niedokrwistości leczenie przynosiło skutki i generalnie dziecko miało rozwijać się dobrze i nie zauważyła u niego nic niepokojącego. Tylko raz zwróciła uwagę na dwa krwiaki średnicy około centymetra w okolicy lędźwiowej, ale mama wyjaśniła, że synek uderzył się o łóżeczko. Ostatnia wizyta u lekarza odbyła się 7 listopada, a więc 20 dni przed wieczorem, kiedy dziecko trafiło do szpitala. Niemowlę przeszło też serię podstawowych szczepień refundowanych przez państwo. Ta informacja była punktem zaczepienia dla mecenas, która dopytywała o to, jakie to były szczepionki i na koniec rozprawy wnioskowała, aby do akt włączyć kartę szczepień. Zdziwionemu sędziemu tłumaczyła, że jest udowodnione naukowo, że szczepienia mogą wywoływać objawy syndromu dziecka potrząsanego.

Reklama

Pani mecenas, pani zdaje sobie sprawę, że nie wszystko co piszą w internecie to prawda?

– pytał niedowierzający sędzia, ale obrończyni twierdziła, że opiera się na zagranicznych opracowaniach naukowych.[[pay]]

Nie widział już wcześniej?

Przed sądem stawili się także siostra oskarżonego i jej mąż, którzy kreślili obraz Romana G. jako troskliwego ojca, do którego dzieci były bardzo przywiązane. Para dość często odwiedzała oskarżonego i jego rodzinę i nigdy nie była świadkiem przemocy wobec dzieci ani nie zauważyła nic niepokojącego. Jeśli już to, według nich, matka dzieci była bardziej impulsywna, choć też nie mogą o niej powiedzieć, aby źle traktowała swoje pociechy. Bardziej istotne dla sprawy mogły być jednak zeznania świadków na temat stanu zdrowia dziecka. Szwagier oskarżonego wyznał, iż w jego ocenie dziecko mogło nie widzieć już o wiele wcześniej zanim trafiło do szpitala, gdyż bardziej reagowało na słuch, a wzrok miało błędny. Pytany przez sędziego o to, z kim i kiedy podzielił się swoimi spostrzeżeniami powiedział, że rozmawiał o tym wcześniej z żoną. Co ciekawe, jego małżonka, która zeznawała wcześniej, twierdziła, że mąż powiedział jej o tym dopiero po zdarzeniu z listopada, kiedy Filip trafił do szpitala, a sama wcześniej niczego takiego u dziecka nie zaobserwowała. To jednak nie koniec niejasności. Rzeczą oczywistą w takiej sytuacji wydawałoby się, aby podzielić się takim spostrzeżeniem z rodzicami dziecka. Pytany o to mężczyzna nie potrafił udzielić jasnej odpowiedzi, zasłaniał się tym, że nie pamięta i co chwila zerkał w kierunku oskarżonego, jakby szukając podpowiedzi. Twierdził natomiast, że zeznał o tym policjantom podczas pierwszego przesłuchania. Po odczytaniu protokołu wcześniejszego zeznania stwierdzono jednak, że nie ma w nim takiej informacji. Okazało się natomiast, że szwagier nie był jedyną osobą, która już wcześniej podejrzewała, że niemowlę ma problemy ze wzrokiem.

Reklama

Nieprzewidziany świadek

Oto bowiem pod salą rozpraw czekała kobieta, która nie została powołana wcześniej na świadka. Zdumiony sędzia Jerzy Hławiczka zaprosił oczekującą na salę, aby wyjaśnić sprawę. Pojawieniem dodatkowego świadka jeszcze bardziej zaskoczona wydawała się mecenas broniąca oskarżonego. Młoda kobieta oświadczyła jednak, że choć nie dostała wezwania od sądu, to powołał ją Roman G. Ten z kolei pytany o to, czy to jego inicjatywa, nie potrafił udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Wobec zamieszania sędzia zarządził 5 minut przerwy, aby obrona mogła przedyskutować sprawę, po czym zdecydował, że przesłucha niespodziewanego świadka. Dziewczyna okazała się znajomą oskarżonego, która wraz ze swoimi dziećmi często spotykała się z jego rodziną.

Dla mnie to w ogóle jest chora sytuacja, że Romek tutaj siedzi

Reklama

– rozpoczęła swoje zeznania, wyjaśniając później, że rodzice dobrze zajmowali się dziećmi. Odnośnie kwestii wzroku uważa, że Filip musiał mieć z nim problemy od urodzenia. Pytana także o to, z kim o tym rozmawiała, wyjawiła, iż jedynie z siostrą oskarżonego, bo z rodzicami „było jej głupio” poruszać tę kwestię.

Sąsiedzkie obserwacje

Zeznania złożyli także sąsiedzi oskarżonego oraz jeden z ratowników medycznych, który był na interwencji 27 listopada. Kobieta mieszkająca nad lokalem, który zajmuje rodzina Filipa opowiadała m.in. o tym, że zdarzało się jej słyszeć, jak matka zwraca się wulgarnie do dzieci. „Kurwa, zaraz ci wypierdolę!” to przykład uspokajania 4–letniej córki. Na podstawie odgłosów dochodzących z mieszkania kobieta podejrzewa także, że dziewczynka była zamykana w ciasnym przedpokoju. Świadek nie była natomiast w stanie powiedzieć nic złego o oskarżonym. Z kolei ratownik potwierdził wersję wydarzeń 27 listopada, którą nakreślili świadkowie podczas poprzedniej rozprawy. Przyznał też, że według jego obserwacji dziecko już podczas interwencji mogło mieć problemy ze wzrokiem.

Reklama

Kolejna rozprawa odbędzie się najprawdopodobniej pod koniec września. Przesłuchani mają być wówczas biegli, którzy sporządzili opinię w sprawie.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Tes - niezalogowany 2017-09-18 10:27:37

    Widziałeś (łaś) jak bili? KASTROWAĆ I MORDOWAĆ - co Oświęcim zakładasz? Zawsze dziecko najważniejsze, ale ocknij się, to dziecko z niedokrwistością , bardziej podatne i mniej odporne. Daj spokojnie zbadać sprawę, emocje to źli doradcy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ktos - niezalogowany 2017-09-18 09:02:40

    Zagraniczne opracowania naukowe trzeba zacytować i poprzeć konkretnym tekstem (recenzowanym), jeśli tego nie ma to można sobie "cytować" każdą bzdurę... Żeby Panin mecenas tego nie wiedziała i próbuje przepchnąć taki kit. Ja wiem że klienta broni się za każdą cenę, ale to już jest wstyd dla zawodu prawnika...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Matt - niezalogowany 2017-09-17 18:48:24

    może pójdziesz tym swoimi rewelacjami do sądu i go wyręczysz ? Tylko gnojek taki jak ty feruje wyroki na zasadzie,,, mam swoje widzi mi się ,,

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości