Narodowy Dzień Niepodległości przeszedł przez gminę Zakrzewo niemal niezauważony. Niby były akademie w szkołach, a pojedyncze delegacje złożyły kwiaty pod pomnikiem „Obrońcom Polski Ziemi Złotowskiej 1772–1945”, ale nie było dużej, gminnej manifestacji patriotyzmu. Zabrakło nawet biało–czerwonych flag na latarniach.
Znowu miałem takie odczucie jeżdżąc po powiecie, że wszędzie odbywa się to uroczyście, a w Zakrzewie jakby trochę mniej
– 28 listopada, podczas sesji Rady Gminy Zakrzewo, mówił Krzysztof Doroszuk. To on wnioskował do wójta o zakup uchwytów na flagi i ich wieszanie przy okazji świąt narodowych. Wie, że pod pomnikiem był wójt z przewodniczącymi rady, byli uczniowie i on też tam był, ale wszyscy oddali hołd poległym na własną rękę.
Szkoda, że to w taki sposób dyskretny, nieśmiały się odbyło
– zauważył radny.
Co ciekawe, usłyszał on oryginalne wytłumaczenie tego, że zakrzewianie nie garną się do hucznego obchodzenia Dnia Niepodległości.
Ano takie, że w 1918 roku Zakrzewo nie trafiło do Polski!
– dziwił się mieszkaniec wsi uchodzącej na wskroś polską.
Jestem gdańszczaninem, Gdańsk też w 1918 roku nie trafił do Polski, a świętowaliśmy 11 listopada jeszcze w czasach słusznie minionych
– dowodził pan Krzysztof.
A przy obchodach uchwalenia Konstytucji 3 Maja nikt w Zakrzewie nie protestuje, by świętować. A przecież wówczas, od prawie dwudziestu lat, Zakrzewo było w Prusach
Reklama
– radny uznał, że tłumaczenie, które usłyszał (nie zdradził z czyich ust) musi być spowodowane brakiem myśli historycznej. Może to sprawiło, że gdy 11 listopada zrobił sobie spacer przez Zakrzewo, to jedynie na części domów zobaczył biało–czerwone proporce. Na ich widok bardzo się ucieszył.
Kilka lat temu na gminne obchody Dnia Niepodległości zakrzewian przyciągali żołnierze.
Strzelali, fajne komendy były wydawane, to garstka ludzi przyszła
– wójt Henryk Dobrosielski poczuł się wywołany do odpowiedzi.
A kiedy wojska nie było, bo jego ściągnięcie musiało się oprzeć o zgodę z ministerstwa, to ludzi można było policzyć na palcach jednej ręki
– włodarz przypominał, że to za jego kadencji Zakrzewo zaczęło obchodzić to święto.
Do 2014 roku nikt nie pomyślał o takich obchodach. Dzisiaj się dopomina, bo to się stało
– mówił podniesionym głosem.
Wójt rozmawiał ze szkołami o organizacji Dnia Niepodległości, ale usłyszał, że one pod pomnik pójdą 10 listopada.
Trudno jest nakazywać, jeśli ktoś nie chce
– H. Dobrosielski rozłożył ręce. Rękawicę podjęła dyrektor szkoły w Zakrzewie Arletta Tymińska:
My jako nauczyciele i ja jako dyrektor nie jestem w stanie zmusić rodziców i uczniów, aby wszyscy stawili się na święto w wolny dzień. (…) Zrobiliśmy apel, koncert pieśni patriotycznych, wiele pracy poświęcamy na przekazywanie wartości patriotycznych.
Widać za mało, by zakrzewianie, ci mali i duzi, poświęcili nieco czasu w sobotę, by wspólnie zamanifestować miłość do Ojczyzny.
Może połączenie obchodów 11 listopada z jakimś piknikiem wiejskim dałoby lepszy efekt?
– zastanawiał się z kolei Antoni Łosoś. Przewodniczący rady zgodził się z K. Doroszukiem, że setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości należy uczcić hucznie.
Liczę, że rada włączy się w to działanie
– zauważył wójt, który zdaje się czuć osamotniony w takich akcjach. Zwłaszcza, że gdy pytamy o to, dlaczego uroczystych obchodów Święta Niepodległości w tym roku zabrakło, dyrektor Domu Polskiego Barbara Matysek–Szopińska odpowiada, że to pytanie nie do niej.
W przyszłym wymówek ma nie być. Radny Doroszuk kilka miesięcy temu sugerował, że gmina powinna przydzielić Domowi Polskiemu dodatkowe pieniądze na obchody setnej rocznicy. On sam chętnie, by taką uroczystość poprowadził.
W sąsiednich samorządach już są powoływane komitety obchodów stulecia niepodległości. Zastanówmy się nad tym, kiedy i jak podejść do tego tematu
– apelował do uczestników sesji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten artykuł związany z Zakrzewem łącznie z rysunkiem na wstępie, to perełka. Samo życie przerasta nieraz kabaret. Uśmiałem się lepiej, niż na "Nie ma mocnych".
Ten artykuł związany z Zakrzewem łącznie z rysunkiem na wstępie, to perełka. Samo życie przerasta nieraz kabaret. Uśmiałem się lepiej, niż na "Nie ma mocnych".