Reklama

Nikt nie kombinował

02/08/2014 07:44
WFOŚ wstrzymał gminie Łobżenica wypłatę pół miliona złotych. Ktoś doniósł, że były nieprawidłowości przy budowie kanalizacji

- Pieniądze te na pewno dostaniemy, niepotrzebnie jednak zostały wstrzymane, bo są nam w tej chwili bardzo potrzebne. I niepotrzebne jest zamieszanie wokół tej sprawy – tłumaczy burmistrz Łobżenicy Eugeniusz Cerlak. - Nikt postronny nie mógł donieść, musiał to zrobić ktoś, kto ma wgląd we wszystkie dokumenty – dodaje.
Pół miliona złotych to zwrot ostatniej transzy z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska za inwestycję wartą trzynaście milionów złotych, czyli kanalizację Łobżenicy.
Zdaniem burmistrza pieniądze gminie się należą. Władze Łobżenicy dysponują orzeczeniem prezesa Biura Zamówień Publicznych w Poznaniu, w którym jest napisane, że przetarg na kanalizację został przeprowadzony zgodnie z prawem. E. Cerlak przyznaje, że Urząd Kontroli Skarbowej przeprowadził audyt i w protokole zaznaczył, że przekroczony został termin realizacji umowy. I właśnie to stało się treścią donosu. - Ale w specyfikacji było zaznaczone, że umowa może zostać przedłużona. Jeśli prezes zamówień publicznych się nie czepia, to kto ma prawo się czepiać? - zastanawia się Eugeniusz Cerlak.

[[reklama]]

Pieniądze te były przeznaczone głównie na windę w miejscowym gimnazjum. We wrześniu do szkoły pójdzie niepełnosprawne dziecko. - Na razie jakoś sobie poradzimy. Na parter prowadzą podjazdy, ale są też pracownie na piętrze. Poza tym na trzecim piętrze mamy aulę, jeżeli robimy jakąś imprezę, to starszym osobom trudno tam wejść. Ostatni przykład: siedemsetlecie Łobżenicy, wiele osób nie przyszło, bo nie dało rady – tłumaczy burmistrz.
Kiedy można liczyć na zwrot pieniędzy? Nie wiadomo, bo do gminy nie dotarł jeszcze protokół pokontrolny UKS. - W tej chwili mają pewnie problem, bo ktoś z kontrolujących sporządził zły protokół. Ktoś musi wziąć za to odpowiedzialność i pewnie szukają winnego – twierdzi.
Pieniądze potrzebne są nie tylko na windę. Jest w planie remont drogi Fanianowo – Kościerzyn Mały, czyli drogi prowadzącej na cmentarz. Latem, jak jest sucho, można nią przejść, kiedy jednak są roztopy i ulewy jest to niemożliwe. - Niby pół miliona to niewiele, ale bez nich nie możemy ruszyć. To była już ostatnia rata, którą mieliśmy dostać – mówi Eugeniusz Cerlak. I dodaje na zakończenie: - Ktoś, kto przy przetargu na trzynaście milionów złotych chciałby coś zakombinować, musiałby być skończonym idiotą.
Ryszard Mikietyński
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości