W pierwszym miała dziewczyna lumpeksik, później komuś sprzedała na te gry bandyckie, później to chyba zlikwidowali
– opowiada Henryk Wróbel. Nad rzeczką Czarną był też zakład kosmetyczny i jeszcze jeden sklep z odzieżą z drugiej ręki. Wszystko padło. Teraz dogorywa biznes pana Henryka, choć przez lata handel chemią i kosmetykami szedł mu doskonale. Coraz gorzej dzieje się od czasu pojawienia się marketów. W końcu zdrowie i wiek zmusiły H. Wróbla do powieszenia w witrynie kartki z wykrzyknikami „Wyprzedaż towaru” i zachęty do wynajęcia lub kupna pawilonu.
To jest dobry punkt, w centrum, jeśli ktoś ma zdrowy pomysł, to na pewno się opłaca
– zachęca do otwarcia biznesu przy ulicy Szczecińskiej. Handlował w tym miejscu od 1989 roku, więc wie, o czym mówi. Miał nawet zapytanie od kogoś, komu marzyło się otwarcie zakładu naprawiającego maszyny do szycia (chyba każda rodzina w Okonku ma takową, w końcu kiedyś kwitł tutaj przemysł włókienniczy – przekonuje), ale konkretnej oferty nie ma. Od roku. Co ciekawe, pan Henryk pierwszy raz słyszy, że ktoś chciałby rząd stojących wzdłuż drogi krajowej sklepików zlikwidować. Że szpecą?
Kiedyś to była ruina. My to przejęliśmy od urzędu, uporządkowaliśmy, chodniczki porobiliśmy
– przypomina początek lat 90–tych.
Teraz to słabiej wygląda
– przyznaje po chwili.
To jest beznadziejne
– w bawełnę nie owija Henryk Berczyński. Radny Rady Miejskiej w Okonku jednym zamachem sprzątnąłby z gminnej działki pierwszy i ostatni budynek. Tak szpecą Okonek, jego zdaniem.
Kapitalny remont bądź likwidacja
– twierdzi kategorycznie. Temat ten od dawna podnosi także Halina Peczyńska. Radna wygląd miasta opisuje jednym słowem: straszne.
Każdy [burmistrz – red.]w priorytetach wyborczych miał zadbanie o wygląd miasta, ale jakoś tego nie słychać
– twierdzi rozgoryczona. Bo choć mówi o tym podczas sesji rady, to nic się nie zmienia. Nie pomaga nawet powoływanie się na wolę społeczeństwa.

[[pay]]
Mieszkańcy się na to skarżą. Nie ma przejazdu ulicą Kowalską, więcej osób tędy chodzi i mówi, że wstydzą się za wygląd Okonka
– H. Peczyńska nie odpuszcza. Jej słowa potwierdza wracający z zakupów Henryk Zadrożniak:
Te budki powinny zniknąć. W ich miejscu zrobić coś ładnego, może jakąś zieleń. Byłem teraz na Ukrainie i Białorusi i tam ładniej to wygląda.
Reklama
Radni wywalczyli tyle, że gmina zmienia zapisy w umowach dzierżawy terenu pod pawilony handlowe. Czytamy w nich, że „Dzierżawca zobowiązuje się do dbania o estetyczny wygląd i porządek wokół pawilonu handlowego przez cały czas trwania umowy”. Co to oznacza w praktyce? Nie wiemy. Bronisława Ćwikła, wiceburmistrz Okonka mówi jednak, że w przypadku niezastosowania się do tego wymogu dzierżawa zostanie rozwiązana. Pierwsze umowy po zmianach zostały zawarte 25 czerwca.

Pani Beata jako jedyna trwa na posterunku przy ul. Szczecińskiej. I marzy o odnowieniu swojego sklepiku i zakładu krawieckiego
Na decyzję władz czekała Beata Koryga. Jedyna krawcowa w Okonku biznes prowadzi właśnie w pawilonie przy ul. Szczecińskiej. Od 15 lat.
Uważam, że jestem tu potrzebna. Jako jedyna mam tutaj zakład krawiecki, bardzo dobrze prosperujący
– do tego bizneswoman handluje bielizną i odzieżą dziecięcą, więc interes rzeczywiście się kręci. Co chwilę ktoś wchodzi do budki z plastikowym frontem.
To jest kiepski wizerunek Okonka, wiem o tym
– mówi o rzędzie „bud’, jak mówią o nich mieszkańcy Okonka.
Zdaniem pani Beaty, gmina powinna przygotować projekt modernizacji tych pawilonów. Jeden dla wszystkich właścicieli i sprawa załatwiona. Albo też wydzierżawić jej ten teren na dłużej.
Buda jest moja, ale nie mogę tu postawić niczego murowanego. Jak oni mi dają umowę na trzy lata, to nie zainwestuję 30 tys. złotych. I tak włożyłam sporo w remont środka
– kobieta wspomina rządy Romualda Duszary, który miał jej obiecać, że będzie tu mogła spokojnie działać.
To na początku, nie powiem, inwestowałam bardzo dużo, a teraz siedzę jak na szpilkach
– twierdzi. Problem w tym, że podobne odczucia mają urzędnicy. Też nie znają dnia ani godziny, bo choć teren, na którym stoją pawilony, jest Okonka, to jednak znajduje się on w pasie drogi krajowej.
I oni mogą wystąpić o ten grunt
– przestrzega B. Ćwikła. Dlatego w umowie dzierżawy widnieje zapis, że gdy ziemia ta będzie potrzebna Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad lub gminie, najemcy będą musieli go oddać. To szpilka, o której mówiła Beata Koryga.
Z drugiej strony krawcowa nie zamierza przenosić biznesu. Raz, że nie widzi dla siebie innego lokalu w Okonku, dwa, że tu interes idzie jej dobrze. A i władze gminy nie podejmują rzuconego niegdyś pomysłu, by sklepiki te zlikwidować.
Była wcześniej taka analiza, ale osobom prowadzącym tam działalność bardzo zależało na tym miejscu. A my nie chcemy ograniczać możliwości prowadzenia działalności gospodarczej
Reklama
– twierdzi wiceburmistrz Ćwikła. Dlatego, choć urząd wezwał niedawno jednego z właścicieli do usunięcia pawilonu (stoi tam bez ważnej umowy), to gdy wyrazi on taką chęć, pewnie zezwoli mu na dzierżawę. Jej koszt to niespełna 27 zł za m².
Pytanie „jak to wygląda?” dotyczy też terenu po drugiej stronie rzeki. Tych działek zarośniętych chaszczami i byłej knajpy wypchanej opróżnionymi butelkami po napojach wyskokowych. Ziemia przy niej jest wybrukowana kapslami i nakrętkami.
Nieraz tam na dołku piją wino, policji to zgłaszałem
Reklama
– denerwuje się Henryk Berczyński.
Na wjeździe do miasta jakieś chaszcze, pastwisko, tylko krów brakuje
– złości się też Władysław Zadrożniak.
Obaj wzywają gminę do działania. Działki są prywatne (pierwsze sprzedawane były w latach 90–tych XX wieku, ostatnie w roku 2011), ale burmistrz powinna wezwać ich właścicieli do uprzątnięcia terenu.
Niby jest coś prywatne, ale to burmistrz mówi: albo sprzątacie sami, albo my posprzątamy, a was obciążymy. To wszystko zależy od burmistrza. Wszyscy burmistrzowie coś obiecywali, złote góry, a nic z tym nie zrobili. Teraz pięciu ma startować, będą znowu obiecywać…
Reklama
– W. Zadrożniak nie kryje rozgoryczenia.
Jest jednak światełko w tunelu. Pokazuje je Bronisława Ćwikła.
Wysyłaliśmy monity, ale przeanalizujemy sprawę ponownie
– obiecuje. A Halina Peczyńska podpowiada, co zrobić później:
Można by pięknie zagospodarować teren nad rzeczką, posadzić zieleń, ustawić ławeczki, zrobić teren rekreacyjny.
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ototo! Kolejne wspaniale reklamy jak obok na bloku przy pięknej fontannie i klamocie rowerze z wyschnietym kwiatkiem. Wszystko do siebie pasuje i cieszy oko nie tylko mieszkancow ale i kierowcow na krzyzowce! Ty masz łeb!
tam powinni zrobić miejsca pod reklamę i bilbordy więcej na nic to się nie nadaje bo nikt nie zezwoli na coś murowanego w tym miejscu a to że tak wygląda jak wygląda można mieć pretensje do właściciela danej posesji to należy do jego obowiązku jak wygląda lokal
Tam, gdzie wyścigi sobie robią.. ul.Cmentarna (Szczecińska, bloki nadleśnictw, Niepodległości - w stronę kaplicy )., Jak Pan H.B zbierał podpisy wiele osób mówiło mu o tym, z resztą sam tam mieszka i widzi szaleńców. Było "damy radę, zrobimy".. Brak do dziś. Dobrze, że J.B siedział w tym czasie za kratami za wykroczenia, bo ten to dopiero robił przejażdżki.
A gdzie byś chciał ten zwał jak go zwał?
Dobre...
Przecież to od radnych zależy czy przedłużą dzierżawę pod te budki i na jakich warunkach. Wystarczy, że przedłużenie umowy dzierżawy będzie uwarunkowane określonym stanem technicznym i wizualnym. Jednym słowem obecny stan to "zasługa" między innymi tych dwojga radnych, którzy teraz w obliczu zbliżającej się kampanii wyborczej, nie mając innego pomysłu chcą kosztem o ironio swojej czteroletniej bierności zbić medialnie kapitał polityczny na tym co im przez 4 lata nie przeszkadzało. Skoro przez 4 lata nie wymyślili co z tym zrobić i jak ten problem rozwiązać, to nie łudźmy się że w kolejnych 4 latach cokolwiek z tym zrobią. Czyli już wiemy na kogo nie głosować :-)
Zaorać te budy obrzydliwe!!! Ładny chodniczek położyć i niech pan lokalny rzezbiarz od przepięknego krzyza z drewna na Szczecinskiej wyciosa z kloca pomnik wielkiego patrioty i polaka pana Kaczynskiego!
Szkoda, że Pan Berczyński nie wywiązał się z przedwyborczych obietnic, kiedy to obiecywał , że będzie "policjant", "garb" (czy zwał ja zwał) zwalniający. Strach chodzić, czy jechać na rowerze przy Cmentarnej.
Pozostałość po rządach Sikory, ex ,,Delikatesy"" pomnik GS ,,SCh"", a grunt po ,,blaszaku"" sprzedany ,,szemranemu"" biznesmenowi
A mnie to nie bije po oczach. Przyzwyczaiłem się a nawet mam sentyment do tych miejsc.
W każdym mieście, w każdej wsi są takie "atrakcje". Dla przykładu w Jastrowiu straszą ex "Delikatesy", czy teren po pijalni browarów popularnie zwanej "blaszakiem". Wstyd dla miasta i w oczy bije...
W każdym mieście, w każdej wsi są takie "atrakcje". Dla przykładu w Jastrowiu straszą ex "Delikatesy", czy teren po pijalni browarów popularnie zwanej "blaszakiem". Wstyd dla miasta i w oczy bije...
zburzyc to i postawic nowy budynek na dole sklepy, u gory mieszkania ale kto by chcial mieszkac w Okonku ?
Ototo! Kolejne wspaniale reklamy jak obok na bloku przy pięknej fontannie i klamocie rowerze z wyschnietym kwiatkiem. Wszystko do siebie pasuje i cieszy oko nie tylko mieszkancow ale i kierowcow na krzyzowce! Ty masz łeb!
tam powinni zrobić miejsca pod reklamę i bilbordy więcej na nic to się nie nadaje bo nikt nie zezwoli na coś murowanego w tym miejscu a to że tak wygląda jak wygląda można mieć pretensje do właściciela danej posesji to należy do jego obowiązku jak wygląda lokal
Tam, gdzie wyścigi sobie robią.. ul.Cmentarna (Szczecińska, bloki nadleśnictw, Niepodległości - w stronę kaplicy )., Jak Pan H.B zbierał podpisy wiele osób mówiło mu o tym, z resztą sam tam mieszka i widzi szaleńców. Było "damy radę, zrobimy".. Brak do dziś. Dobrze, że J.B siedział w tym czasie za kratami za wykroczenia, bo ten to dopiero robił przejażdżki.