Arkadiusz Michalski, prezes Stowarzyszenia 600–lecia Miasta Krajenki:
Ta nazwa to trochę przypadek. Rocznica nadania praw miejskich Krajence przypada w 2020 roku. Na pewno chcemy coś zorganizować z tej okazji. Pomysł narodził się już rok temu, wtedy pomyślałem o takiej akcji „600 drzew na 600–lecie”. To znaczy, aby przez te najbliższe trzy lata w całej gminie zrobić nowe nasadzenia, oczywiście wspólnie ze społeczeństwem lokalnym. Nasza dokładna działalność zawiera się w statucie i stanowi ją 19 zapisów. Są one mocno uniwersalne. Zasadniczym celem jest jednak praca z ludźmi i dla ludzi. Taka oddolna, niezależna od władzy. Wydaje mi się, że czegoś takiego w gminie brakuje. Nasza działalność będzie pewnym uzupełnieniem. Tym bardziej, że jest jeszcze dużo płaszczyzn, na których można zadziałać. Chcielibyśmy łapać takie nisze i je uzupełniać.
Reklama
Arkadiusz Michalski:
Nie sympatyzuję z żadną partią. Uważam zresztą, że w takich małych samorządach partyjne dzielenie jest bez sensu, bezcelowe. Tutaj nie jest najważniejsze, jakie kto ma przekonania. W takiej gminie każdy zna niemal każdego. Można się jednoczyć przy innych ważnych dla mieszkańców sprawach, a nie przy górnolotnych hasłach, z których coś wynika albo nie. Radny to nie polityk, to samorządowiec i tak chciałbym to traktować. Od lat jestem też prezesem koła wędkarskiego. Lubię działać społecznie i przebywać z ludźmi.
Reklama
Łukasz Bednarek, wiceprezes Stowarzyszenia 600–lecia Miasta Krajenki:
Poza tym nasze stowarzyszenie tworzą ludzie naprawdę o różnych poglądach politycznych. To w tym wszystkim nie jest jednak ważne. Ważne jest to, że tym ludziom chcę się jeszcze coś zrobić dla innych.
Arkadiusz Michalski:
Ja jestem prezesem, Łukasz wice, nasza koleżanka Sylwia Fąs natomiast pełni rolę skarbnika. Cała grupa założycielska liczy 11 osób. Mogło być jednak więcej chętnych, ale ta jedenastka wystarczyła do tego, aby stowarzyszenie mogło się ukonstytuować. Większość osób to znajomi i przyjaciele z Krajenki i okolic. Nie było trudno ich zwołać. Nasze spotkanie założycielskie odbyło się w marcu, 9 maja byliśmy natomiast już formalnie stowarzyszeniem. Kilka dni po Święcie Ulicy W. Jagiełły, które odbyło się 6 maja. Prawdę mówiąc to już była taka nasza pierwsza akcja. Sadziliśmy tego dnia kolejne drzewka, które doliczamy do tych 600 z okazji obchodów, a także mieliśmy spotkanie przy ognisku lokalnej społeczności. Myśleliśmy, że już wtedy będziemy mogli zadziałać jako stowarzyszenie, ale formalności się przeciągnęły, zatem przemilczeliśmy to jeszcze w tamtym momencie.
Reklama
Łukasz Bednarek:
Planów jest bardzo dużo. Póki co nie chcemy zdradzać tych najbardziej szalonych, bo jeszcze co niektórzy nazwą nas wariatami. Najpierw chcemy skupić się na takich małych działaniach. Dopiero zaczynamy, więc nie mamy jeszcze za dużo pieniędzy. Choć do wielu działań nie potrzebujemy ich aż tak sporo. Do sadzenia drzewek wystarczą głównie chęci i grupa ludzi, a nie tysiące czy setki złotych.
Arkadiusz Michalski:
Chociaż te pieniądze i tak będą nam potrzebne. Dlatego też zdecydowaliśmy się na stowarzyszenie, aby mieć więcej możliwości na pozyskiwanie środków zewnętrznych. W najbliższym czasie natomiast na pewno chcielibyśmy zrobić coś podobnego jak przy okazji Święta Ulicy W. Jagiełły, tylko już może w innej miejscowości. Liczymy na to, że sołectwa się też zaangażują, może uda się wykreować lokalnych liderów, którzy będą z nami działać. My chętnie pomożemy, zaangażujemy się w organizację, doradzimy. Czasami bywa bowiem tak, że są ludzie, którzy chcą coś zrobić, pociągnąć innych do działania, ale nie bardzo wiedzą, jak to zacząć. My służymy pomocą.
Reklama

Pierwsza wspólna akcja stowarzyszenia, chociaż jeszcze nieoficjalnie - Święto Ulicy Władysława Jagiełły
Łukasz Bednarek:
Chodzi o to, aby ludzie się poznali i zaczęli czuć się wspólnotą. Teraz przecież często nawet sąsiad sąsiada nie zna. Poza tym chcemy zachęcać do pracy na rzecz swojego najbliższego otoczenia, choć nie ukrywam, że to bywa trudne, bo wielu ludzi, szczególnie tych starszych, nadal kojarzy to z czynem społecznym znanym z czasów „komuny”. My chcemy zmienić to postrzeganie, pokazać, że to dobrowolne działania na rzecz wspólnoty.
Reklama
Arkadiusz Michalski:
Na pewno będziemy kłaść nacisk na współpracę ze szkołami, przedszkolami, a właściwie chcielibyśmy współpracować ze wszystkimi. Dla mnie osobiście ważne są też działania proekologiczne, które też mamy zapisane w statucie. Na pewno chcielibyśmy działać w obszarze zieleni miejskiej, której obecnie, moim zdaniem, nie ma. W Krajence jest tylko beton. Owszem, stoją pod kościołem doniczki z kwiatami, ale to za mało. Mnie się to nie podoba. Poza tym brakuje drzew, krzewów. W tym zakresie będziemy dążyć chociaż do drobnych zmian.
Reklama
Arkadiusz Michalski:
Tak. Chcielibyśmy być takim impulsem. Nasze społeczeństwo, mam wrażenie, jest trochę takie hermetyczne, a może w jakiś sposób wystraszone? Zmierzam do tego, że warto zmienić to negatywne podejście. Jestem przygotowany na krytykę naszych działań. Czasami sobie myślę, że najlepiej jakby Michalski stąd wyjechał i dał wszystkim spokój. Jeśli ktoś zapyta, po co to stowarzyszenie, ja zawsze chętnie odpowiem i porozmawiam. Dziś może taka osoba nas krytykować, a za jakiś czas zdecyduje się do nas dołączyć. Od czegoś trzeba zacząć, nie można z góry do wszystkiego podchodzić negatywnie. My zaczynamy od najprostszych rzeczy: wspólnego sadzenia drzewek, zorganizowania pokazów medycznych, myślimy również o zbiórce krwi – czemu bicie rekordu nie mogłoby się odbyć w Krajence? W naszym mieście brakuje tego ducha, który kiedyś był wyraźnie wyczuwalny np. przy okazji Festiwalu Czerwonokrzyskiego, żyła tym cała społeczność, współpracowało ze sobą wiele rożnych instytucji. Miasto tętniło. Chciałbym, aby znowu tak było, ale to oznacza przede wszystkim pracę od podstaw, w tych małych, zresztą moim zdaniem najważniejszych lokalnych grupach społecznych.
Reklama
Łukasz Bednarek:
Jestem pewny, że skoro znaleźliśmy 11 chętnych wśród naszych znajomych to znajdzie się i kolejnych 11. Jesteśmy pełni optymizmu, zresztą gdybyśmy nie byli przekonani co do swoich działań nie warto byłoby w ogóle zaczynać.
Arkadiusz Michalski:
Od czegoś trzeba zacząć. Może nawet i będą nas krytykować, ale to jest łatwe. Gorzej wstać i zrobić coś samemu. Ja zachęcam do tego, niech ktoś też się ruszy i pokaże, że można lepiej, inaczej. Dzięki temu będzie rywalizacja, coś się będzie działo. O to nam właśnie chodzi, o to aby zaczęło się dziać.
Reklama
Rozmawiała Klaudia Siekańska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Teraz Michalski chce się oczyścić po referendum. Ha ha
Byscie filozofy po miotle z komunalki wzieli jest co robic niz siedziec i wymyslac jeszcze moze dotacje bedziemy brali.szyderczy usmieszek PREZESA a drzewa sie wycina a nie sadzi
Pan Michalski sam mianował się prezesem!? Widać silne parcie na szkło
Pan Arkadiusz Michalski: [...] Na pewno chcielibyśmy działać w obszarze zieleni miejskiej, której obecnie, moim zdaniem, nie ma. W Krajence jest tylko beton. Owszem, stoją pod kościołem doniczki z kwiatami, ale to za mało. Mnie się to nie podoba. Poza tym brakuje drzew, krzewów. Chyba mieszkamy w innej Krajence, ja widzę w mieście dużo zieleni. Przapraszam bardzo, to nie mamy jeździć po drogach asfaltowych, chodzić po chodnikach, bo Pan Michalski uważa że jest za mało zieleni? Może jeżeli tak bardzo chce mieć zielone miejsce zamieszkania to powinien się wyprowadzić na wieś lub do lasu. Życie w mieście ma swoje prawa, i nie można innym narzucać czegoś co jest złe (sadzenie drzew 40 cm od jezdni). Ogólnie, kto zezwolił na sadzenie tych drzew, jeżeli przepisy (Ustawa o drogach publicznych) mówią o tym że nasdzenia wykonuje zarząd dróg (w pzypadku ul. Jagiełły - powiatowy zarząd dróg), oraz że odległość pnia od krawędzi jezdni powinna wynosić co najmniej 3 m (Rozporządzenie Ministra Transportu i Gospodarki Morskiej w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać drogi publiczne i ich usytuowanie) ?
To posadzone drzewko niedługo będzie do wycięcia , gdyż korzenie podchodzić będą pod drogę i niszczyć asfalt . Jak coś robicie to proszę to przemyśleć , a nie robić bez głowy.
Nie rubcie jaj.sie do roboty normalnej wez prezesik.referendum sw ulicy i inne pierdoly czuje PiS
Teraz Michalski chce się oczyścić po referendum. Ha ha
Byscie filozofy po miotle z komunalki wzieli jest co robic niz siedziec i wymyslac jeszcze moze dotacje bedziemy brali.szyderczy usmieszek PREZESA a drzewa sie wycina a nie sadzi
Pan Michalski sam mianował się prezesem!? Widać silne parcie na szkło