Sprawą składowiska przy ul. Narutowicza w Jastrowiu zajęła się Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Łączy się ona z innymi tego typu sytuacjami w Polsce
Sprawa materiałów niewiadomego pochodzenia, składowanych na końcu ulicy Narutowicza w Jastrowiu, wyszła na jaw pod koniec marca tego roku. Wówczas mieszkaniec gminy Wałcz, właściciel wynajmowanej działki zawiadomił o tym fakcie policję. Wskazał, iż nie posiadał wiedzy, że jego grunt został wykorzystany do takich celów. Wstępna ocena wykazała, że na betonowym podłożu może znajdować się około 300 ton odpadów w szczelnie zamkniętych zbiornikach. Z czasem ustalono, że są to głównie farby, lakiery i rozpuszczalniki organiczne. Do Jastrowia przyjechała grupa chemiczna z jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu. Strażacy wykluczyli wówczas możliwość bezpośredniego zagrożenia skażeniem chemicznym. Sprawą, oprócz policji, zajęła się prokuratura i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Pierwsze ustalenia wskazywały, że chemikalia pochodzą spoza Polski oraz że będzie trudno namierzyć osobę odpowiedzialną za ich przywiezienie do Jastrowia.
Pracownicy WIOŚ wyjaśniali, że to nie odosobniony przypadek takiego działania. Proceder ma być popularny zwłaszcza w zachodnich województwach kraju. Metoda działania jest prosta. Polskie firmy, działające nielegalnie lub pozorując legalną działalność oferują za granicą konkurencyjne ceny za utylizację różnego rodzaju odpadów. Skuszeni ceną oferenci często nie mają świadomości, co dalej dzieje się z odpadami. Odbiorcy chemikaliów wynajmują od świadomego bądź nieświadomego sytuacji właściciela za niewielkie pieniądze jakiś plac lub magazyn i w to miejsce wywożą materiał. Wszystko funkcjonuje do czasu, gdy proceder nie zostanie ujawniony. Ponadto problem spada na właściciela terenu. Może mu grozić odpowiedzialność karna, ale też obowiązek utylizacji chemikaliów, co jest bardzo kosztowne. Rachunek za takie usługi może sięgnąć milionów złotych.
W czerwcu okazało się, że sytuacja z Jastrowia w dalszym ciągu wpisuje się charakter tego typu spraw w innych miejscowościach. Po namierzeniu spółki, która wynajęła teren przy ul. Narutowicza, okazało się, nie ma z nią żadnego kontaktu. Ustalono natomiast, że na czele firmy stoi 73–letnia kobieta. Co więcej, jej nazwisko pojawia się w zarządach jeszcze kilku innych spółek. To pozwala przypuszczać, że została w całej operacji wykorzystana jako tzw. „słup”. Organy ścigania nawiązały za to kontakt z wcześniejszym właścicielem odpadów, co może rzucić nowe światło na to, kto faktycznie przewiózł chemikalia do Jastrowia. Ponieważ pojawiło się podejrzenie, że mogło dojść do międzynarodowego przemieszczania odpadów, sprawą zajęła się Generalna Inspekcja Ochrony Środowiska.
Po otrzymaniu stosownej decyzji od WIOŚ w Urzędzie Gminy i Miasta w Jastrowiu trwa procedura administracyjna, której finałem będzie wydanie decyzji obligującej właściciela nieruchomości do usunięcia z terenu działki odpadów i ich zgodnej z przepisami utylizacji.
Podjęliśmy rozmowy z właścicielem terenu. Wiele wskazuje na to, że to na niego spadnie odpowiedzialność za usunięcie odpadów. Nie można bowiem skutecznie skontaktować się z nikim z firmy, która wynajęła plac. Takie, wstępne stanowisko w tej sprawie zdaje się mieć również Prokuratura Rejonowa w Złotowie
– mówi Piotr Wojtiuk. Dodaje, że najgorszy dla gminy scenariusz to wprowadzenie tzw. postępowania zastępczego.
Oznaczałoby to, że nam przyjdzie uprzątnąć chemikalia, wydając na to spore pieniądze z budżetu, a następnie dochodzić swoich roszczeń od właściciela gruntu. Nie mamy przy tym gwarancji, że faktycznie odzyskamy to co wyłożymy
Reklama
– wskazuje burmistrz Jastrowia.
Tę sprawę przekazaliśmy do Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. Tam prowadzone jest postępowanie zbiorcze, które dotyczy również innych tego rodzaju nielegalnych składowisk odpadów
– mówi Andrzej Szczubełek, prokurator rejonowy. Potwierdza, że w ramach postępowania administracyjnego uprzątnięcie terenu leży w gestii właściciela działki przy ul. Narutowicza.
Zgodnie z ustawą musiałby on pójść do sądu, żeby uchylić się od skutków prawnych swojego oświadczenia woli. Wymagałoby to stwierdzenia nieważności umowy
Reklama
– wyjaśnia A. Szczubełek.
O to na jakim etapie jest sprawa zapytaliśmy też w Prokuraturze Okręgowej w Częstochowie.
Od maja 2018 roku Prokuratura Okręgowa w Częstochowie prowadzi śledztwo w sprawie składowania wbrew przepisom odpadów mogących zagrażać zdrowiu i życiu człowieka lub mogących powodować istotne obniżenie jakości wody, powierzchni ziemi lub powietrza. Będące przedmiotem śledztwa odpady zostały ujawnione w wynajętych halach w Częstochowie i Zawierciu. W sierpniu 2018 roku do ww. śledztwa połączono postępowanie, które było prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Złotowie, dotyczące składowania wbrew przepisom odpadów w Jastrowiu. Przyczyną połączenia postępowań jest występująca między nimi łączność przedmiotowo–podmiotowa. Ponadto informuję, że w sprawie nie przedstawiono żadnej osobie zarzutu przestępstwa. Na obecnym etapie, z uwagi na dobro postępowania przygotowawczego, nie jest możliwe udzielanie innych informacji dotyczących prowadzonego śledztwa
Reklama
– wyjaśnia prokurator Tomasz Ozimek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Częstochowie.
Sz. Chwaliszewski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
a śmieci - chemikalia leżą
Trzeba przywrócić przejścia graniczne i kontrolować wjeżdżające ciężarówki z odpadami a nie ze jakieś cwaniaczki będą robić z naszego kraju wysypisko dorabiając się na tym i zaostrzyć kary w tego typu sprawach.
a śmieci - chemikalia leżą
Trzeba przywrócić przejścia graniczne i kontrolować wjeżdżające ciężarówki z odpadami a nie ze jakieś cwaniaczki będą robić z naszego kraju wysypisko dorabiając się na tym i zaostrzyć kary w tego typu sprawach.