Koszary niemieckiej Kriegsmarine – obóz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Złotowie.
Historia Złotowa posiada wiele wątków nie do końca jeszcze wyjaśnionych, o których coś nieco wiedzą jedynie najbardziej wtajemniczeni. Okazją do podjęcia tematu mało znanych faktów historycznych naszego miasta stają się niespodziewane odkrycia. Do takich należą dotychczas niepublikowane zdjęcia z koszarów niemieckiej Kriegsmarine w Złotowie.


Najpierw założono w Złotowie obóz dla przesiedleńców. Powstał on w maju 1941 r., kiedy to w ramach wielkiej akcji łączenia rodzin pochodzenia niemieckiego z terenów zajętych przez niemiecki Wehrmacht (kraje bałtyckie, Wołyń, Bezarabia i inne), zaczęto sprowadzać ludzi, którzy przyznawali się do pochodzenia niemieckiego. W ramach tej akcji do Złotowa dotarło około 1500 osób, głównie z terenu Litwy, które znalazły tymczasowe zakwaterowanie w nowo urządzonym obozie dla przesiedleńców. Do ich dyspozycji oddano 15 baraków mieszkalnych plus zaplecze socjalne. Położenie obozu w mieście i jego rozplanowanie ilustruje poniższy plan.
Według Ericha Hoffmanna większość przybyłych do Złotowa Litwinów nie można było przypisać do narodowości niemieckiej, bowiem mało kto z nich władał językiem niemieckim. Pierwszym komendantem tego obozu był niejaki Elsner, asystent ze starostwa powiatowego. W dwa lata później obóz dla przesiedleńców został zlikwidowany i przekazany niemieckiej Kriegsmarine. W sierpniu 1943 r. na terenie byłego obozu przesiedleńczego (i nie tylko) znalazł zakwaterowanie 609 oddział artylerii marynarki wojennej (niem. Marine–Artillerie–Abteilung 609), który wkrótce został przerzucony do Kalamaty (Zachodnia Grecja). Komendantem tej jednostki, posiadającej osiem baterii artylerii, był kapitan korwety (niem. Korvettenkapitän) Kurt Jahncke. Po opuszczeniu Bałkanów przez Niemców jednostka ta została rozwiązana w październiku 1944 r.

Zrekonstruowany plan obozu na podstawie pracy: Jan Miłosz, Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Złotowie, Poznań 2008)
Następnie w Złotowie, w miejsce tej jednostki, ulokowano 17 oddział zastępczy i szkoleniowy artylerii niemieckiej marynarki wojennej (niem. Marine–Artillerie–Ersatz– und Ausbildungs–Abteilung 17 in Flatow), używający też numeracji MA 477. Podlegał on 1 pułkowi zastępczemu niemieckiej marynarki (niem. Marineersatz–Regiment 1). Zadaniem tej jednostki było zebranie i szkolenie żołnierzy do jednostek lądowych (w tym artylerii) podlegających Kriegsmarine. Złotowska jednostka została rozwiązana z dniem 1 stycznia 1945 r.
Niestety o tym, co się wówczas na terenie jednostki działo, nie posiadamy żadnych bliższych informacji. Również wspomniany wyżej Erich Hoffmann nic na ten temat nie pisze w swoich kronikach.

Co zatem wiemy o tej jednostce? Na stronie internetowej znajduje się informacja, z której dowiadujemy się, że 13.08.1944 do jednostki w Złotowie został odkomenderowany starszy mat Alfons Nybelen. Innym dowodem istnienia jednostki w Złotowie jest list starszego szeregowego marynarki H. Uranitsch, który mieszkał w Złotowie w baraku nr 7, w pokoju nr 18. List został wysłany 5.11.1943 do Graz w Austrii. Niestety stempel jednostki wojskowej na liście poczty polowej jest nieczytelny. Interesującym jest fakt, skąd się wziął Austriak w niemieckiej Kriegsmarine w Złotowie?
Zdjęcia te uchylają nam mały rąbek tajemnicy z życia żołnierzy w złotowskich koszarach. I tak zdjęcia 1 i 5 ukazuję przysięgę wojskową, którą odebrał dowódca jednostki. Pozostałe zdjęcia prezentują sceny z życia w koszarach i ówczesne baraki, a widoczna w tle wieża byłej straży pożarnej pozwala je umiejscowić. Zdjęcia jednak wyraźnie dowodzą, że baraki obozu dochodziły aż do budynków dawnej straży pożarnej (co najmniej do dzisiejszej ulicy Norwida) i zaprzeczają zrekonstruowanemu – na podstawie wyżej wymienionej pracy – usytuowaniu i rozplanowaniu obozu.

Ogromna była radość piszącego, kiedy w internecie pojawiły się zdjęcia z „naszej” złotowskiej jednostki. Obecnie znajdują się one w Muzeum Ziemi Złotowskiej
Po likwidacji złotowskiej jednostki, z chwilą wyzwolenia Złotowa, obszar obozu przejęli zwycięzcy, którzy dobrze wiedzieli, jak go najlepiej wykorzystać. Jako pierwsi znaleźli się tam niemieccy jeńcy wojenni, potem funkcyjni Niemcy z formacji SS i SA oraz dezerterzy sowieccy. O tym, co się tam wówczas działo, nigdy się już nie dowiemy, bowiem zachowane źródła o tym milczą. Następnie od lipca do 8 grudnia 1945 r. istniał tutaj tzw. dziki obóz, którego komendantem był Teodor Lewandowski z Bydgoszczy, niczym nie ustępujący w okrucieństwach oprawcom nazistowskim. Traktował on obóz jako prywatny rezerwuar niewolniczej siły roboczej cywilnej ludności niemieckiej. Od 9.12.1945 do 26.05.1946 był tu obóz, który funkcjonował jako Obóz Pracy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego dla cywilnej ludności niemieckiej. Do ostatecznego zamknięcia obozu z dniem 30.11.1946 r., pełnił on funkcję filtracyjnego obozu jenieckiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Ten epizod w dziejach obozu–koszarów złotowskich jest jedną z najciemniejszych i najtragiczniejszych kart w historii naszego miasta.
prof. dr hab. Joachim Zdrenka
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Boję się przeczytać ten artykuł, chociaż liczyłam się z tym ,że powstanie. Od 50 lat mieszkam przy Moniuszki.Ciągle z tyłu głowy słyszę opowiadania tych którzy zamieszkali tu zaraz w styczniu 1945 r. Jakie straszne ludzkie historie kryją domki przy Moniuszki.Co kryją ogródki między tą ulicą , a miejskim parkiem. Ciekawi mnie jakie sny mają Ci co śpią w trzech kwadratowych blokach. Nasz Złotów nie był Edenem , a piekłem.
Bardzo fajny artykuł. Panie profesorze dziękujemy za odsłonięcie kolejnego ciekawego epizodu w historii naszego miasta.
"z koszar", a nie "z koszarów"... panie profesorze...
No artykul jak to mowia "prima sort". Zaciekawia bardzo trzeba przyznac- w koncu cos konkretnego. Co do dokladnego polozenia obozu to najlepiej (pomimo nieistniejacej juz "wiezy strazackiej") obadac samemu w terenie na podstawie punktow odniesienia, bo wymiary barakow naniesione na mapke tez moga nie byc w pelni realne. Troche wyobrazni i mozna sobie to wyobrazic znajac jeszcze z zapiskow te szczegoly o jakichs ogrodkach i sciezkach w strone stacji PKP, co niby wlasciciel terenu sie denerwowal jak ludzie skrotem sie przechadzali rzekomo. A brak ostatnich zapiskow zapewne swiadczy tylko o tym, ze Niemcy w poplochu ratowali sie jak szczury z tonacego okretu na wszelkie sposoby i nie mieli zadnego powodu do dumy, zeby to uwieczniac gdziekolwiek. Ich Fuhrer juz nie kierowal ich krajem a i po lecie 45 roku juz po "atomówkach" na Japonie było after party. Ciekawe kiedy dotarly do nich na nasze tereny informacje o tym co sie dzieje na swiecie
Niestety koniec obozu to nie czasy niemieckie.To okrutne czasy gdy rzdążyli tam Polacy. Zresztą padło tam nazwisko Lewandowski. NKWDowskie metody , okrutne tortury i terror. W moim domu wspomina się przemiłą panią O. , którą torturowano i potem latami omijała ulicę Moniuszki , była mieszkanką Złotowa do końca. A obóz to nie tylko baraki bo jednorodzinne domki... to w nich mieszkali oprawcy i mieli swoje pokoje przesłuchań.
Artykul pisany przez profesora - mysle jednak , ze raczej przez nauczyciela liceum zwyczajowo zwanego profesorem - jest nierzetelny i jak widac w koncowce z ubolewaniem piszacy o koncu obozu przejsciowego w rekach niemcow . Otoz dla przypomnienia i uswiadomienia co niektorych nasze miasto Zlotow w swej historii mialo o wiele bolesniejsze i tragiczniejsze momenty niz rok obozu PUB i nazywanie tego roku najczarniejszym momentem w historii miasta mija sie z prawda !!! Zaczne od paru zaraz ,ktore nawiedzily miasto oraz paru tragicznych pozarow , ktore miasto przezylo . Dodam zdrade wlasciciela Zamku Zlotowskiego i Ziemi Zlotowskiej -Grudzinskiego na rzecz Szwedow podczas Potopu i potem na przejscie z powrotem na strone Polski co kosztowalo Nasze Miasto spaleniem Zamku i miasta przez Szwedow . Nastepnym czarnym momentem byl rozbior Polski germanizacja ,mordowanie i przesladowanie Polakow na Zlotowszczyznie i w miescie ! Wiadomo jak skonczyly sie rozbiory i rozpoczela sie po nich nastepna fala germanizacji a potem II Wojna Swiatowa podczas , ktorej masowo eksterminowano Polakow z Naszej Malej Ojczyzny !!! Mordy i zsylki do obozow koncentracyjnych zaczely od pierwszego dnia wojny -prawda profesorze - i trwaly przez 6 lat !!! Czyzby to nie byl najczarniejszy moment w naszej historii ? Najbardziej drazniace jest pisanie historii od nowa pod przekonania polityczne lub na zamowienie polityczne czy chwili . Czyzby uwazal ow profesor , ze w Zlotowie winni pozostac Niemcy - to przypomne -ZLOTOW BYL POLSKI JEST I BEDZIE !!!! Dziwie sie tez , ze w miescie jest ulica im zdrajcy Grudzinskiego ! Dodam jeszczcze ,ze historyk winien byc bezstronny !!!!
Harnas, czy jak tam ciebie zwali? Jestes po prostu zwaklym polglowkiem, ktory chce tu zaistniec. Zlotow od zawsze byl miastem wielokulturowym, dopiero po wojnie w wyniku decyzji stalinowskich i jego komunistycznych przydupasow powstal pseudomonolit narodowy. Ilu Zlotowiakow ma inne niz polskie korzenie widac latem, gdy zjezdrzaja tu z calego swiata. Twoje betonowe poglady tego nie zmienia, nie w tym miescie kmiocie!
Harnas skończ, wstydu oszczędź...
Żałosny ten Harnas.
Co wy wszyscy tutaj piszący wiecie o historii, włącznie z profesorem? Nie było was wtedy na świecie więc nie wiecie jakie są fakty. Faktem jest to że TERAŹNIEJSZOŚĆ TWORZY PRZESZŁOŚĆ ,rozumiesz jeden z drugim?
Kiedy ten pan napisze coś o polskiej historii?
Z tego co mi wiadomo to ten lewandowski miał tprzybrane polskie nazwisko a był żydowskiego pochodzenia i do tego komunistą. Tacy byli najgorsi..
Harnaś, co Ty bierzesz?
Oscypki
Mein Opa hat gedinst in wermacht fur Onkel Adi
Mój dziadek był tu więziony po zakończeniu wojny przez oprawców z MBP.Szukam dokumentów z archiwów może ktoś wie gdzie szukać.
Harnas albo Harnaś ty chyba nie znasz Historie swojego miasta??????
Ile masz lat że tak obrażasz Grudzińskich.
Grudzińscy dużo zrobili dla Złotowa dlatego jest nazwana ulica ich nazwiskiem.
Tego nie da się normalnie czytać, poplątanie z pomieszaniem. Niemiecka jednostka marynarki w Złotowie...
Boję się przeczytać ten artykuł, chociaż liczyłam się z tym ,że powstanie. Od 50 lat mieszkam przy Moniuszki.Ciągle z tyłu głowy słyszę opowiadania tych którzy zamieszkali tu zaraz w styczniu 1945 r. Jakie straszne ludzkie historie kryją domki przy Moniuszki.Co kryją ogródki między tą ulicą , a miejskim parkiem. Ciekawi mnie jakie sny mają Ci co śpią w trzech kwadratowych blokach. Nasz Złotów nie był Edenem , a piekłem.
Bardzo fajny artykuł. Panie profesorze dziękujemy za odsłonięcie kolejnego ciekawego epizodu w historii naszego miasta.
"z koszar", a nie "z koszarów"... panie profesorze...