Restauracja i Zajazd „Pod Orłem” w krajobraz Królewskiego Miasta wpisały się na stałe. Czy mogłoby ich zabraknąć? Podobno. Wielu Jastrowianom obiło się o uszy, że właściciele kompleksu zdecydowali, że pora postawić krzyżyk na branży hotelowo–gastronomicznej i zamknąć pewien etap historii. Prawda to czy fałsz?
Właściciele interesu nie zamierzają zwija. Więcej – nie zamierzają również sprzedawać budynku, w którym zajazd i restauracja funkcjonują, a jedna z krążących po Jastrowiu plotek głosiła, że lokal nabyła Magda Gessler.
To rodzinny interes. Przed laty prowadził go tata, po jego śmierci mama, teraz to rodzinna spółka. Co prawda, w najbliższym czasie w sferze udziałów wiele się zmieni, Orzeł wciąż pozostanie jednak w rękach Czarnotów
– wyjaśnia zarządzająca hotelem i restauracją Anna Czarnota. Nie znaczy to jednak, że rewolucji nie będzie.
Obiekt stopniowo przejdzie wielką metamorfozę. Najszybciej będzie ją widać od frontu. W pomieszczeniu, w którym dziś funkcjonuje restauracja Orzeł, powstanie M.G. Burger.
Brat, który jednocześnie jest inicjatorem całego przedsięwzięcia oraz inwestorem, zdecydował się na franczyzę
Reklama
– wyjaśnia pani Anna, dodając, że w Jastrowiu powstanie czwarty lokal w regionie, funkcjonujący pod wspomnianym szyldem. Pierwsza restauracja powstała w Pile (kolejne – w Trzciance i w Wągrowcu), a do jej otwarcia, jak w listopadzie 2014 wypowiadał się twórca sieci M.G. Burger Mariusz Ochryniak, zainspirowała go Magda Gessler. Piotr Czarnota uznał, że warto skorzystać ze sprawdzonego przepisu na sukces firmowanego znanym nazwiskiem. Wiedząc jednak, że marketingowy traf nie jest jedynym gwarantem powodzenia w biznesie zdecydował się na radykalne zmiany – gruntowną przebudowę. Restauracja Orzeł w najbliższym czasie przejdzie remont.
Sala powiększona zostanie o przestrzeń u wejścia, która dziś wydzielona jest na szatnię. Po remoncie będą tam stały stoliki, a w miejscu, gdzie obecnie mamy toalety powstanie kuchnia. Idea jest taka, by pracę kucharzy gotujących dla M.G. Burger przez duże okno wystawowe przechodnie mogli oglądać z ulicy
Reklama
– wyjaśnia Anna Czarnota.
Menu? Oczywiście amerykańskie, z tą jednak różnicą, że słowo fast w wyrażeniu fast food zastąpi wyraz slow.

W czasach pruskich w miejscu Orła funkcjonował Knaak`s Hotel (archiwalna fot. ze zbiorów Dariusza Górznego)
Wracając do zmian – wystrój wnętrza zmieni się diametralnie. Ciężkie czarne krzesła zastąpią m.in. lekkie kanapy i barowe hokery w kolorze beżowo–pomarańczowym, a stoły, dotąd przykryte obrusami, zastąpione zostaną tymi z jasnymi, odkrytymi blatami. Kolejna rzecz – standardowe klosze lamp zastąpią oprawy z wiader. Krótko podsumowując nowy wystrój lokalu – z pewnością będzie on mieć charakter loftu z elementami industrialnymi.
Dalej – jak się okazało część gruntu, przez który biegnie chodnik, należy do Czarnotów, przed lokalem powstanie zatem mały restauracyjny ogródek.
Nie będzie to duża przestrzeń, niemniej jednak kilka stolików na pewno znajdzie się na zewnątrz
– wyjaśnia Anna Czarnota. Kiedy zasiąść przy nich będą mogli pierwsi goście?
Chcemy ruszyć z restauracją już na początku wakacji
– odpowiada nasza rozmówczyni.
Otwarcie M.G. Burger to tylko jedna ze zmian, które dokonają się w Jastrowiu. Kolejną będzie kompleksowa przebudowa hotelu, połączona z zamianą części pomieszczeń zaplecza, które obecnie od Czarnotów dzierżawi bank. To jednak melodia przyszłości, Anna Czarnota nie ukrywa bowiem, że realizacja przedsięwzięcia, o którym mowa, pochłonie masę pieniędzy, dobrze byłoby więc, gdyby częściowo przyniosła je restauracja. O przebudowie rozmawiamy zatem mając na uwadze perspektywę przyszłości, nie znaczy to jednak, że w tej sferze nic się jeszcze nie dzieje.
Podczas ostatniej sesji radni jastrowskiej rady miejskiej wyrazili zgodę na sprzedaż działki położnej pomiędzy zapleczem zajazdu a rzeczką Młynówką w trybie bezprzetargowym. Zdaniem burmistrza Piotra Wojtiuka była to decyzja zasadna, bowiem po pierwsze do gruntu, o którym mowa, nie ma dojścia innego jak przez teren Czarnotów, po drugie – transakcja bezsprzecznie wpłynie na poprawę warunków zagospodarowania działki przyległej, a więc tej znajdującej się w „kompleksie” Orła.
W jaki sposób zostanie ona wykorzystana? Póki co na jej terenie założony ma zostać ogród, do którego przez taras zejść można będzie z sali bankietowej, docelowo natomiast wydzielone ma zostać w nim miejsce przeznaczone do zawierania ślubów w plenerze.
Prócz sali bankietowej hotel (Czarnotowie zamierzają zmienić kategoryzację – do tej pory Orzeł działa w standardzie zajazdu) będzie oferował około pięćdziesięciu miejsc hotelowych oraz, dzięki drugiej kuchni (niezależnej od M.G. Burger), serwis jak dotychczas.
Zmieni się zatem wiele, również elewacja, miejsce jednak bez trudu da się rozpoznać. Po czym? Po nazwie. Jak deklaruje Anna Czarnota – Orzeł, mocno siedzący w głowach Jastrowian (i nie tylko), zostaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
I koniec rewolucji ?
kiedy ściągną te 40 letnie firany z okna przy wejsciu??????
Kiedyś (za czasów PRL) ta restauracja będąca pod władaniem miejscowej GS,,SCh"" na ówczesne czasy miała renomę (dobrą) w całej okolicy. Dwa razy w tygodniu dansingi, goście ze Szczecinka, Wałcza, zespół pod wodzą ,,Kozła"" z Wałcza, wymiana walut w szatni. Po ,,remoncie"" (przebudowie od fundamentów) Czarnota-senior nie mając pomysłu i będąc miernym menadżerem doprowadził ten lokal do upadku, a jego obsługa to bylejakość (aby najmniejszymi kosztami). Gdyby Gessler robiła tam rewolucje wątpię czy któraś z pracujących w kuchni osób umiejąca upitrasić jedynie ,,bigos myśliwski"" i ,,sałatkę włoską"" by pozostała. Może wreszcie coś się zmieni na plus. Były burmistrz Jastrowia Sikora siedzący teraz na ,,ciepłej"" posadzie w PUP jakoś dziwnie gospodarzył się majątkiem miasta oddając np. obiekt hotelowo-restauracyjny wraz z przyległym chodnikiem w centrum miasta (gdyby właściciele tego obiektu wpadli na pomysł by brać myto za przejście?), teren byłego sklepu ,,Centrali Rybnej"" i byłych Warsztatach Zespołu Szkół Zawodowych (już była gotowa dokumentacja ,,Lidla"" i komuś bardzo zależało by ta sprawa ,,upadła"").
Mieszkam od dawna w tych okolicach i podczas tych pseudo-dyskotek ciągle były mordobicia. Policja w tym czasie omijała to miejsce szerokim łukiem, a nie wiadomo czego pilnujący ochroniarz pełniący dyżur na wjeździe na ul. Jagielońską gdy zaczynali się lać po pyskach szybko odpalał samochód-dyżurkę i uciekał.
były, dopóki przyjeżdżałeś....
a no i oczywiscie stodoly
dobrze ze nie ma dyskotek,bo ludzie w tym miescie nie potrafia sie bawic,wieczne mordobicia byly od czasow abaco,olimpu,orzelka i gumy
Brawo !!! Super pomysł !!! Zapewne skorzystam z tej restauracji :-)
Rzadko teraz bywam w Jastrowiu, kiedyś znałem w tym mieście każde podwórko. Lepiej, niż własną kieszeń. Pierwsza połowa lat 60-tych .Restauracja z zewnątrz wyglądała wtedy inaczej, od ulicy posiadała drewnianą werandę,pomalowaną chyba na zielono, prawa strona werandy to była lodziarnia. W samej restauracji ZAWSZE gwarno było, jak w ulu. Pełno dymu od papierosów. Kupić oranżadę i szybko w nogi, bo mogli pogonić. Kelnerki w takich śmiesznych, małych fartuszkach na brzuchu. No i nad wejściem do budynku duży napis "Hotel Orzeł". W oknie werandy stawiano niekiedy tablicę "Dziś dancing". Ja nie miałem szans, smarkacz byłem, ale już muzyki dało się posłuchać na ulicy. Brama, widoczna na pierwszym zdjęciu artykułu była zawsze. Drewniane wielkie wrota nie były nigdy zamykane. Przez bramę wchodziło się na podwórze, tam w jednym z pomieszczeń mieścił się skup butelek. I to było dla nas to było jak centrum biznesowe, sprzedać butelki i kasa jest. Skup butelek prowadziła Pani O. Butelka nie mogła być poobijana, za 0,5 litrową dostawało się 1 zł, zaś za 1litrową całe 2 zł. Jako łepki wiedzieliśmy, gdzie w Jastrowiu zbierali się amatorzy wódy i można później pozbierać flaszki, zresztą kiedyś chlało się inaczej niż dziś. Aha, przed restauracją znajdują się teraz regularne parkingi, bardzo zresztą niewygodne. Kiedyś cały ten wielki plac wyłożony był tzw. kocimi łbami, parkowały ciężarówki, autobusy turystyczne, stare "warszawy"...Takie typowe "przelotowe" miasteczko.
Super.swietne pomysły.orzel to duży lokal,jakby znalazł się tam kącik dla dzieci było by jeszcze lepiej :)co by w spokoju zjeść... ;p Szkoda ze w jastrowiu nie ma żadnej dyskoteki :(kiedyś były 4 jednocześnie...
I koniec rewolucji ?
kiedy ściągną te 40 letnie firany z okna przy wejsciu??????
Kiedyś (za czasów PRL) ta restauracja będąca pod władaniem miejscowej GS,,SCh"" na ówczesne czasy miała renomę (dobrą) w całej okolicy. Dwa razy w tygodniu dansingi, goście ze Szczecinka, Wałcza, zespół pod wodzą ,,Kozła"" z Wałcza, wymiana walut w szatni. Po ,,remoncie"" (przebudowie od fundamentów) Czarnota-senior nie mając pomysłu i będąc miernym menadżerem doprowadził ten lokal do upadku, a jego obsługa to bylejakość (aby najmniejszymi kosztami). Gdyby Gessler robiła tam rewolucje wątpię czy któraś z pracujących w kuchni osób umiejąca upitrasić jedynie ,,bigos myśliwski"" i ,,sałatkę włoską"" by pozostała. Może wreszcie coś się zmieni na plus. Były burmistrz Jastrowia Sikora siedzący teraz na ,,ciepłej"" posadzie w PUP jakoś dziwnie gospodarzył się majątkiem miasta oddając np. obiekt hotelowo-restauracyjny wraz z przyległym chodnikiem w centrum miasta (gdyby właściciele tego obiektu wpadli na pomysł by brać myto za przejście?), teren byłego sklepu ,,Centrali Rybnej"" i byłych Warsztatach Zespołu Szkół Zawodowych (już była gotowa dokumentacja ,,Lidla"" i komuś bardzo zależało by ta sprawa ,,upadła"").