Reklama

Ostatnia rozprawa w sądzie. Oskarżony prosi o łaskę: w kryminale umrę

10/09/2017 18:00
Zdzisław G. oskarżony o śmiertelne potrącenie 10-letniego Karola prosi sędziego o łaskę. A oskarżyciele żądają dla niego pięciu lat więzienia

28 sierpnia, rozprawa przeciwko Zdzisławowi G. oskarżonemu o to, że 4 maja 2015 roku na ulicy Jastrowskiej w Złotowie naruszył zasady bezpieczeństwa i jadąc fiatem ducato z niesprawnym układem hamulcowym potrącił śmiertelnie Karola O. Po ponad dwóch latach przewodu sądowego, przesłuchaniu kilkunastu świadków i powołaniu kilku biegłych, sprawa zbliża się ku końcowi.
Głos zabiera prokurator Andrzej Szczubełek:

Wnoszę o uznanie oskarżonego za winnego popełnienia zarzucanego mu przestępstwa i wymierzenie mu kary pięciu lat pozbawienia wolności, zasądzenie tytułem zadośćuczynienia na rzecz rodziców pokrzywdzonego kwoty łącznej 100 tys. zł, orzeczenie zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na okres lat 15, a nadto zasądzenie kosztów postępowania.

Reklama

Do mowy tej przyłącza się radczyni reprezentująca ojca tragicznie zmarłego chłopca:

Postępowanie dowodowe potwierdziło, że winę za zdarzenie, w tym również za śmierć małego Karola ponosi oskarżony. To oskarżony nie zachował należytej staranności na drodze, ostrożności na przejściu oznaczonym jako często uczęszczane przez dzieci. To on zlekceważył grupę osób przechodzących przez to przejście. To on nie zaczął nawet wykonywać manewru hamowania. To wreszcie oskarżony wyjechał na drogę publiczną samochodem, który absolutnie nie powinien się na niej znaleźć. Proszę zatem o uznanie oskarżonego jako winnego zarzucanych mu czynów. W zakresie kary przyłączam się do wniosku pana prokuratora.

Reklama

Prawniczka wniosła także o zasądzenie 40 tys. zł nawiązki dla swego klienta oraz kosztów zastępstwa procesowego.

Sędzia Jerzy Hławiczka głosu udziela także Arturowi O., który jest co prawda oskarżycielem posiłkowym, ale przesłuchiwany w tej sprawie nie był.

Byłem chwilę po wypadku na miejscu zdarzenia i w rozmowie z Maciejem Z. [mężczyzna, który przekraczał z chłopcami przejście – red], bo jest to mój znajomy, jest to mój sąsiad, padły jeszcze takie słowa, że pan G. wysiadając z samochodu pierwsze co zapytał się co z końmi. Moim zdaniem doszło do tego wypadku nie dlatego, że nie zareagował, czy nie widział, tylko te konie były dla niego ważniejsze, w moim mniemaniu, jak zdrowie i życie mojego syna. Dlatego też żądam jak najwyższej kary

Reklama

– widać, że mężczyzną targają silne emocje.

Mowę końcową wygłasza również prawnik matki tragicznie zmarłego chłopca. Głos ma spokojny, nie chce podnosić temperatury w sali rozpraw. [[pay]]

Moja mandantka w toku tego postępowania przeżyła już tak wiele negatywnych emocji, że polegając na oczywistej zasadzie, że sąd orzeka nie tylko na podstawie przepisów, ale też doświadczenia życiowego, nie ma potrzeby, aby w tej chwili przedstawiać sądowi dowody rozstrzygające winę oskarżonego. Ten materiał dowodowy jest przebogaty. Sąd, według mojej oceny, nie pominął absolutnie żadnego dowodu, którego nieprzeprowadzenie mogłoby budzić jakiekolwiek wątpliwości.

Reklama

Oskarżony już po raz drugi się zagapił, co wynika z karty karnej. Już po raz drugi jest karany za to samo przestępstwo, czyniąc w pierwszym przypadku też wiele bólu i wiele krzywdy. Stąd żądanie prokuratora o orzeczeniu zakazu prowadzenia pojazdów na bardzo długo dla mnie jest oczywiste.

(…) Za to zagapienie, które zrodziło tyle bólu, powinien ponieść bardzo surową karę.

Sędzia Jerzy Hławiczka ma trudny orzech do zgryzienia. Nic dziwnego, że ogłoszenie wyroku odroczył o blisko dwa tygodnie

Na rzecz swojej klientki radca żąda nawiązki 50 tys. zł oraz zwrot kosztów jego zastępstwa.
Mama Karola, z oczami wbitymi w blat stołu, roniąc łzy nie korzysta z prawa głosu.
Płomienną mowę wygłasza za to obrońca Zdzisława G. Prawnik, podobnie jak jego klient, zastrzegają sobie anonimowość. Wszystkim w sali rozpraw Sądu Rejonowego w Złotowie można robić zdjęcia, im nie.

Reklama

Nie uważam, aby materiał dowodowy pozwalał na jednoznaczne określenie winy mojego klienta co do zarzucanego mu przestępstwa

– zaczyna.

Materiał dowodowy osobowy w tej sprawie jest niezwykle skomplikowany, wersje podawane przez świadków wzajemnie się wykluczają i niezwykle trudno będzie wyprowadzić z tego materiału dowodowego osobowego jednoznaczne wnioski co do przebiegu tego zdarzenia. Poddaję wysoki sądzie pod rozwagę tę okoliczność, która była okolicznością poprzedzającą całe zdarzenia, a mianowicie kwestię związaną z tym, kto sprawował opiekę nad późniejszą ofiarą zdarzenia. Czy to ma znacznie, czy nie? Moim zdaniem, jeśli wyrażane są tutaj poglądy co do tak nagannego postępowania mojego klienta, odpowiedzmy sobie najpierw na pytanie, co ten młody człowiek robił w tamtym miejscu? Pod czyją pozostawał opieką? Czy opieka została powierzona panu Z.? Czy też nie była powierzona Z., a rodzice, którzy są w bólu, ja od pierwszego dnia współczuję im szalenie, powinni sobie odpowiedzieć na to pytanie. Pozostawiam to pytanie otwartym. Ale to nie jest tak najprawdopodobniej, żeby dokonywać ocen czynu drugiego człowieka, być pozbawionym empatii w zakresie oceny całości zdarzeń i zachowania mojego klienta

Reklama

– mecenas stara się zdjąć odpowiedzialność za wypadek ze swojego klienta. Winą za niego obarcza po części wymiar sprawiedliwości.

Gotów jestem podzielić stanowisko szanownego pana mecenasa co do tego, że może w tej sprawie, pierwszej, w której został skazany, być może należało pozbawić go prawa jazdy. Być może. Oczywiście to są założenia hipotetyczne, ale z całą pewnością pozbawienie go prawa jazdy wyeliminowałoby to zdarzenie, które jest co najmniej kontrowersyjne

– udowadnia.
W dalszej części rozważa, czy chłopcy przejeżdżali przez jezdnię, czy przechodzili. To ważne dla oceny winy jego klienta.

Reklama

W każdym razie z opinii biegłego wynika, że późniejsza ofiara przynajmniej w ostatnim fragmencie musiała przejeżdżać. I to jest jednoznaczne. Jakie to ma znaczenie? W moim przekonaniu wysoki sądzie ma to olbrzymie znaczenie. Ponieważ kierowca musi zakładać, że inni uczestnicy ruchu stosują się do tych przepisów ruchu. Że nie jest zaskakiwany tym, w jaki sposób oni w określonych momentach się zachowują

– twierdzi doświadczony prawnik. W todze, z siwymi włosami i wąsem wygląda na starego wyjadacza. Jego uwadze nie umyka rozbieżność w materiale dowodowym. Z danych policji wynika, że od skrzyżowania z ulicą Gorzelnianą do miejsca zdarzenia było kilkanaście metrów. Z wyliczeń biegłego z dziedziny rekonstrukcji wypadków, że 24 metry. Obrońca prosi o możliwość zmierzenia tej odległości. Strony się zgadzają. Na miejscu prawnik rozwija miarę – biegły ma rację.

Reklama

Po powrocie obrońca docieka ile czasu minęło od momentu zauważenia przez pana Z. fiata do wejścia grupy na przejście. Przy prędkości auta 30 km/h i jednej sekundzie opóźnienia pieszych/rowerzystów auto Zdzisława G. przejechałoby 8,2 m. Czyli czas na reakcję miałby krótszy.

Wątpliwości należy rozstrzygać na korzyść mojego klienta. A one prowadzą do wniosku, że bez względu na to, na ile skoncentrowany, i czy w ogóle skoncentrowany był mój klient, tak czy tak wypadku by nie uniknął

– dywaguje mecenas. Twierdzi on też, w oparciu o Prawo o ruchu drogowym, że Karol O. nie miał prawa wejść bezpośrednio przed nadjeżdżający pojazd.

Reklama

Państwo, wnosząc o uznanie mojego klienta za winnego i domagając się tak solidnej kary, muszą się zdobyć na refleksję, czy ktokolwiek z nas wchodzi na przejście dla pieszych wówczas, kiedy w odległości około 20 m od tego przejścia jedzie samochód. Ja osobiście uważam, że jest to odległość mała. Można ją zaliczyć do odległości takiej, że wymusza na kierującym nagłe hamowanie, a do tego pieszy nie jest upoważniony w oparciu o przepisy ruchu drogowego

– wywodzi obrońca oskarżonego. Każde słowo waży, stosuje pauzy, czym skupia na sobie uwagę. Jego wypowiedzi zapadają w pamięć. Jak te o przyczynieniu się do wypadku. Czy to Zdzisław G. był sprawcą wypadku, a Karol O. się do niego przyczynił, czy odwrotnie?

Reklama

Jak się ma stopień przyczynienia do żądanych kar?

– pyta retorycznie. A na koniec twierdzi:

Uważam, że sprawcą tego wypadku była jego późniejsza ofiara i wnoszę o uniewinnienie mojego klienta.

Ostatnie słowo należy do oskarżonego. Zdzisław G. mówi, za zgodą sędziego, na siedząco. Pochlipując.

Przeżyłem na tym świecie 67 lat. Zawsze zgodnie z literą prawa i nigdy nie pomyślałem, że w ostatnich pięciu latach spotkają mnie takie życiowe problemy. Zaczynając od urwanej prawie nogi, potem od spalenia gospodarstwa, potem od tego wypadku [potrącenia kobiety – przypis red.], w którym zająłem stanowisko, bym nie włóczył się nigdzie po sądach, że przyjąłem to na siebie, że potrąciłem tą panią. Ale w przypadku tym współczuwam rodzicom, rozumiem, że było to ich dziecko, że był to ich kochany syn. Od kilku lat leczę się i nie wiem co było przyczyną, że nie znam jak stał się ten wypadek. Leczę się od kilku lat i pobieram codziennie znaczne ilości leków, które tak samo mogą mieć wpływ na to, że nie zaskoczyłem w czasie kiedy powinienem być w pełni sprawny. Proszę wysokiego sądu, ja przeczytałem tą opinię biegłego, gdzie padły stwierdzenia, że nie tylko oskarżony G. ma winę. Proszę wysokiego sądu, szanuję wszystkich państwa, rodziców, wszystkich i w moim przekonaniu przysługuje mi prawo, bym zwrócił się do wysokiego sądu, ja uiszczę to, co zostanie mi zasądzone, bym z moim zdrowiem nie trafił do kryminału, gdzie skończę życie. Bo tam na pewno je skończę. Łatwo jest powiedzieć, nie patrząc na tą opinię, gdzie są m.in. stwierdzenia, że i Karol do tego przyczynił się. Nie patrząc na to, że funkcjonariusz policji przeprowadzał te dzieci. Funkcjonariusz policji i policja potem robiła oględziny tego wypadku, na jego życzenie, żeby go obronić. Wszystko przypisano mnie. Czy mnie ktoś zawołał na oględziny samochodu? Nikt. Stwierdza biegły, że samochód nie był należycie zbadany co do hamulców. Bo to nie było wykonane przy obciążeniu. Proszę wysokiego sądu, najłatwiej było wyciągnąć za uszy kolegę, który nie wytrzymał psychicznie i on w policji nie jest. Bo zeznał tak przeciwko mnie. Wysoki sądzie, proszę naprawdę umożliwić mi, żebym tych ostatnich lat nie spędzał w kryminale.

Wyrok w tej sprawie sędzia Jerzy Hławiczka ogłosi za dwa tygodnie.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    do on - niezalogowany 2017-09-11 16:50:10

    No, jeśli Twoim zdaniem nie ma żadnej różnicy, to nie mam więcej pytań. Jak można w ogóle próbować porównywać takie dwa przypadki i jeszcze stawiać znak równości? Nie wiem co bierzesz ale przestań.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    qrka7878 - niezalogowany 2017-09-11 09:18:22

    Ty jesteś człowieku normalny?Jak twój komentarz ma się do tragicznej śmierci dziecka??Trochę empatji i szacunku dla rodziców!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    on - niezalogowany 2017-09-11 08:29:07

    gdyby sad był rowny wobec każdego to dostałby dożywocie. Świadomie jechał samochodem który nie nadawał się do tego, świadomie rozpoczął później hamowanie bądź w ogole nie hamował...nie jestem sedzia, prokuratorem itp etc ale czym sie rozni "gosc" idacy z nozem i dzgajacy 1-3 osoby i dostaje np 25 lat a czym sie rozni taki ex milicjant ktory swiadomie jedzie zdezelowanym autem i zabija chlopca na pasach??? niczym sie nie rozni, obydwaj maja narzedzia do tego i robia to swiadomie ale sa w PL pewne idiotyczne standardy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości