Jeśli nie zdarzy się cud, nauczyciele w Zalesiu przez pierwszy rok będą pracować za najniższą krajową. - Będziemy się starali zwiększać pensje - zapowiada prezes stowarzyszenia "Wspólnie możemy więcej" Barbara Kopeć-Banach
W ubiegłotygodniowy wtorek odbyło się kolejne z cyklu spotkań przedstawicieli stowarzyszeń, po skrzydłami których od nowego roku szkolnego mają zacząć funkcjonować szkoły w Stawnicy i Zalesiu, z wójtem Piotrem Lachem. Przedmiotem rozmów były zasady, na jakich pracować będą placówki oraz zakres pomocy, którą samorząd będzie mógł je wesprzeć. Jak się później okazało, mowa była przede wszystkim o pomocy finansowej. Prezes zaleskiego Stowarzyszenia, B. Kopeć-Banach wywołała temat remontów i bieżącego utrzymania budynków. Anna Witkowska, radca prawny gminy wyjaśniła, że będą one służyć stowarzyszeniom na podstawie umowy użyczenia. Takie rozwiązanie odciąży je w kwestii czynszu, opłaty eksploatacyjne spoczną już jednak na ich barkach. – Wasze stowarzyszenia zostały zbudowane na członkach lokalnej społeczności, to oni będą pracować w placówkach, będziemy je zatem mogli poniekąd uznawać za swoje, ale funkcjonujące w nieco inny, tańszy sposób – mówił Piotr Lach. Wójt zobrazował również wysokość przyszłorocznej subwencji – jeśli chodzi o Stawnicę ukształtuje się ona w granicach 122 tys. zł, w przypadku Zalesia – 125 tys. zł. Obie kwoty zostaną jeszcze uszczegółowione. Wójt nie ukrywał, że przeprowadzenie remontów szkół, które do tej pory, między innymi ze względu na niepewną przyszłość, się ich nie doczekały, jest mało realne. – Cała wizja oszczędności ległaby wówczas w gruzach […] Podłożem wszystkich działań są finanse i ekonomia – P. Lach był szczery. B. Banach-Kopeć mimo wszystko obstawała na stanowisku, że na dobry początek, dopóki stowarzyszenia nie nabiorą rozpędu, finansowy „prezent” od gminy by się przydał. Prezes otwarcie przyznawała, że lista zadań do zrealizowania jest długa, zaznaczała jednak, że w żadnym wypadku nie chce wszystkimi obciążyć samorządu. – To nie jest tak, że albo gmina robi, albo się obrazimy – wyjaśniała. Wójt w obietnicach był ostrożny. Zapewnił, że jako właściciel obiektu będzie się starał usuwać niezbędne usterki, szerokiej gotowości inwestycyjnej nie chciał jednak obiecywać. Jadwiga Zbiżek, dyrektor stawnickiej podstawówki miała nadzieję na wynegocjowanie zapisu, zgodnie z którym gmina przeznaczyłaby określone kwoty na tzw. „rzeczówkę”. – Główne obciążenie wynika z płac, mamy tego świadomość – mówiła dalej J. Zbiżek, dodając, że skoro pensje zostaną z samorządowych barków zdjęte, gmina mogłaby pomóc. Dyrektor poruszyła również temat corocznych nagród dla nauczycieli (w przyszłorocznym budżecie nie zostały one zapisane). J. Zbiżek stała na stanowisku, że powinno się je jeszcze nauczycielom wypłacić – we wcześniejszym terminie (np. w czerwcu), żaden zapis nie precyzuje bowiem, że muszą być one przyznane wyłącznie z okazji Dnia Edukacji Narodowej. [[reklama]]
Żadne konkretne ustalenia w omawianych kwestiach nie zapadły. – Trzeba wszystko przemyśleć – mówił wójt – jeśli ktoś usiądzie z kalkulatorem w ręku i to wszystko przeliczy to może się okazać, że jest drożej niż przed ewentualną likwacją [póki co podjęto jedynie uchwałę intencyjną, właściwej radni jeszcze nie głosowali – przyp. red.]. – Chcemy, by rada gminy w jakikolwiek sposób nas wsparła – powiedziała nam B. Kopeć-Banach, dodając, że najbardziej naglącymi potrzebami w przypadku zaleskiej placówki są wymiana okien i pieca.
Członków stowarzyszenia czeka jeszcze sporo pracy, nauczycieli – wyrzeczeń. – Jeśli nie zdarzy się cud, to przez pierwszy rok będziemy pracować za najniższą krajową [nauczyciele pracujący pod skrzydłami stowarzyszeń nie podlegają karcie nauczyciela – przyp. red.] – powiedziała nam B. Banach-Kopeć, zaznaczając, że ma nadzieję na to, że w przyszłości wynagrodzenia uda się zwiększyć. – Trzeba mieć coś, co zatrzyma ludzi […]. Rok, dwa można popracować, ale dłużej… - zastanawiała się prezes. – Mam nadzieję, że pracownicy zachowają się lojalnie i nie uciekną – mówił wójt, licząc, że nie pojawi się problem ze skompletowaniem kadry.
Gotowi
Stowarzyszenia formalnie są już gotowe do przejęcia szkół, następny krok – podjęcie uchwały o likwidacji szkół – należy do rady gminy, dopiero wówczas będą mogły ruszyć kolejne procedury. Zgoda kuratora oświaty na prowadzenie placówek, wpis do stosownej ewidencji, spełnienie wymogów technicznych i lokalowych, ustalenie składu kadry… Czasu, wbrew pozorom, nie pozostało wiele.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze