Do grania w orkiestrze namówiła mnie koleżanka z klasy Marta Gała. Byłyśmy wtedy w szkole podstawowej i ona bardzo chciała się zapisać, a nie miała z kim. Mnie to nie interesowało, ale w końcu dałam się przekonać i pojechałyśmy na próbę do Zakrzewa. Było tam pięć osób. Ja dostałam puzon, a koleżanka saksofon.
Puzon wydawał według mnie nieładny dźwięk i gra na nim mi się nie podobała. Po kilku próbach pan Marian Kukowski dał mi saksofon i to był strzał w dziesiątkę. Spodobała mi się jego barwa i nowocześniejszy wygląd niż puzonu, choć był to instrument, który miał chyba z 75 lat. Pokochałam saksofon na tyle, że gram na nim już trzynaście kilkanaście lat. Co ciekawe, z tej pięcioosobowej grupy, z którą zaczynałam próby zostałam tylko ja.
Wtedy pan Marian Kukowski przeniósł mnie do Lipki, bo grupa w Zakrzewie się rozpadła, a nowych chętnych nie było. Dużą pomoc otrzymałam od dziadka Pawła, który woził mnie z chęcią na próby i grania. Za co jestem mu bardzo wdzięczna.
Miłość do muzyki była tak duża, że postanowiłam wraz z rodzicami, że kupię swój własny saksofon. To było po półtora roku. Wydałam na niego między innymi pieniądze z komunii świętej. Od razu lepiej mi się grało, bo ten orkiestrowy był mocno przechodzony.Reklama
Gra w niej to nie tylko możliwość reprezentowania rodziny, sąsiadów i gmin Lipka oraz Zakrzewo. To także szansa na zobaczenie kawałka świata, bo często występujemy poza naszymi gminami. Ale najbardziej wartościowe są spotkania z ludźmi. W orkiestrze mam wielu przyjaciół. Zachęcam dzieci i młodzież do przyłączenia się do nas.

Młodzieżowa Orkiestra Dęta jest chlubą gmin Lipka i Zakrzewo. Wkrótce na jej czele stanąć ma pani Weronika
Lubię muzykę rozrywkową. Kiedyś, poza orkiestrą, grałam też z panem Marianem w zespole obsługującym zabawy taneczne. Przegraliśmy całe noce.
Dzięki temu rozwinęłam się muzycznie, to na pewno. Poza tym przynależność do orkiestry dała mi rozpoznawalność. Nauczyła cierpliwości i dyscypliny.Reklama
Myślałam o zostaniu muzykiem, ale ciężko się z tego utrzymać. W końcu stwierdziłam, że skończę farmację, a muzykować będę dodatkowo. W dzieciństwie bawiłyśmy się z kuzynką w aptekę, więc był to dla mnie wybór naturalny.
A co do zastąpienia pana Mariana, to do tego jest jeszcze daleka droga. Co prawda dyrygowałam już orkiestrą, pierwszy raz podczas dożynek w Głomsku, ale dopiero się tego uczę.
Najważniejsze, by dobrze zacząć grę i chodzić koniecznie na lewą nóżkę, jak w wojsku. Powoli poznaję zasady dyrygowania, bo pan Marian nalega, abym zastąpiła go w tej roli. Zaczęłam już nawet pobierać lekcje gry na pianinie, bo ta umiejętność jest niezbędna do akompaniowania.
Reklama
Mam dobrą szefową, która zgadza się, bym np. wyszła w czasie pracy na koncert. Żałuję tylko, że mam tak mało czasu na treningi. W czasie szkoły ćwiczyłam po kilka godzin dziennie, a teraz staram się znaleźć choćby pół godziny. Systematyczność jest ważna, by mieć dobrą barwę i technikę.
Rozmawiał Łukasz Opłatek
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pozytywna publikacja i bach-jak zwykle pojawia sie anonimowa hejterka...
Redaktorzy chyba nie wiedzą kim jest farmaceuta. Z tego co wiem, to pani nim nie jest i farmacji nie kończyła. Ale fajnie że ma pasję.
Pozytywna publikacja i bach-jak zwykle pojawia sie anonimowa hejterka...
Redaktorzy chyba nie wiedzą kim jest farmaceuta. Z tego co wiem, to pani nim nie jest i farmacji nie kończyła. Ale fajnie że ma pasję.