Jesteśmy Polakami
Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci
Polak Polakowi bratem
Co dzień Polak Narodowi służy
Polska Matką naszą, nie wolno mówić o Matce źle.
Wiemy, w jakich warunkach politycznych odbył się ten Kongres. Trzecia Rzesza rządzona była przez kanclerza Adolfa Hitlera, który coraz bardziej otwarcie łamał postanowienia Traktatu Wersalskiego z 1919 roku i zmierzał do wojny z całym niemal światem. Gotował się do aneksji Austrii (nastąpiła ona w parę dni po Kongresie), szykował się do podobnych działań wobec Czechosłowacji, Polacy musieli wiedzieć, co może także ich w niedługim czasie czekać. W tym kontekście trudno nie traktować Kongresu, a zwłaszcza Pięciu Prawd Polaków, jako przygotowania się do obrony przed niemiecką agresją, która, jak wiemy, nastąpiła półtora roku później, co było początkiem przerażającej swymi rozmiarami drugiej wojny światowej.
Ten kontekst polityczny należy dziś, Bogu dzięki, do przeszłości. Nie tylko zakończona została druga wojna światowa, ale nastąpił także kres panowania komunizmu w Polsce i w innych krajach tzw. obozu państw socjalistycznych. Powstała Unia Europejska, której członkami są zarówno Niemcy, jak i Polska. Rozwijają się – w znacznej mierze dzięki sławetnemu Listowi polskich biskupów do biskupów niemieckich z 1965 roku – przyjazne więzi pomiędzy obu krajami. Czy wobec tego nie należy uznać zarówno Kongresu, jak i Pięciu Prawd Polaków, za ważny, ale już zamknięty rozdział naszej historii? Czy i które z tych Pięciu Prawd pozostają dziś ważne, godne przypomnienia i pogłębienia? Oto pytanie, na które spróbuję odpowiedzieć, zastrzegając się, że będzie to odpowiedź raczej osobista, z konieczności krótka. Traktuję ją jako zaproszenie do bardziej gruntownej refleksji, w której – niestety – osobiście nie mogę uczestniczyć. Proponuję w tym duchu przyjrzeć się kolejnym Prawdom Polaków w Niemczech:
To nie jest tylko stwierdzenie faktu; to raczej wezwanie, by tę przynależność do swego narodu uświadomić sobie i ją potwierdzić. To przypomnienie, że język, historia, tradycja, kultura polska, stanowią cząstkę mnie samego, kształtują moje myślenie, wartościowanie, mój świat wewnętrzny i stosunek do innych. Ucieczka od tej narodowej przynależności człowieka nie tylko jego samego zubaża, ale nie pozwala ubogacić świata bogactwem i specyfiką naszego narodowego dziedzictwa. Czy trzeba kogokolwiek przekonywać, jak ważna dziś jest ta Prawda? Wielu naszych rodaków emigruje z Polski, wielu pozostaje w kraju, ale „żywi się” łatwo dziś dostępnymi obrazami, modami, poglądami pochodzącymi z innych tradycji i kultur. Nic złego w ich poznawaniu, a nawet przyswajaniu, pod warunkiem jednak, że jest się świadomym własnej, bogatej i oryginalnej tożsamości. Prawda, iż „jesteśmy Polakami” w kontekście globalizacji nie tylko nie traci swej aktualności, ale ją wręcz potęguje, nie tylko w relacji stosunków polsko-niemieckich.
Prawda ta była ważna dla Polaków żyjących w Niemczech, gdzie silna była także religia protestancka, a jeszcze silniejsza aktywność nazistów propagująca swoistą nową „narodową religię”, nie mającą nic wspólnego z chrześcijaństwem. Polacy byli in gremio katolikami i obrona tożsamości narodowej wiązała się ściśle z wiernością Kościołowi katolickiemu. Ale uwaga: „wiara Ojców naszych”, jeśli odwołać się do tysiącletniej naszej historii, to nie tylko wiara katolicka. Obywatelami Polski, jeszcze w okresie pierwszej Rzeczypospolitej, byli również protestanci różnej maści, prawosławni, a także wyznawcy judaizmu i islamu. Nie można akceptować prymitywnego i mającego podłoże czysto polityczne uproszczenia „Polak – katolik”; piszę to z całą świadomością jako ksiądz. Jednym z wielkich osiągnięć Soboru Watykańskiego II była Deklaracja o wolności religijnej Dignitatis humanae, którą należy czytać w kontekście Dekretu o ekumenizmie Unitatis redintegratio, a nade wszystko w kontekście Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium, gdzie została przywołana wizja Kościoła jako Ludu Bożego pielgrzymującego do domu Ojca; Ludu, do którego należą nie tylko katolicy, ale także chrześcijanie innych wyznań, wyznawcy innych religii, a nawet niewierzący, którzy „usiłują, nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie” (p. 16 Konstytucji). Druga Prawda Polaków zobowiązuje więc nas do czci należnej odziedziczonej po przodkach religii, ale nie zwalnia z dokonania aktu wiary we własnym imieniu, ani nas nie uprawnia, by wykluczyć z grona Polaków tych, którzy wiary katolickiej nie przyjmują.
Tu także pamiętać trzeba o sytuacji politycznej, w której Prawdy zostały ogłoszone. Stara zasada rzymska divide it impera, dziel i rządź, stosowana dość często już w czasach poprzedzających rzymskie imperium, wykorzystywana była także w okresie niemieckiej Trzeciej Rzeszy. Polacy dyskutowali i spierali się także między sobą, łatwo było wykorzystywać te spory dla skłócenia polonijnego środowiska w Niemczech. Chyba się to niechętnym Polakom niemieckim działaczom nie udało; Kongres był szczególnym manifestem jedności Polaków w Niemczech. Ale umieszczenie tej Prawdy wśród Pięciu Prawd Polaków świadczy o tym, że ks. Domański i inni członkowie Związku wiedzieli, jak groźne jest niebezpieczeństwo skonfliktowania całej Polonii przez eskalację wzajemnych napięć i sporów, skądinąd nieuniknionych w każdej społeczności. Ta Prawda wydaje mi się szczególnie aktualna i ważna w kontekście obecnej kondycji polskiego społeczeństwa (znowu: niekoniecznie w relacji pomiędzy Polakami a Niemcami). Przeżywamy bolesne doświadczenie głębokich podziałów w naszym narodzie. Słyszymy z ust wielu polityków o różnicy pomiędzy „prawdziwymi Polakami” a zdrajcami żyjącymi w naszej ojczyźnie, obrzucamy się oskarżeniami i inwektywami, często niczym nie uzasadnionymi, miejsce dialogu zajmuje walka. Nie tylko nie potrafimy, ale wręcz nie chcemy rozmawiać z tymi, którzy naszych politycznych poglądów nie podzielają. To wielki dramat – i wielkie wyzwanie, byśmy i dziś pamiętali, że „Polak Polakowi bratem”.
Ta Prawda już wtedy, 80 lat temu, odwoływała się do więzi pomiędzy Polakami żyjącymi na obczyźnie a całym Narodem, budującym wówczas swą państwową tożsamość. Jest w tej Prawdzie przestroga, by nie zamykać się w sferze własnych, wąsko pojętych osobistych kalkulacji, by być gotowym na służbę, czasem wymagającą ofiar, na rzecz dobra wspólnego, któremu na imię „Polska”. Dziś na nowo, z niemałym trudem, budujemy naszą państwowość, próbujemy umacniać narodową tożsamość. Czy trzeba podkreślać, jak ta Prawda jest dla nas ważna? Rzecz jednak znamienna: Prawda ta nie poprzestaje na ogólnej powinności służenia Narodowi, ale podkreśla, iż „co dzień” Polak Narodowi służy. Nie chodzi więc tylko o doraźne gesty symbolizujące więź z Narodem, ale o stałą świadomość, że żyjemy nie tylko dla siebie, że mamy wobec Narodu zobowiązania, które przekładać się winny na nasze codzienne życie. Powiada się czasem, że Polacy to indywidualiści. Może w tym coś jest, może dlatego tak sformułowana jest czwarta Prawda Polaków. I może trzeba także dziś przypominać, że prawdziwy patriotyzm okazujemy nie tyle przez mało nas kosztujące hasła i deklaracje, ale przez codzienną rzetelną pracę, przez ofiarność na rzecz tych, którym nasza pomoc jest potrzebna, przez budowanie wzajemnej solidarności, przez służbę właśnie.
To chyba najtrudniejsza Prawda. Kto mówi o matce źle, a kto dobrze? Czy dobrze mówi o Matce-Polsce ten, kto podkreśla jej atuty i zasługi, ale woli przemilczać lub negować zdarzenia i zachowania Polaków niechlubne, niekiedy wręcz niegodne? Czy mówienie dobrze o tej Matce polega na pokazaniu wyższości Polaków wobec innych narodów? Obecne spory wokół nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej nadały tym pytaniom szczególną ostrość. Chcę podkreślić z całą mocą: „Prawda nas wyzwoli”. Uciekając od niej albo ją fałszując, źle służymy Polsce, zły jej obraz przekazujemy światu. Powinniśmy pamiętać o tym, co stanowi słuszny powód naszej narodowej dumy, powinniśmy przypominać o tym w naszych relacjach ze światem, także w rozmowach toczonych w kraju. Mamy się czym szczycić, nie potrzebujemy „nadrabiać miną”. Ale nie jesteśmy „narodem wybranym”, nie musimy wywyższać się ponad Niemców, Rosjan, Żydów czy wyznawców islamu. Powinniśmy umieć przyznać się także do naszych wad i słabości, dawnych i obecnych. Warto uważnie i życzliwie słuchać także tych, którzy nam te wady i słabości wytykają. Tylko w ten sposób okażemy cześć naszej Matce-Polsce i tylko tą drogą możemy dalej jej wielkość budować. Zła to miłość ojczyzny, jeśli jej motywem jest przeciwstawienie się innym narodom, tym bardziej wrogość wobec nich. Prawdziwy patriotyzm, oparty na uczciwym poszukiwaniu prawdy i jej propagowaniu, nie zamyka nas w twierdzy broniącej się przed agresją z zewnątrz, ale otwiera na dialog z innymi narodami. Tak budowane było nasze narodowe dziedzictwo przez wieki całe, tak też tylko rozwijane być może dziś.
Słusznym tytułem naszej chluby była jagiellońska Rzeczpospolita Obojga Narodów, a sama ta oficjalna nazwa państwa wskazuje, jak istotne dla naszej narodowej tożsamości jest otwarcie na inne narody.
Tak oto rozumiem znaczenie Pięciu Prawd Polaków dziś. Trzeba wyjść poza wąski kontekst relacji polsko-niemieckich. Był on ważny 80 lat temu, dziś nie możemy na tym obszarze zatrzymać naszej uwagi. Owszem, pamiętamy o historii tamtych lat, niektórych pamięć jest naznaczona osobistymi sentymentalnymi akcentami. Moją też: ks. Dr Bolesław Domański był wujkiem mojej mamy, mój dziadek był nauczycielem języka polskiego tu, w Złotowie – i zginął za to w obozie koncentracyjnym w Dachau. Pamiętam o tym i dumny jestem ze swych przodków. Ale wiem też, że ta pamięć musi się przekładać na nową rzeczywistość, w której dziś uczestniczymy. I sądzę, że tak właśnie trzeba czytać Pięć Prawd Polaków w Niemczech: nie w kontekście relacji polsko-niemieckich, ale w kontekście dzisiejszych wyzwań, które przed Polską i przed Polakami stoją.
ks. Andrzej Szostek MIC
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kilka lat temu byłem na spotkaniu władz i mieszkańców Złotowa z ks. prof. Andrzejem Szostkiem, który w wygłoszonej prelekcji stwierdził wówczas, że Pięć Prawd Polaków straciło na znaczeniu (m. in. po wejściu do UE). Cieszę się więc z konkluzji powyższego wywiadu, w której ks. prof. stwierdził, że aktualnie mają znaczenie: "...w kontekście dzisiejszych wyzwań, które przed Polską i Polakami stoją". Faktycznie Prawdy Polaków Spod Znaku Rodła, które duchowo ukształtował genialny umysł Księdza Patrona dra Bolesława Domańskiego są wciąż aktualne, niezwykle mądre, uniwersalne, ponadczasowe i bardzo potrzebne pokoleniom Polaków. Od ich ogłoszenia na Kongresie stawiały czoła i stawiają po dzień dzisiejszy wyzwaniom, które przed Polską i Polakami stały i stoją.
Z zainteresowaniem przeczytałam, mądry, wyważony tekst. Gdyby tak wszyscy księża umieli i chcieli się w ten sposób wypowiadać. Przynależność do Kościoła katolickiego nie obliguje nas do walki, nawet z bratem, ciągłego podjudzania jednych przeciwko drugim. My Polacy wszyscy jesteśmy braćmi (siostrami też), synami i córkami jednej matki - Polski. Mamy prawo do różnych poglądów, dyskutujmy, spierajmy się, ale zachowajmy w tym wszystkim umiar, kulturę i przyjmijmy w końcu do wiadomości, że Polska jest matką dla wszystkich Polaków, wszelkiej narodowości.
Polonia w Niemczech to osobny zyjacy zwiazek ktory zyje swoimi prawami na co nie maja wplywu wszyscy "degeneraci" zyjacy w Polsce nazywajacy siebie politykami. Ponadto Polonia czy to w Niemczech, czy w Angli jest bardzo ostrozna i nie przyjmuje kazdego ktory przyjezdza i krzyczy jestem Polakiem bo to czesto straszne spoleczenstwo. Polonia ma w sobie wiecej Polskiesci niz czesto "pseudopatrioci" bo oni tesknia za swoim krajem, w kazdej chwili sa gotowi pomoc i pomagaja ale niegdy jeszcze nie urodzil sie taki ktory bedzie nam mowil co i jak mamy robic. Czesto jak zawsze to bywa konsulowie ciegle "skomla" o kase. Wszystkie szkoly Polskie sa finansowane z pieniedzy nas Polakow mieszkajacych za granica a w przeszlosci Polonia tylko raz zwrocila sie s prosba do konsula generalnego RP i MSZ o wsparcie dla uzyskania praw mniejszosci i to byl najwiekszy blad bo bez wzgledu na opcje polotyczna ci ludzie nie potrafia budowac swoich przyjaznych kontaktow w stosunkach miedzynarodowych.
"Polak Polakowi bratem" mało dziś aktualne..
Prowadzisz smutne życie degenerata bez idei i zasad.
Chodzi o polaków podcierajacych d**y niemcom za pieniądze ? To oni już kilkadziesiąt lat temu robili to w niemczech? Nie znałem tak naszej historii.
mądre i prawdziwe, wyrazy szacunku
Kilka lat temu byłem na spotkaniu władz i mieszkańców Złotowa z ks. prof. Andrzejem Szostkiem, który w wygłoszonej prelekcji stwierdził wówczas, że Pięć Prawd Polaków straciło na znaczeniu (m. in. po wejściu do UE). Cieszę się więc z konkluzji powyższego wywiadu, w której ks. prof. stwierdził, że aktualnie mają znaczenie: "...w kontekście dzisiejszych wyzwań, które przed Polską i Polakami stoją". Faktycznie Prawdy Polaków Spod Znaku Rodła, które duchowo ukształtował genialny umysł Księdza Patrona dra Bolesława Domańskiego są wciąż aktualne, niezwykle mądre, uniwersalne, ponadczasowe i bardzo potrzebne pokoleniom Polaków. Od ich ogłoszenia na Kongresie stawiały czoła i stawiają po dzień dzisiejszy wyzwaniom, które przed Polską i Polakami stały i stoją.
Z zainteresowaniem przeczytałam, mądry, wyważony tekst. Gdyby tak wszyscy księża umieli i chcieli się w ten sposób wypowiadać. Przynależność do Kościoła katolickiego nie obliguje nas do walki, nawet z bratem, ciągłego podjudzania jednych przeciwko drugim. My Polacy wszyscy jesteśmy braćmi (siostrami też), synami i córkami jednej matki - Polski. Mamy prawo do różnych poglądów, dyskutujmy, spierajmy się, ale zachowajmy w tym wszystkim umiar, kulturę i przyjmijmy w końcu do wiadomości, że Polska jest matką dla wszystkich Polaków, wszelkiej narodowości.
Polonia w Niemczech to osobny zyjacy zwiazek ktory zyje swoimi prawami na co nie maja wplywu wszyscy "degeneraci" zyjacy w Polsce nazywajacy siebie politykami. Ponadto Polonia czy to w Niemczech, czy w Angli jest bardzo ostrozna i nie przyjmuje kazdego ktory przyjezdza i krzyczy jestem Polakiem bo to czesto straszne spoleczenstwo. Polonia ma w sobie wiecej Polskiesci niz czesto "pseudopatrioci" bo oni tesknia za swoim krajem, w kazdej chwili sa gotowi pomoc i pomagaja ale niegdy jeszcze nie urodzil sie taki ktory bedzie nam mowil co i jak mamy robic. Czesto jak zawsze to bywa konsulowie ciegle "skomla" o kase. Wszystkie szkoly Polskie sa finansowane z pieniedzy nas Polakow mieszkajacych za granica a w przeszlosci Polonia tylko raz zwrocila sie s prosba do konsula generalnego RP i MSZ o wsparcie dla uzyskania praw mniejszosci i to byl najwiekszy blad bo bez wzgledu na opcje polotyczna ci ludzie nie potrafia budowac swoich przyjaznych kontaktow w stosunkach miedzynarodowych.