Reklama

Piękno kosztuje

10/06/2013 00:00
Lew z niemym rykiem rozdziawia paszczę, kogut zagnieździł się pod wykuszem. Rudowłose głowy z zamkniętymi oczami i łuszczącą się "skórą" smętnie wyłażą spod elewacji, bladolica syrenka spogląda smutno w kierunku ulicy Żymierskiego. Pod maską brzydoty kryją się prawdziwe architektoniczne cuda

- Prawdziwa architektura opiera się na harmonii – uważa Roman Chwaliszewski, kierownik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu, Delegatura w Pile. W Jastrowiu harmonia z pewnością jest, nie wszędzie jednak, bo w sąsiedztwie urokliwych kamienic za komuny pobudowano wiele zwyczajnie brzydkich „klocków”. Brzydkich, ale, jako elementów pewnej całości, również wpisujących w rejestr zabytków historycznego układu urbanistycznego miasta. Budują go m.in. architektura sakralna i cmentarze, zabudowa mieszkaniowa i gospodarcza, budynki użyteczności publicznej oraz obiekty przemysłowe. W mieście, mając swe źródło w sercu Jastrowia, rozciągają się dwie strefy ochrony konserwatorskiej – strefa A, a więc strefa pełnej ochrony konserwatorskiej i strefa B. Pierwsza z nich obejmuje obszar szczególnie wartościowy, o bardzo dobrze zachowanej strukturze przestrzennej, zaleca się więc jej bezwzględne zachowanie. W drugiej ze stref rekomenduje się natomiast ochronę konserwatorską obejmującą obszar podlegający rygorom w zakresie utrzymywania zasadniczych elementów rozplanowania istniejących zabudowań o wysokiej wartości kulturowej. Ważne jest również kontrolowanie charakteru i skali nowo powstających budynków. - Mieszkańcy to jest żywa tkanka, więc nie robimy skansenu, ale ich działania powinny się wpisywać w określony klimat – tłumaczy R. Chwaliszewski. - Dopuszczalne jest wykonywanie prac, które nie naruszają sylwetki i nawarstwień kulturowych – wyjaśnia kierownik.

Nie ma woli, nie ma remontu
Janina Haweto, dyrektor jastrowskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej wyjaśnia, że odkąd zawiązały się wspólnoty mieszkaniowe (a funkcjonują one w znakomitej większości budynków zarządzanych przez ZGM), to właśnie ich przedstawiciele podejmują decyzje m.in. w kwestiach remontowych. Jak można się domyślać – w dużej części są one zależne od finansów, które budują m.in. składki przekazywane na fundusz remontowy. Jak informuje J. Haweto, we wspólnotach w Jastrowiu wahają się one w granicach od 0,30 gr/m² mieszkania w skali miesiąca do 3,50 zł/m². Wiele wspólnot cały czas plany remontowe odkłada, bo, jak mówi kierownik ZGM, nie wszyscy mieszkańcy zdają sobie sprawę z faktu, że zakup własnego mieszkania wiąże się z włączeniem do grona współwłaścicieli budynków, ta świadomość na przestrzeni ostatnich lat jednak się wykształca.

[[reklama]]

- Coraz więcej wspólnot chce przeprowadzenia remontu – mówi J. Haweto. – Najgorzej z podjęciem decyzji jest tam, gdzie funkcjonują małe wspólnoty [tj. do 8 lokali – przyp. red.] – mówi Dyrektor, tłumacząc, że w ich przypadku zgodę na przeprowadzenie każdego remontu muszą wyrazić wszyscy właściciele. W przypadku większych wspólnot grupą decydującą jest większość. Uzyskanie wszechstronnej zgody to jednak dopiero początek drogi do remontu, krok za nią pojawiają się bowiem kwestie finansowe. Wykonanie elewacji kamienicy, w zależności od jej wielkości, to ok. 20-30 tys. zł, wymiana dachu – od 60 tys. zł do nawet 140 tys. zł. Wspólnotom, których nie stać na remont, ZGM pomaga w uzyskaniu kredytu bankowego. W ubiegłym roku 6 wspólnot zdecydowało się na wykonanie remontu, spośród nich tylko jedna w całości dysponowała środkami własnymi. 5 wspólnot zaciągnęło kredyt, w tym jedna otrzymała go z tzw. premią termomodernizacyjną. W tym roku do przeprowadzenia remontów szykuje się 10 wspólnot, na ile jednak ich plany uda się ziścić – trudno dzisiaj wyrokować. Części już został przyznany kredyt, część dzielą od niego tylko formalności, część jest natomiast w połowie drogi, tj. na etapie wewnętrznych rozmów. Co ważne, większość ze wspomnianych 10 wspólnot mieści się przy głównych ulicach – jest więc szansa, że centrum Jastrowia nieco wypięknieje.

Chronione wzdłuż i wszerz
W Jastrowiu ochroną konserwatorską objętych jest gros elementów – m.in. kościół p.w. NMP Królowej Polski, zespół kościoła p.w. św. Michała Archanioła (w skład którego wchodzą kościół, plebania i salka parafialna), tzw. „kamienny dom” znajdujący się przy ul. Wojska Polskiego, nieczynne cmentarze – żydowski, ewangelicko-augsburski i katolicki, zespół dworca PKP.

Objęte ochroną konserwatorską są również obiekty ujęte w ewidencji zabytków – m.in. niektóre budynki zlokalizowane przy ulicach 2 lutego, Grunwaldzkiej, Jagiellońskiej, Kieniewicza, Kilińskiego, Kilińszczaków, Konopnickiej, 1 maja, Mickiewicza, Żymierskiego, 10 Pułku Piechoty, Poniatowskiego, Roosevelta, Świętojańskiej i Wojska Polskiego. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla zabudowy objętej ochroną konserwatorską, do której należą obiekty wpisane do ewidencji budynków, zabrania choćby nadbudowywania i zmiany formy architektonicznej dachów, zmiany formy architektonicznej elewacji budynków, w tym okien, drzwi i zdobień elewacji, a także prowadzenia wszelkich robót budowlanych bez uzgodnień z wojewódzkim konserwatorem zabytków. Co do samej ochrony konserwatorskiej (nie odnoszącej się już do zabytków) przepisy są nieco mniej restrykcyjne. I w strefie A, i w strefie B nakazuje się jednak m.in. zachowanie istniejącej zabudowy oraz istniejącego układu przestrzennego, a także wykańczanie zewnętrzne budynków (nowych i istniejących) z zastosowaniem tradycyjnych technik budowlanych. Co ważne – tutaj w przypadku prowadzenia wszelkiego rodzaj robót budowlanych potrzebna jest zgoda konserwatora. I duże pieniądze – bez tego ani rusz.

Patrycja Koplin


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości