Reklama

Podłączam ludzi do prądu

17/11/2017 07:00
Podgląda ludzi i stara się muzycznie robić im dobrze. Nie kradnie, ale uczy, że bawić się można nie tylko do disco polo. Stanisław Babiak, czyli DJ Stanley zaprasza na parkiet

Jakie imprezy lubisz najbardziej?

Radosne eventy, świętowanie. Jestem też konferansjerem, nagłaśniam przemowy, wesela, rocznice, zabawy. Jestem radosnym człowiekiem i staram się tę pozytywną energię ludziom oddawać.

Masz swój patent na „gadanie”? Dobry dj wie, co i kiedy powiedzieć, by poderwać ludzi do zabawy.

Nie ma czegoś takiego. Gdyby był patent, to wszyscy byliby tacy sami, sztampowi. Dla każdego towarzystwa trzeba znaleźć inny język. Potrzeba wyczucia, by nie wyjść z czymś nieodpowiednim.

Masz na myśli sprośne żarty? Czasami można je usłyszeć np. podczas wesel.

Tego się wystrzegam. Wiem, że zespoły starej daty mają żarty czy konkursy niezbyt wysokich lotów, ale ja staram się zmienić spojrzenie na profesję, którą wykonuję. Chcę mieć smak i staram się nigdy niczego żenującego nie mówić.

Reklama

Masz tendencję do zagłuszania muzyki? Czasem prezenterzy chcą grać na imprezie pierwsze skrzypce, potrafią być denerwujący.

Wzorcami są dla mnie ludzie z wyczuciem, tacy jak Marek Sierocki czy Hirek Wrona. Staram się mówić tak, by nie być najważniejszym. Robię to wtedy, gdy w utworze nie brzmią słowa piosenki. Tu wychodzi znajomość utworów, wiem, kiedy jest samo tło muzyczne. Poza tym w tyle głowy cały czas mam myśl: nie mów za dużo.

Czyli nie kradniesz show?[[pay]]

Dochodzimy do bardzo ważnego momentu - jestem odpowiedzialny za muzykę i zabawę, ale nie ja jestem tu najważniejszy. Pracuję dla kogoś i robię to przez duże „P”. Jeśli sprawiam, że temperatura na parkiecie rośnie, to super, ale zawsze pamiętam, że jestem tu po coś. Mam misję do wykonania.

Reklama

Misję niemożliwą, bo już na starcie wiesz, że nie jesteś w stanie zadowolić wszystkich.

100% satysfakcji to mit. Jeśli towarzystwo ma od lat 5 do 105, to nie da się wszystkich zadowolić w pełni. Jeśli zadowolonych jest większość, to jest sukces. Choć czasem serce krwawi, gdy kątem oka widzę, że jakaś grupa osób jest niezbyt szczęśliwa. Muszę jednak działać dla dobra ogółu.

Pomówmy o Twoich początkach. Pamiętasz muzykę, która towarzyszyła Ci w dzieciństwie?

Na pewno były to klimaty taty - grupa Smokie czy Czerwone Gitary. Ojciec był fanem nocnego nagrywania muzyki radiowej „Trójki” i innych stacji. Przy użyciu kultowego magnetofonu ZRK, bo zdobycie muzyki na płytach graniczyło z cudem.

Reklama

Gdy podrosłeś zapisałeś się do orkiestry dętej w Lipce, prowadzonej przez Mariana Kukowskiego.

Grałem na basie dętym, ale po próbach również na perkusji. Później występowałem też w zespole Noli, który w Debrznie założył Stefan Olszak, brałem udział w przygotowywaniu nagrań od kuchni, co wiele mnie nauczyło. Grałem również jako perkusista w grupie „Sunset”, więc sekcja rytmiczna nie jest mi obca. Pierwsze kroki w roli prezentera stawiałem w Technikum Elektrycznym w Złotowie.

Uczyłeś się podłączać ludzi do prądu...

Dokładnie, tak to można obrazowo powiedzieć. Miałem magnetofon kasetowy, pierwsze płyty CD i minidyski, i tym próbowałem grać na emocjach koleżanek i kolegów. Wtedy zauważyłem, że praca za konsoletą nie jest łatwa. Cały czas trzeba obserwować ludzi i ich reakcje. Czy dana muzyka ich porywa, czy nie i jak ich podkręcić. Byłem DJ-em, ale nie chęć zaimponowania innym mną kierowała. Interesowała mnie muzyka, zabawa i sprzęt. Cały czas staram się zachować życiową skromność. Nigdy nie pomyślałem, że przez samo bycie prezenterem jestem kimś.

Reklama

Po szkole nieco zarzuciłeś prezentowanie muzyki, ale po kilkunastu latach wróciłeś. Jako DJ Stanley.

Od czasu do czasu grałem, ale studia w Szczecinie i Bydgoszczy nie pozwalały mi rozwijać tej pasji. Jednak zbierałem muzyczne doświadczenia i gdy znalazłem czas, zebrałem sprzęt i oto jestem.

Jesteś dobrym didżejem?

Niech historia to oceni. Staram się nim być, słucham niemal każdego rodzaju muzyki. Mam zasadę, że jeśli czegoś nie lubię, to chcę wiedzieć, dlaczego. Dla własnej uczciwości. Słucham i określam co mi się podoba lub nie. W latach młodzieńczych nie podobała mi się muzyka chodnikowa, choć dziś, w nowej odsłonie, wykonywana przez profesjonalistów jako muzyka taneczna, stanowi mocny element muzyki rozrywkowej. Na przykład w wykonaniu Marka Przeradowskiego, muzyka sesyjnego, bardzo dobrego klawiszowca grającego w USA, który postanowił tworzyć dance. Z pasją i polotem.

Reklama

Wiesz, czego nie lubisz, a czy łatwo uginasz się pod naciskiem ludzi biorących udział w imprezie? Każdy chce czegoś innego.

Przyznam szczerze, że staram się przekonywać odbiorców do swoich propozycji. I jest świetnie, gdy to audytorium zauważa, że może się dobrze bawić przy czymś innym.

Wchodzisz w rolę edukatora.

Nie traktuję tego jako wielkiej misji, ale staram się pokazać coś więcej niż jeden styl muzyczny. Jestem człowiekiem nie starym, ale wychowanym po staroświecku jeśli chodzi o muzykę. Znam zespoły z lat 60-tych i 70-tych, z lat 90-tych. Jednocześnie jednak staram się śledzić najnowsze trendy.

Najlepiej bawi się na imprezach, na których widać, że prowadzący dj żyje za konsoletą.

Kiedy chłonę atmosferę imprezy i dobrze jest mi z tym, co gram, to ludzie to widzą i czują. Zawsze mówię, że pracą DJ-a zajmować się będę tak długo, jak długo będę to czuł. Takich rzeczy nie wolno robić na siłę. To nie jest praca w fabryce na taśmie.

Reklama

Są DJ-e, którzy mają tylko komputer i dają radę. I są tacy, którzy mają całe zestawy sprzętu. To jest wyznacznikiem ich profesjonalizmu?

Nie. Sprzęt pomaga, ale najważniejsza jest praca, znajomość muzyki, trendów, wyczucie. Ja dbam o to, by mieć dobry sprzęt, ale też przygotowuję się do imprezy dowiadując się, co moi odbiorcy lubią, jaką muzykę i zabawę preferują. Muszę powiedzieć, że ludzie często potrafią zaskoczyć. Niby towarzystwo 40+, zakładasz że pewnie chętnie bawić się będą przy muzyce z lat 90-tych, a okazuje się, że życzą sobie najnowszych hitów. Kiedyś układałem sobie playlisty, ale doszedłem do wniosku, że to mija się z celem.

Bo nigdy się nie wie, co w człowieku siedzi...

Dokładnie i dla mnie to jest wspaniałe odkrycie! Obserwuję bawiących się ludzi jak przez szklaną szybkę i staram się ich zrozumieć. To jest piękne obcowanie z drugim człowiekiem. Bardzo interesuje mnie psychologia i ludzkie zachowania, jakie widać podczas imprezy, ponieważ pozwala mi zrozumieć pewne rzeczy, mimo że nie jest ona trzonem mojej pracy.

Reklama

Robi się poważnie, a prawda jest często prozaiczna – gdy ludzie sobie wypiją, to mówią „jedziemy z disco polo” i koniec. Nagle najwięksi fani jazzu znają „Ruda tańczy jak szalona”.

Kabaret „Paranienormalni” ma na ten temat świetny skecz i tak to wygląda na większości imprez, że często króluje „Ona tańczy dla mnie”. Takie swojskie imprezy jak wesela czy urodziny mają sporo disco polo, bo to są klimaty bliskie słowiańskiej duszy. Nie ma co z tym dyskutować, bo jeśli ludzie się przy tym bawią, to trzeba to uszanować.
Wspomniany Marek Przeradowski jest tego najlepszym przykładem. Gra muzykę niezbyt ambitną, ale jeden z jego hitów miał w ciągu trzech tygodni 60 mln odtworzeń na YouTube. Trudno z tym dyskutować.

Czytałem o weselu, na które para młoda zamówiła orkiestrę grającą muzykę poważną, ale impreza szybko przerodziła się w stypę. Wtedy szybko szukano didżeja, który puści coś mniej ambitnego...

Tak to już jest. Ale tu chodzi też o szacunek do człowieka. Ja mogę danej muzyki nie lubić, ale muszę wziąć pod uwagę większość towarzystwa, które takiego repertuaru chce.

Reklama

Co robisz, by być na bieżąco z muzycznymi trendami? Niemal codziennie w muzyce pojawia się coś nowego.

Cały czas słucham, śledzę i odsiewam wartościowe utwory od czegoś co, moim zdaniem, nie chwyci. Nie da się niestety kupić płyty z przebojową składanką, która da 100% sukcesu. Czasem wybieram z płyty jeden utwór.

Rozumiem, że z ZAIKSEM jesteś w dobrych stosunkach?

Nie da się ominąć płacenia za odtwarzanie muzyki. Takie jest prawo. Pliki z internetu nie są dla mnie zadowalające jakościowo. Owszem, oryginalna muzyka kosztuje, ale nie da się czegoś robić dobrze bez inwestowania.

Zastanawiam się, czy masz zboczenie zawodowe i jako gość danej imprezy oceniasz pracę didżeja.

Kiedyś robiłem to nagminnie, ale się z tego wyleczyłem. Jeśli nie jest to praca urągająca wszelkim standardom, to staram się rozumieć, że dany dj jest na określonym etapie rozwoju. Może zaczyna i wtedy trzeba dać mu szansę. Trzeba pamiętać, jak wół cielęciem był, prawda? Poza tym jak mam się bawić, kiedy oceniam i szukam czyichś błędów? Myślę, że już się z tego wyleczyłem.

Reklama

A z bycia didżejem kiedyś się wyleczysz? Jak sam mówisz, jesteś dobrze po czterdziestce.

Nie wyznaczyłem sobie granicy wieku. Kiedyś widziałem za konsoletą człowieka około sześćdziesiątki, który był wspaniałym prezenterem. Więc tu nie chodzi o wiek w metryce, tylko ten wewnętrzny. O to, na ile potrafisz się dopasować do towarzystwa w różnym wieku. Chciałbym rozwijać swoją pasję dopóki będę to czuć.

DJ Wika ma 79 lat i pokazuje, że wiek nie jest tu żadną przeszkodą.

To piękny przykład. Jest wielu ludzi w starszym wieku robiących rzeczy, które młodym się nie śnią. Tu chodzi o ten flow.

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ziom - niezalogowany 2017-11-17 12:18:51

    Stasiu jest naj i wie jak się dostosować do wieku uczestników:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marian - niezalogowany 2017-11-17 07:41:04

    Najlepszy!!!! Choć mam dobrze po czterdziestce - przy żadnej orkiestrze nie bawiłem się tak dobrze jak przy tym DJ-u. A kilka razy już mi się trafiło.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Marcin - niezalogowany 2019-07-06 11:53:20

    Najlepszy Dj polecam jak najbardziej super zabawa dużo niespodzianek pozdrawiam

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama