Reklama

Podnoszą się z popiołów

21/03/2017 13:00
Rok temu w pożarze stracili cały dobytek. Dzięki ofiarnej pomocy podjęli trud odbudowy domu, ale jeszcze wiele potrzeba, aby zrealizować marzenie o powrocie na swoje

21 stycznia 2016 roku, Dzień Babci, domostwo Nowaków na wybudowaniu w Górznej, tzw. Zyglągu. Rodzinę ze snu wyrwała 6–letnia Zuzia, krzycząc, że się pali. Niestety nie był to zły sen dziecka, jak początkowo myślała matka dziewczynki, Joanna Cofał. O tym, w jakim są niebezpieczeństwie dowiedzieli się dopiero od mieszkającej w pobliżu kuzynki, którą przez telefon Beata Nowak poprosiła o możliwość schronienia się. Dopiero ona, odsłoniwszy w oknie żaluzje, ujrzała skalę pożaru.

Krzyczała do nas: wynoście się z tego domu, bo się żywcem spalicie!

Reklama

– wspomina tragiczne chwile babcia Zuzi. Rzeczywiście chwilę po tym, jak ostatni domownik opuścił budynek, tuż za nim spadła belka stropowa. Do akcji gaśniczej przyjechały liczne zastępy straży pożarnej, ale dom wraz z całym dobytkiem i tak spłonął doszczętnie. Pożar prawdopodobnie wywołała iskra, która wydobyła się z nieszczelnego przewodu kominowego.

Tyle zostało z domu po ubiegłorocznym pożarze

Ogromna pomoc

Meble, sprzęt AGD, RTV, zabawki, artykuły papiernicze, chemiczne, spożywcze, ubrania... Na podwórku przy świetlicy w Górznej, nad którą lokal pogorzelcom zaoferowała gmina, w ciągu pierwszych dni po pożarze parkowały dziesiątki aut zapakowane darami do granic możliwości.

Reklama

Ruch praktycznie nie ustawał. Jedni wyjeżdżali, inni przyjeżdżali, rozdzwoniły się telefony z pytaniami, czego nam potrzeba

– wspomina Joanna Cofał. Pomoc przychodziła z różnych stron, nie tylko od najbliższych i sąsiadów. Nowakowie chcieliby podziękować wszystkim, ale musiałaby to być bardzo długa lista. Dzięki temu wsparciu nie załamali się i podjęli trud odbudowy domu. Otrzymali więcej niż potrzebowali, więc dzielili się także z innymi, m.in. z rodziną Artkowskich z Pieczyna, którą później dotknął pożar domu.

Reklama

Minął rok

Rodzinę Nowaków tworzy siedem osób: Beata z Ryszardem, dwóch synów oraz córka, wychowująca samotnie dwójkę dzieci. Małgorzata Podgórna–Klocek, radna z Górznej opisuje ich jako zwykłą rodziną. Chwali ich za to, że zawsze radzili sobie sami, nie domagając się pomocy, która jednak teraz jest im potrzebna. Pożar mocno przeżyli, ale po roku od tragicznego zdarzenia czują się lepiej i z nadzieją patrzą w przyszłość. Zuzia, która alarmując domowników zapewne uratowała im tego feralnego poranka życie, przez długi czas nerwowo reagowała nawet na płomień na kuchence gazowej, ale teraz cieszy się, że chodzi do szkoły i wręcz szkoda jej będzie wracać na Zygląg, skąd będzie miała dalej do kolegów i koleżanek. Przekonuje ją dopiero to, że będzie miała tam własny pokój, bo nowy dom będzie dużo większy od poprzedniego. Jak na razie, od lipca zeszłego roku, zostały postawione ściany i położony dach, ale wiele jest jeszcze do zrobienia wewnątrz budynku, a pieniędzy i materiałów wciąż brakuje.

Reklama

Nowy dom powstaje dzięki determinacji i zaradności pogorzelców oraz wsparciu wielu ludzi dobrej woli

Szef o złotym sercu

Ogromna fala pomocy na początku wlała otuchę w serca Nowaków i dała bodziec do podjęcia trudu odbudowy. Do tej pory na założone dla nich w gminie konto wpłynęło prawie 19 tys. złotych, które zostały już spożytkowane na odbudowę. Potrzebnych rzeczy i materiałów nie szukają w sklepach, ale, wykazując się zaradnością, starają się je pozyskiwać w tańszy sposób. Nie daliby jednak rady gdyby nie jeden człowiek – Wiesław Bodziony. To u niego w firmie budowlanej pracuje pan Ryszard wraz z dwoma synami. Szef czasami przyrównuje ich do Kiemliczów z sienkiewiczowskiego „Potopu”.  Otrzymują od niego nie tylko pomoc materialną, ale także wsparcie w kontaktach z urzędami i firmami.

Reklama

Dwieście lat to chyba za mało bym żyła, żebym dała rada mu się odwdzięczyć

– mówi zakłopotana pani Beata. Jej mąż z kolei uważa, że takiego szefa powinno się nosić na rękach, tylko żartuje, że przy posturze pana Wiesława mogłoby to nadwyrężyć jego siły. Co więcej, w odbudowie domu Nowakom pomagają koledzy z firmy. Gdy tylko mają przerwę w zleceniach, to pojawiają się na Zyglągu, nie biorąc za to ani złotówki.

Takich ludzi to się mało spotyka

– starszy syn Nowaków jest wdzięczny, że szef i koledzy z pracy nie zostawili ich samych. Trudno się z nim nie zgodzić, bo ilu z nas może się pochwalić takim szefem i współpracownikami? Sami bohaterowie wolą jednak, aby nie mówić o nich, tylko skupić się na tym, żeby doprowadzić dzieło odbudowy do końca.

Reklama

Pomoc się przyda

Wesoła ekipa budowlana na Zyglągu tworzy coś z niczego. Budują w dużej mierze z materiałów pozyskanych z odzysku. Do wykończenia zostały jeszcze między innymi ściany, posadzki i sufity. Szacują, że potrzeba przynajmniej 20 tys. złotych, bo choć wiele udaje się uzyskać po kosztach to i tak w sumie wychodzą spore kwoty. Pieniądze są tak samo potrzebne jak materiały, bez których praca nie może posuwać się naprzód. Wobec tego apelujemy o dalszą pomoc dla rodziny Nowaków. Zmobilizujmy się jeszcze raz, aby pomóc im w tym roku wrócić do domu. W sprawie wsparcia można się kontaktować z Ryszardem Nowakiem pod numerem tel. 697 657 535. Można także wpłacić darowiznę na wciąż aktywne konto SBL o numerze 1389 4100 0600 0011 3720 000 260.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hm... - niezalogowany 2017-03-26 03:00:47

    Podoba mi się pomoc ludzka :) fajnie ,że jest :) szkoda ,że nie do końca ogarnięta... każde okno w tym domu jest...inne?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ala - niezalogowany 2017-03-22 06:18:20

    Może Yyyy przestanie mu dupe sciskac z zazdrości i sam weźmie się za robotę niż pisać bzdurne wpisy!!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    aser - niezalogowany 2017-03-21 22:50:33

    Tylko żeby ta darmowa pomoc nie została źle zrozumiana przez urzędników skarbowych którzy w takich sytuacjach często nie mają tak dobrego serca jak ofiarodawcy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości