Jak brzmi głos młodego byka szukającego łani? Jak zrozumieć mowę i zwyczaje zwierząt? Jak spotkać króla polskiej kniei?
Michał Jędryka szuka odpowiedzi na te i inne pytania już od ponad 10 lat. Od około roku zajmuje się profesjonalnie turystyką myśliwską, czyli organizowaniem polowań, infrastruktury hotelowej dla turystów, którzy coraz chętniej przyjeżdżają do naszych lasów.
Sztuka rozmowy
W sobotę w leśniczówce w Czechyniu (obwód na terenie gminy Tarnówka) odbył się wykład na temat sztuki wabienia zwierząt. Okazuje się, że nie tak łatwo jest naśladować głos zwierzęcia. Nauka trwa czasami kilka lat. Uczestnicy warsztatów mieli okazję poznać zwyczaje i mowę zwierząt. Uczyli się naśladować ich głosy. Dowiedzieli się, jak zachowywać się w lesie, by móc podpatrywać jelenie, sarny, lisy, dziki. Jak mówi Michał Jędryka, organizator warsztatów, umiejętność naśladowania ich głosów pozwala w praktyce spotkać króla puszczy - jelenia często na bardzo małe odległości, a prowadzenie z nimi rozmowy za pomocą wabika dostarcza takich przeżyć wabiącemu, że pamięta się to końca życia. Kto raz przeżył takie spotkanie z wielkim napięciem będzie oczekiwał następnego rykowiska. Atrakcją warsztatów był udział w nich wicemistrza Polski w wabieniu jeleni Michała Idczaka. Pan Michał jest magistrem inżynierem leśnictwa. Co było dla niego inspiracją do poznania mowy zwierząt? Jak długo uczył się "rozmawiać" ze zwierzętami? - Tak się składa, że ja urodziłem się w rodzinie, w której od niepamiętnych czasów mężczyźni pracowali w lasach i zajmowali się myślistwem. W związku z tym wychowałem się w silnej tradycji łowieckiej, która nie skupiała się tylko na polowaniu, ale na całej bogatej kulturze i tradycji polskiego łowiectwa. Ponieważ sztuka wabienia zwierząt była nieodłączną, choć zapomnianą częścią tej kultury, zawsze bardzo mnie fascynowała. Z czasem wabienie zwierząt stało się moją pasją, a tysiące godzin spędzone w lesie pozwoliło mi nabrać umiejętności i doświadczenia, które z jednej strony pozwoliły przeżyć mi wiele ciekawych przygód łowieckich, a z drugiej powoli i mozolnie odtwarzać tę szlachetną sztukę. Dziś, po kilkunastu latach zbierania tych doświadczeń, mogę się z nimi dzielić i uczyć wszystkich chętnych, którzy podzielają moją pasję i szukają w łowiectwie czegoś więcej.
Każdy może zostać myśliwym
Aby jednak tak się stało trzeba przejść roczny staż. W jego trakcie przyszli myśliwi uczą się, jak odróżnić zdrowe, piękne okazy od tych słabszych, starych, schorowanych, odrzuconych od stada. Michał Jędryka twierdzi, że na polowaniach panuje wspaniała koleżeńska atmosfera, ale trzeba przestrzegać ściśle określonych zasad. Zawsze są emocje i serce mocniej bije.
Do naszych lasów przyjeżdżają myśliwi z zagranicy. Co ich urzeka w naszych lasach? Poul Anderesen, myśliwy z Danii stwierdził, że zarówno on jak i jego koledzy są urzeczeni przepięknymi krajobrazami naszych lasów, naszą gościnnością. Poza aspektami samego polowania Poul Anderesen chwali organizację czasu wolnego przez Michała Jędryka. Myśliwy z Danii dodaje, że w jego kraju nie występują dziki, a obszary leśne mają znacznie mniejszy obszar.
Wielka pasja
Łowiectwo jest pasją pana Michała. Czas spędzony na łonie natury pozwala mu na refleksje, przemyślenia i chwile zastanowienia się. Słuchać śpiewu ptaków, szumu drzew, obserwować z ukrycia zwierzęta, spotkania z przyjaciółmi – to jest cała otoczka łowiectwa. - Gospodarka łowiecka obejmuje wiele niezwykle istotnych kwestii - hodowlę zwierząt, ochronę, dokarmianie oraz pozyskiwanie zwierzyny. W drodze polowania dokonywany jest odstrzał zwierzyny, której dalsze pozostawanie w łowisku nie jest celowe albo jest wręcz szkodliwe ze względu na jej zdrowie, cherlawość lub obawę o przenoszenie ujemnych cech dziedzicznych. Niestety poprzez niewiedzę oraz utarte stereotypy dość często współczesny model łowiectwa jest postrzegany przez, niektóre osoby w ten sposób, iż myśliwy jest po to, aby strzelać – ubolewa Michał Jędryka. - Mamy jednak nadzieję, iż poprzez media, programy edukacyjne obraz ten ulegnie zmianie i łowiectwo będzie postrzegane jako element ochrony środowiska.
Wspólny biznes
10 lat temu Radosław Trzoska, obecny łowczy Koła Odyniec w Jastrowiu, zabrał pana Michała na polowanie i od tego czasu trwa jego przygoda z lasem. Teraz on swoją pasją zaraził żonę. Razem zaangażowali się we wspólny interes i wkrótce ruszy ich biuro, które będzie organizować polowania i czas po polowaniu dla wszystkich chętnych. Każdy może wziąć udział w spektaklu wabienia jeleni i przekonać się, czy rzeczywiście jest to takie interesujące.
Joanna Kozij
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze