Reklama

Pożyteczne i zabójcze

08/06/2013 00:00
- Widać muszą być najpierw ofiary w tej inwestycji, żeby gmina zobaczyła problem i zagrożenie - piszą do wójta mieszkańcy Kaczoch

Temat lip, który co jakiś czas niczym bumerang wraca do urzędu gminy, od lat dzieli mieszkańców Kaczoch. Dzieli, łącząc zarazem, wszak niezdecydowani podpisują się, może i nieopatrznie, pod przeciwstawnymi wnioskami. Problem, z pozoru prosty, ma złożone podłoże, być może dlatego niektórzy zdążyli się już w nim pogubić. Nie pogubił się jednak Grzegorz Górski, inspektor ds. drogownictwa, informatyki i zadrzewień w gminie Złotów, który wskazuje nam pewien absurd. Zacznijmy jednak od początku.

Nim będzie za późno

Tym razem chodzi „samowolę” jednego z właścicieli położonych w Kaczochach działek, który prowadzi przydomową pasiekę i który z własnej inicjatywy i w porozumieniu z gminą Złotów, bez obciążania jej jakimikolwiek kosztami, nasadził w Kaczochach w pasie drogowym szeregi lip. Autorom pisma skierowanego do wójta Piotra Lacha oraz mieszkańcom wsi, którzy się pod nim podpisali, prospołeczna – wydawało by się – aktywność sąsiada nie przypadła jednak do gustu. Postanowili zaprotestować. „Te drzewa w obecnym stanie nie stwarzają zagrożenia, ale za kilka lat będą wielkie i oblegane przez roje pszczół i os” - prognozują w piśmie. „Te oto też lipy są posadzone przy planowanym placu zabaw dla dzieci. Jak pan Tucholski sobie wyobraża dzieci wśród tych owadów?” - pytają, dodając, że przy swojej działce mężczyzna lip nie posadził, a tylko „innym mieszkańcom przy posesjach”. „Nikt nas nie pyta o pozwolenie, pan Tucholski zachowuje się, jakby mieszkał w tej wsi sam” - osoby podpisane pod dokumentem nie godzą się na taki stan rzeczy. „Nie dość, że stwarza zagrożenie ze składowaniem dużej ilości pasiek w centrum wsi, to teraz jeszcze te drzewa” - utyskują mieszkańcy Kaczoch – „widać muszą być najpierw ofiary w tej inwestycji, żeby gmina zobaczyła problem i zagrożenie. Ciekawi jesteśmy, czy Pan Górski, wydający zgodę, zapoznał się z obecną sytuacją i lokalizacją inwestycji. Żądamy zmiany lokalizacji placu zabaw, bo tam jest zbyt duże ryzyko ukąszeń przez te owady, choć pożyteczne, ale i zabójcze. Prosimy o ponowne rozważenie tej sprawy, nim będzie za późno!” – podsumowują.
[[reklama]]
Lipa lipie nierówna

Grzegorz Górski niebezpieczeństwa w nasadzeniu drzew nie upatruje, jego zdaniem nie będą one stanowiły większego zagrożenia aniżeli dziesiątki hektarów rzepaku okalającego wieś, a także aniżeli lipy, które rosną przy powiatowej drodze, przebiegającej pomiędzy Sławianowem a Kaczochami w kierunkach Buntowo – Skic.

Przypomnijmy, to właśnie wspomniane drzewa bywały w przeszłości przedmiotem scysji, wszak pismo, które wpłynęło do wójta w maju, nie jest pierwszym. Wcześniej część mieszkańców Kaczoch upominała się najpierw o wydanie zakazu pozyskiwania kwiatów lipy, później, z uwagi na możliwość zarobku na ich zbiorze, już pod piórem innej osoby – o zniesienie tegoż zakazu, który starostwo, przychylając się do pierwszego wniosku, wydało. I za drugim razem urzędnicy wykazali się zrozumieniem – zakaz zniesiono. Co ciekawe, jak pokazuje G. Górski, pod oboma wnioskami, tj. w sprawie zniesienia zakazu pozyskiwania kwiatów lipy i pod protestem przeciwko nasadzeniom, w części podpisały się te same osoby. - Tu nie ma problemu z drzewami, tylko ze stosunkami międzysąsiedzkimi – otwarcie przyznaje urzędnik. Bo jak inaczej wyjaśnić tę niekonsekwencję?

Póki co gmina żadnych kroków w przedmiotowej sprawie nie przewiduje podjąć. Przy najbliższej okazji wysłucha najpierw głosu mieszkańców.

Z panem Tucholskim, którego działań pismo dotyczy nie udało nam się skontaktować.

Patrycja Koplin


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości