Pan tu podpisze, pan tu podpisze. W kwadrans złotowianin zmienia dostawcę prądu. - Ja bym płacił wprzód majątek, którego ja nie mam - mężczyzna szybko zrywa umowę. Teraz czeka go kara
Dwa razy dwa jest pięć
Matematyka królową nauka jest i basta. Przykład? Obniżam rachunki za prąd. Wchodzę na stronę dostawcy energii, wpisuję w zużyciu miesięcznym 100 złotych, klikam oblicz i już wiem, że oszczędzę 83 złote. W jakim czasie, tego kalkulator nie podaje.
Na wyliczenia Centrum Energetycznego z Radomia łapie się Joachim Bartosz. Emeryta odwiedza pracownica firmy. Rzuca się na rachunek za prąd, rysuje przed złotowianinem wizję niższych opłat. - Ja się zasugerowałem, że jest podobna sytuacja jak z telefonem: że zlikwidowali firmę i jest jakaś nowa spółka – mieszkaniec ulicy Obrońców Warszawy szeleści papierami.
Dziesięcioma procentami obniżki nikt by nie pogardził. Samotny lokator nie katuje oczu drobinkami druku i podpisuje umowę na dostawę energii elektrycznej.
Na oczy przegląda przy rozliczeniu. – Okazało się, że to jest drożej niż było. Zadzwoniłem na infolinię, ale nie mogłem się z nimi dogadać. Trudno, durny jesteś, nie czytałeś, podpisałeś, cierp – w okularach mężczyzny odbija się powiększona na ksero umowa z Centrum Energetycznym. Czyta ją, ale po fakcie. [[reklama]] Hydraulik, lekarstwa i prąd
Podobnie robią inni. W segregatorze Powiatowego Rzecznika Konsumentów spraw dotyczących zmiany dostawcy energii jest ponad trzydzieści. Tylko od końca wakacji.
Lucyna Grunau, Powiatowy Rzecznik Konsumentów: - Ludzie chcą odstępować od tych umów, ale zwykle przychodzą do mnie po terminie 10 dni, w których mogą to zrobić bez konsekwencji finansowych.
Klienci skarżą się na wysokie ceny, kary za zerwanie umowy i konieczność zawierania dodatkowych ubezpieczeń.
Na przykład pakiet „Bezpieczny Dom” za 19 złotych miesięcznie gwarantować ma bezpłatne i szybkie usługi ślusarza, szklarza, hydraulika, dekarza, czy elektryka.
Za 34 złotych miesięcznie można mieć pakiet „Energia na Zdrowie”, czyli nielimitowany dostęp do lekarzy internistów i drugiej wizyty w roku do wybranych specjalistów bez kolejek. Ubezpieczony musi tylko zadzwonić, a wizyta odbędzie się w ciągu kilkudziesięciu godzin w jednej z ponad siedmiuset placówek w całym kraju. [[nowa_strona]]
Joachim Bartosz ubezpieczenia nie chce: - Gdybym potrzebował dodatkowego ubezpieczenia, to bym sobie jakieś wybrał, ale mnie na to nie stać. Ona nawet o tym nie wspomniała, tylko że jest to ubezpieczone, coś tego...tak mimochodem.
W umowie na dostawę energii jest zapis, że ubezpieczenie nie jest obowiązkowe. - Ale jakimś dziwnym trafem wszyscy je podpisują – L. Grunau spogląda znad okularów na zgłoszenia klientów.
Zwrot gwarantowany
W każdym piśmie klienta wybija się słowo „prognoza”. Energetyczni meteorolodzy z Radomia z wyprzedzeniem wyliczają ile klient prądu zużyje. To nic, że licznik Joachima Bartosza pokazuje dwa razy mniej niż jest na rachunku z Centrum. - Płacić to co przychodzi, wysyłać ksero rachunków z Enei i oni później to zwrócą – złotowianin zaznacza, że za przesył energii wciąż płaci starej firmie. Druty, słupy i skrzynki niezmiennie noszą loga Enei.
Emeryt się buntuje: - Jestem zadłużony na remont mieszkania, opału i skąd ja mam wziąć żeby dwa razy tyle zapłacić?! Ja bym płacił wprzód majątek, którego ja nie mam.
Rzecznik CE z Radomia zapewnia, że firma z klientami się rozliczy. - Pierwsza faktura, którą klient otrzymuje to faktura prognozowa wystawiana na pół roku, płatna co 2 miesiące. Po tym czasie wystawiana jest faktura za faktyczne zużycie energii. Jeśli okaże się, że klient w ciągu okresu prognozowanego zużył więcej energii niż było zakładane, to w kolejnej fakturze prognozowej musi dopłacić różnicę, jeśli zaś zużycie było mniejsze niż prognoza, to kolejna faktura jest pomniejszona o nadpłaconą kwotę – wyjaśnia Anna Opończewska. [[reklama]] Sprawa w sądzie
Może się jednak zdarzyć, że to klient będzie musiał zwrócić pieniądze Centrum. Joachima Bartosza już boli kieszeń. 1037 złotych to kara za zerwanie umowy. Emeryt nie płaci. – Na umowie Pana nie został określony czas, na jaki została ona zawarta. Na jakiej podstawie więc Centrum naliczyło karę? – Powiatowy Rzecznik Konsumentów nie potrafi tego obliczyć. Wyjaśnienia sprawy trwają.
Robi to Anna Opończewska: - Klient zawierając umowę na czas określony (2, 3 lub 5 lat) otrzymuje niższą cenę za energię (w przypadku umów na czas nieokreślony cena jest wyższa). Gdy dojdzie do wcześniejszego zerwania umowy na czas określony przed upływem okresu, na jaki została zawarta, klient zobligowany jest do zapłacenia Energetycznemu Centrum jednorazowej opłaty wynikającej z różnicy cen pomiędzy ceną z cennika umowy zawartej na czas nieokreślony, a ceną z cennika jaka obowiązuje klienta.
Rzecznik dodaje, że okres zawarcia umowy z pewnością jest w niej wpisany.
Mimo to działalności CE z Radomia przygląda się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Sposobowi naliczania kar za odstąpienie od umowy przyjrzy się sąd.
Nim to nastąpi Lucyna Grunau przestrzega: - Radzę nie wpuszczać akwizytorów do domu, a jeżeli już to należy pytać o wszystko. Warto poprosić, żeby akwizytor zostawił wzór umowy i przyszedł jutro, pojutrze, bo musimy tę sprawę skonsultować. Jeśli już podpisaliśmy umowę, to po wyjściu akwizytora zapoznajmy się z jej warunkami dotyczącymi przede wszystkim okresu na jaki została zawarta i jakie grożą nam kary za przedterminowe jej zerwanie oraz czy zawiera zapis o prawie do odstąpienia w terminie dziesięciu dni.
Rzecznik obawia się, że takich spraw będzie coraz więcej i dlatego zaprasza na bezpłatną konsultację do siebie. L. Grunau przyjmuje w budynku Starostwa Powiatowego w Złotowie w godzinach 8 – 14 (oprócz środy).
Łukasz Opłatek
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze