Reklama

Problem z Leonem Kruczkowskim

23/04/2017 14:00
IPN wskazał ulice, których nazwy, w ramach dekomunizacji, mają ulec zmianie. Niektóre decyzje budzą spore kontrowersje

Temat dekomunizacji nazw ulic pojawił się w ubiegłym roku, ale samorządy musiały z podjęciem jakichkolwiek kroków czekać, aż swoją opinię przedstawi Instytut Pamięci Narodowej. Burmistrz Jastrowia odpowiednie pismo od IPN-u otrzymał pod koniec lutego i przedstawił je podczas marcowej sesji radnym.

Surowy IPN

Jest w nim napisane, że zgodnie z ustawą o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej, powinny zostać zmienione nazwy ulic: 2 lutego, Michała Żymierskiego, 1 Armii Wojska Polskiego i Stanisława Popławskiego. Odnośnie tych ulic w piśmie przedstawiono uzasadnienie. Natomiast w dalszej części dokumentu IPN dodaje jeszcze, że „w najbliższym możliwym czasie zostanie do Państwa przesłana kolejna opinia z uzasadnieniem dla nazwy ulicy Bolesława Kieniewicza i Leona Kruczkowskiego. Wszystko więc wskazuje, że one także będą podlegać dekomunizacji. Takie decyzje IPN-u wywołały u burmistrza Piotra Wojtiuka spore zdziwienie, gdyż o ile w pewnych przypadkach nikt nie może mieć wątpliwości, to już w jego ocenie ulice 2 lutego, 1 Armii Wojska Polskiego i Leona Kruczkowskiego nie propagują komunizmu i powinny pozostać na mapach Jastrowia i Sypniewa.

Reklama

W niektórych miejscach to jest bełkot, ja się z tym nie zgadzam

– mówił podczas sesji o uzasadnieniach przedstawionych w piśmie IPN-u.

Kruczkowskiego nie da się wymazać

Szczególnie bolesny dla Jastrowia może być nakaz wymazania z przestrzeni miasta Leona Kruczkowskiego – powieścio- i dramatopisarza, który zasłynął m.in. z dramatów „Niemcy” oraz „Pierwszy dzień wolności”. Drugie z wymienionych dzieł powstało na kanwie zdarzeń, jakie miały miejsce w Jastrowiu – kiedy to uciekające z okrążonej Piły oddziały Niemców usiłowały opanować miasto. Pisarz był ich świadkiem, gdyż przez Jastrowie wracał uwolniony z obozu jenieckiego Gross Born, zlokalizowanego pod Nadarzycami. Dramat posłużył potem także za scenariusz do filmu o takim samym tytule. Mimo niewątpliwych zasług w dziedzinie literatury, ten przedwojenny oficer wojska polskiego po wojnie aktywnie działał w komunistycznych władzach Polski Ludowej. Pełnił m.in. funkcje: wiceministra kultury, prezesa Zarządu Głównego Związku Literatów Polskich, posła na sejm, należał także najpierw do PPR, a potem do PZPR. Na pewno nie pominie tego IPN, ale póki co zapowiadana opinia Instytutu w tej kwestii do urzędu w Jastrowiu jeszcze nie dotarła. Na tę mniej chlubną kartę z życiorysu Kruczkowskiego zwrócił uwagę także radny Bogdan Osiński, który stwierdził, że może rzeczywiście trzeba się nad tą postacią zastanowić. Wątpliwości co do słuszności upamiętnienia pisarza nie ma natomiast Piotr Wojtiuk.

Reklama

Jeżeli miałbym porównywać Kruczkowskiego i Roosevelta na przykład, to przepraszam bardzo, czy Roosevelt był rzeczywiście takim gorącym orędownikiem Polski? Czy ziemi za Bugiem nie straciliśmy m.in. przez Roosevelta? No przecież to jest jasne, a mamy bardzo długą ulicę Roosevelta

– burmistrz bronił dramaturga i przekonywał, że Kruczkowskiego nie da się wymazać z Jastrowia. Przypomnijmy, że w mieście na cześć pisarza nazwana została nie tylko ulica, jego imię nosi biblioteka, a ponadto honoruje go tablica pamiątkowa wmurowana w jeden z budynków na ulicy Kieniewicza.

Reklama

Czy Biblioteka Miejska im. Leona Kruczkowskiego straci swojego patrona?

Kto wyzwolił Jastrowie?

Burmistrz nie zgadza się także z decyzją IPN-u odnośnie ulicy 2 lutego. W załączonym do pisma uzasadnieniu czytamy m.in.: „Nazwa 2 lutego (1945 r.) jest upamiętnieniem faktu zajęcia miasta Jastrowie przez jednostki Armii Czerwonej, co w okresie komunizmu było gloryfikowane jako „dzień wyzwolenia”. W takiej formie nazwa ta wciąż spełnia funkcję gloryfikacji Armii Czerwonej – w zgodzie z naczelnymi hasłami stalinowskiej propagandy.” Czy wobec tego ci, którzy świętują ten dzień, sieją „propagandę”?

Reklama

Nieliczne włosy zjeżyły mi się na głowie, bo niedawno celebrowaliśmy rocznicę wyzwolenia, tylko nijak nie mogę sobie przypomnieć, chociaż wydawało mi się, że znam historię Jastrowia i okolic, że wyzwoliła nas armia czerwona

– komentował to poirytowany burmistrz, wskazując, że miasto wyzwalały oddziały 1 Armii Wojska Polskiego. Dzwonił nawet w tej sprawie do Instytutu, ale nie natrafił na kompetentną osobę i przekazano mu jedynie, że rzeczywiście Jastrowie wyzwalała tzw. armia polska i ewentualnie wezmą pod uwagę, żeby nazwy tej ulicy nie zmieniać. Póki co jednak nie otrzymał w tej sprawie dalszego pisma. Co ciekawe, taka nazwa ulicy została nadana już po upadku PRL-u, bo na początku lat 90-tych. Wcześniej była to ulica Bieruta, a jeszcze wcześniej Adolf Hitler Strasse. Skoro wspomniano już o 1. Armii WP to ulica w Sypniewie nosząca jej nazwę także będzie podlegać zmianie, ale wyjątkowo tylko kosmetycznej. IPN uznał, że należy oddzielić gloryfikację „związku taktycznego wykorzystanego przez Związek Sowiecki” do celów rozbieżnych z polską racją stanu (oprócz walki z Niemcami) od upamiętnienia losu żołnierzy, którzy w różnych okolicznościach znaleźli się w szeregach 1. Armii WP. W związku z tym w piśmie proponuje, aby ewentualnie ulicę nazwać ul. Żołnierzy 1. Armii Wojska Polskiego. Tak też prawdopodobnie się stanie.

Reklama

Co dalej?

Wątpliwości natomiast nikt raczej nie ma co do ulic Michała Żymierskiego, Stanisława Popławskiego i Bolesława Kieniewicza. Wszyscy trzej to czołowi dowódcy ludowego Wojska Polskiego, pełniący później kierownicze role w aparacie komunistycznej władzy w Polsce. Trzeba więc już zacząć zastanawiać się nad nowymi nazwami dla ulic wskazanych przez IPN. Burmistrz podtrzymuje to, co zapowiadał już rok temu, a mianowicie, że nie obędzie się to bez konsultacji społecznych, choć raczej wyklucza formę plebiscytu. Mieszkańcy zapewne będą mogli przedstawić własne propozycje, a ostateczną decyzję podejmie rada miasta. Przypomnijmy, że już w lipcu zeszłego roku jastrowscy członkowie Prawa i Sprawiedliwości proponowali, aby dotychczasową ulicę Michała Żymierskiego nazwać na cześć rotmistrza Witolda Pileckiego. Pod tym pomysłem zebrali przeszło 300 podpisów. Więcej można już powiedzieć o ulicach w Sypniewie. Jak już wspomniano w nazwie ulicy 1. Armii Wojska Polskiego prawdopodobnie zostanie zaznaczone, że chodzi o jej żołnierzy, natomiast w przypadku ul. Stanisława Popławskiego konsultacje w zasadzie były przeprowadzone już parę lat temu i wówczas przychylono się do pomysłu, aby powrócić do dawnej nazwy, czyli ulicy Spacerowej.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    cozaludzie - niezalogowany 2017-06-08 19:44:44

    Poczytaj sobie kim był Kruczkowski i przestań się nim chwalić. Komunistyczna gnida. Koszty to są umysłowe że takich na piedestały wyniesiono a prawdziwie zdolnych pisarzy niszczono. Całe listy cenzury ich skasowały. To im należy się nazwa. Inaczej Twoje dzieci uznają że być świnią popłaca.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    cozaludzie - niezalogowany 2017-06-08 19:41:24

    Bzdury. Kruczkowski to aparatczyk partyjny, nawet na Wikipedii o tym piszą. Nie ściemniajcie jego działalności jakimiś książeczkami. Stalin też wiersze pisał.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zenon - niezalogowany 2017-05-06 13:45:16

    W Jastrowiu nie ma porządnego PiSu! Nawet nie mają kandydata na burmistrza w najbliższych wyborach. Pomysły w wiekszości wywołane emocjami i rewanżyzmem. Ulice powinny być takie jak dawniej. Kieniewicza zmienić na Berlinska, a Żymierskiego na Królewiecka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości