Dzisiaj w auli starostwa powiatowego w Złotowie odbyło się spotkanie promocyjne "Leksykonu Krajny"
Promocja "Leksykonu Krajny" cieszyła się bardzo dużym zainteresowaniem lokalnych bibliotek. Spotkanie było wspaniałą okazją do rozmowy o Krajnie oraz kondycji czytelnictwa w naszym regionie.
Przybyłych gości przywitał Dyrektor Stowarzyszenia LGD Krajna Złotowska. Głos zabrali również Prezes Stowarzyszenia, Przemysław Kurdzieko oraz Pani Wicestarosta - Małgorzata Sameć, która w naszym LGD pełni funkcję sekretarza. Głównym tematem rozmów była publikacja "Leksykon Krajny", wydana w ramach projektu współpracy "Cztery Pory Roku na Krajnie".
W spotkaniu udział wzięła także Dyrektor Muzeum Ziemi Złotowskiej - Kamila Krzanik-Dworanowska, która opowiedziała pokrótce o najnowszej pozycji na temat haftu krajeńskiego, a także zapowiedziała chęć dalszej współpracy z naszym Stowarzyszeniem.
Przybyłe instytucje otrzymały egzemplarze"Leksykonu Krajny". Mamy nadzieję, że będą one chętnie czytane przez osoby, korzystające z usług bibliotek.
LGD Krajna Złotowska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Przejrzałam świeżutki Leksykon i jestem...porażona!!! Widzę długie biogramy ludzi z Nakła, Sępólna, Więcborka, Mroczy....szukam naszych, Złotów i okolice. Działyńskich, Grudzińskich nie ma, Dworzaczka, Hubego nie ma, Gąszczak, Kołodziej, Horst, Kokowski, Jasiek nie ma, Goerke, Hoffmann nie ma, Kocik, Radowski nie ma, księża Kruża, Pellowski, Sobierajczyk, Noryśkiewicz nie ma... Wreszcie jest - ks. Domański. Ale taki, co się urodził w PRYMANI w pow. CHOJNICKI (bez m). Autor hasła pięciokrotnie użył słowa działania/działalność obok siebie, więc chyba działał w wielkim pośpiechu! Jest jeszcze ks. Grochowski i J. Rożeński. O nie, jest biogram J. Kęcińskiej (równie długi, jak ks. Domańskiego, więc zasługi zapewne takie same). Jest o Rodle (choć bez wizerunku) i o Kongresie Berlińskim (z błędami). Hasło wyjaśniające ZPTSz kończy się zdaniem: "W ten sposób szkoły miały znaczący wpływ szkół na całe środowisko polonijne". A we wstępie czytamy: Wydawnictwo stanowi uporządkowany zbiór wiedzy na temat Krajny... Płakać się chce!
Wszystko wskazuje na to, że jest to "pasztet" ludzi (ze wschodu?), którzy do dzisiaj nie odrobili lekcji miejscowej historii.
Poziom wiedzy historycznej w muzeum i bibliotekach sięgnął dna. Władz też?
Powojenna penetracja powiatu z kierunku wschodniego ożyła? Tym razem w celach pseudonaukowych?
Można wywnioskować, że autor powyższego wpisu miał na myśli Krajnę Nakielską.
Ten bubel nazywany leksykonem... jest świadectwem (zaplanowanej?) kontynuacji niemieckiej, a następnie komunistycznej dyskryminacji ludności miejscowej (autochtonicznej). Nie oszczędzono nawet Księdza Bolesława Domańskiego, Jego działaczy i innych Księży.Podejmuje się w nim nienaukową promocję całej Krajny. Koncentrując się na odmiennej historii jej wschodniej części, która dłużej niż okres zaborów należała do Niemiec. Za wyjątkiem okresu międzywojennego, kiedy na Krajnie Złotowskiej trwała walka o zachowanie polskości. Dzięki bohaterskiemu trwaniu na ziemi ojców była zamieszkana przez ludność autochtoniczną w sposób zwarty. W odróżnieniu od Krajny wschodniej, która miała duży odsetek ludności niemieckiej. Po wojnie jej mieszkańcy osiedlali się na bogatej Ziemi Złotowskiej, mając otwartą drogę do wszelkich stanowisk (nierzadko z pochodzenia Niemcy), jako obywatele polscy. Podobnie jak władze komunistyczne uważali autochtonów za Niemców. Oburzali się, gdy nazywano ich autochtonami (relacje świadków). Uczestniczyli w dyskryminacji autochtonów. Aż trudno więc uwierzyć, że współcześnie ten haniebny proceder jest kontynuowany. Z przyzwolenie i z udziałem miejscowych władz. Zły jest każdy ptak, który własne gniazdo...
Po analizie tej nierzetelnej publikacji (amatorskiej), stało się jasne, kto odpowiada za marginalizowanie historii Ziemi Złotowskiej. Jeszcze do niedawna na rzecz niemieckiej, aktualnie Krajny wschodniej. Mimo upływu tak wielu lat dzielą obie Krajny: inna mentalność, tradycja, doświadczenie polityczno-społeczne, historyczne. I brak zrozumienia oraz szacunku dla bohaterskiej walki ludu złotowskiego o zachowanie polskości. Pełnej ofiar i cierpienia, szczególnie w okresie międzywojnia, kiedy na Krajnie wschodniej korzystano już z pełnej wolności i swobód obywatelskich.
Stowarzyszenie LGD Krajna Złotowska promuje leksykonem Krajnę Wschodnią. Jego autorzy nie czując więzi z Ziemią Złotowską zatajają fakty z jej bogatej historii i niezwykły patriotyzm jej bohaterów (by wyrównać poziomy?). Te same władze, które powołały stowarzyszenie i hojnie finansują promocję Krajny Wschodniej - nie przekazały (swego czasu) ani grosza na miejski projekt uhonorowania Księdza Patrona Bolesława Domańskiego. Znalazły natomiast środki na sfinansowanie upamiętnienia niemieckich ofiar wojny. W wyniku ograniczonych możliwości miasta powstało więc skromne uhonorowanie pamięci Księdza Bolesława, aktualnie skrywane za drzewami. W sytuacji, gdy Ksiądz Patron zasłużył na najwyższe honory.
Poziom tego leksykonu jest Lipkowski, gdzie przed wojną nie było prawie Polaków.
Czy przedmiotowy Leksykon Krajny jest wzorowany (odwzorowany) na pełnej niedoróbek Encyklopedii Bohaterów Krajny?
Z opowiadań starszych mieszkańców powiatu można się dowiedzieć, że pojazdy z rejestracją BX, miejscowa drogówka Milicji kontrolowała ze szczególną skrupulatnością. Bez mandatu odbywało się bardzo rzadko.
Przejrzałam świeżutki Leksykon i jestem...porażona!!! Widzę długie biogramy ludzi z Nakła, Sępólna, Więcborka, Mroczy....szukam naszych, Złotów i okolice. Działyńskich, Grudzińskich nie ma, Dworzaczka, Hubego nie ma, Gąszczak, Kołodziej, Horst, Kokowski, Jasiek nie ma, Goerke, Hoffmann nie ma, Kocik, Radowski nie ma, księża Kruża, Pellowski, Sobierajczyk, Noryśkiewicz nie ma... Wreszcie jest - ks. Domański. Ale taki, co się urodził w PRYMANI w pow. CHOJNICKI (bez m). Autor hasła pięciokrotnie użył słowa działania/działalność obok siebie, więc chyba działał w wielkim pośpiechu! Jest jeszcze ks. Grochowski i J. Rożeński. O nie, jest biogram J. Kęcińskiej (równie długi, jak ks. Domańskiego, więc zasługi zapewne takie same). Jest o Rodle (choć bez wizerunku) i o Kongresie Berlińskim (z błędami). Hasło wyjaśniające ZPTSz kończy się zdaniem: "W ten sposób szkoły miały znaczący wpływ szkół na całe środowisko polonijne". A we wstępie czytamy: Wydawnictwo stanowi uporządkowany zbiór wiedzy na temat Krajny... Płakać się chce!
Wszystko wskazuje na to, że jest to "pasztet" ludzi (ze wschodu?), którzy do dzisiaj nie odrobili lekcji miejscowej historii.
Poziom wiedzy historycznej w muzeum i bibliotekach sięgnął dna. Władz też?