W piątek na tafli jeziora Zaleskiego w Złotowie dostrzeżony został dryfujący pusty kajak. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe
Pierwsi na miejscu akcji pojawili się strażacy ze Złotowa. Odnaleźli pusty kajak dryfujący po jeziorze na wysokości miejscowości Zalesie. W związku z podejrzeniem, że ktoś mógł z niego wypaść, do zdarzenia wezwana została także specjalistyczna grupa wodno-ratunkowa z Piły oraz grupy sonarowe straży pożarnej z Mosiny oraz Poznania.
Okazało się, że wyciągnięty na brzeg kajak należał do jednego z ośrodków funkcjonujących nad Jeziorem Zaleskim. Jak wynika z ustaleń, najprawdopodobniej urwał się on z uprzęży kilka dni temu i sam przemierzył cały dystans. Służby wykluczyły wersję dotyczącą tego, że ktoś mógł znajdować się w środku i wpaść do jeziora, dlatego nurkowie z Piły oraz grupy sonarowe zostały odwołane.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
No tak się szarpał że się urwał, może jeszcze z łańcucha do tego zamkniętego na kłódkę. Jak inaczej może urwać się dobrze zabezpieczona łódka czy kajak.
Koleżanka (pracujemy na zaciszu) powiedziała tak policjantom bo niewiedziala że na zimę te kajaki są na stojakach... A do brzegu jest dobre 20 metrów... Nie wiemy tylko kiedy zniknął...
może Maśluch nim pływał....
Odnoszę dziwne wrażenie,że zaginięcie Zbigniewa i ten kajak są bardzo ze sobą powiązane. Jezioro Zaleskie jest duże, może szukanie przy linii brzegowej to był błąd? Może sam popłynął gdzieś na drugą stronę, a od tamtej pory kajak się gdzie zaczepił i teraz zaczął dryfować po całym jeziorze? Dziwny zabieg okoliczności...
z maslukiem, to wszystko mozliwe ale po co szukac bezdomnego,wiekszosc tak sadzi
Jak już spekuluje cię to może popłynął, wysiadł i porzucił kajak. Zguba się znalazła, człowiek nie. Zachodzi podejrzenie że u nas w Polsce głośne i sumienne jest szukanie przestępców jak i zlokalizowanych telefonicznie zaginionych. Co niedobrego się dzieje, od zaginięcia pana Zbigniewa minęło sporo czasu i nadal tylko komentarze z obelgami i dewagacjami. Czym to ma skutkować.
Mateusz, twoja koleżanka powiedziała o wielkim zaniedbaniu odpowiedzialnych za kajaki. ,, Napisałeś że były na stojakach na brzegu " to dlaczego nie były przymocowane pasami lub nakryte tak by nie można było ich zdjąć. One powinny być prawidłowo zabezpieczone na zimę a poza tym kajak to nie latawiec. Dużych wiatrów nie było a przez zaniedbanie mogło być jeszcze gorzej bo gdyby dzieci wzięły ten kajak to dzisiaj jak byś tłumaczył odpowiedzialnych za zabezpieczenie sprzętu.
No tak się szarpał że się urwał, może jeszcze z łańcucha do tego zamkniętego na kłódkę. Jak inaczej może urwać się dobrze zabezpieczona łódka czy kajak.
Koleżanka (pracujemy na zaciszu) powiedziała tak policjantom bo niewiedziala że na zimę te kajaki są na stojakach... A do brzegu jest dobre 20 metrów... Nie wiemy tylko kiedy zniknął...
może Maśluch nim pływał....