– Wiele wyrzeczeń i cierpienia kosztowała nas współpraca z tym panem – mówi mieszkanka Zakrzewa. – Pieniądze wziął, my zostaliśmy z pożyczką. Na ludzkiej krzywdzie, nikt się jednak nie dorobi…
Tomasz Pikulik jest młodym rolnikiem z Zakrzewa. Uprawia na co dzień dwadzieścia hektarów pól. Posiada także rodzinne pola, które, w 2017 roku, zdecydował się odrolnić.
– Potrzebowaliśmy z żoną pieniędzy – mówi – i chcieliśmy zacząć sprzedawać je jako działki budowlane. Tym bardziej, że sami chcieliśmy tam stworzyć swoje siedlisko. Miało powstać nowe osiedle. W miejscu, o którym mowa, są już wydane częściowo warunki zabudowy. Działki już teraz należy tylko wytyczyć i… sprzedać.
– Tę prosta pracę zleciłem lokalnemu geodecie – opowiada zdenerwowany pan Tomasz – miałem już kupców na działki. Jeden z nich zapłacił mi nawet zaliczkę bo bardzo zależało mu na tym właśnie urokliwym miejscu. Pan Tomasz posiada działki tuż nad Jeziorem Głomskim, na wybudowaniu Zakrzewa. Z jednej strony las, z drugiej strony woda. Lokalizacja – marzenie. Jednocześnie blisko i daleko od ludzi.
Geodeta, przyjmując zlecenie, obiecać mu miał, że wszystko będzie sprawnie wykonane.
– Miało to potrwać według niego maksymalnie pół roku – mówi żona pana Tomka Sylwia.
– Zapłaciliśmy z góry. Minęło pół roku i cisza. Nic w temacie się nie zadziało. Zaczęliśmy do niego dzwonić… Wtedy miała zacząć się gehenna.
– Potem już poblokował nasze numery, a jak się bezpośrednio do niego jechało to obiecywał, że już za 2–3 dni wszystko będzie gotowe – dodaje pan Tomasz. Jednak znowu zapadała cisza, nic dalej się nie działo.
– Na początku byłem cierpliwy – opisuje – bo wierzę w ludzi, ale proszę mi wierzyć, że już dłużej nie mogę. Jesteśmy z żoną zblokowani. Mamy działki, teoretycznie, z którymi nic nie możemy zrobić. Mamy kupców, którzy na początku myśleli, że to my jesteśmy nieuczciwi, bo zwlekamy z pracami. A prawda jest zupełnie inna!
– Mieszkamy w tej samej miejscowości, ale on i tak nic sobie z tego nie robi – mówi załamana pani Sylwia próbując sama sobie wyjaśnić czemu tak może on postępować? – Ma albo za dużo pracy, albo nie wiem... z czego to wynika? – mówi retorycznie.
– Pod domem geodety, kiedy zaczęliśmy tam jeździć osobiście, spotykaliśmy innych poszkodowanych – mówi mąż Tomasz.
– Dopiero wtedy – wtrąca Sylwia – połapaliśmy się co się tu dzieje i że nas jest więcej. Jesteśmy bez ratunku, dlatego zwróciliśmy się do gazety, nie mamy już wyjścia, a sami też wychodzimy na nieuczciwych. Nasza sprawa trwa osiemnaście miesięcy.
– Procedura geodezyjna trwa i nikt nie może tego od niego, bez jego woli, zabrać – mówi pan Tomasz.
– Straciłem na tym już wiele, a stracę jeszcze więcej! Spada koniunktura. A i ludzie będą się bali być może ode mnie kupować... Chciałem po ludzku, ale się nie da!
– Chciałem kupić działkę budowlaną – mówi kolejny poszkodowany przez wlekące się prace geodety człowiek.
– Czekałem tylko na jej wytyczenie. Ta sprawa trwa ponad rok, a miała potrwać trzy miesiące, maksymalnie sześć.
– Nie mogę nic dalej w tym zakresie zrobić. Mam związane ręce. Także ten zainteresowany przyznaje, że często bywał osobiście u geodety, często go pospieszał.
– To nic nie daje. Ten człowiek nas zwodził, zawsze miał jakieś wymówki. Jeśli nic się nie zmieni w ciągu kilku dni, będę szukał innej działki. Proste? Nie, bo straciłem rok czasu! – mówi młody mieszkaniec Zakrzewa.
– A mogłem budować się gdzieś indziej! – mówi zdesperowany (imię i nazwisko znane redakcji).
Kolejny nasz rozmówca także chce pozostać anonimowy (nazwisko także znane redakcji). Jest poszkodowanym w tym samym zakresie.
– Chciałem kupić działkę budowlaną, wpłaciłem właścicielowi zaliczkę – mówi młody człowiek z Werska – dziś już miałbym postawiony stan surowy zamknięty, a nie mam nic. Miałem już umówionych fachowców, teraz nie mogę niczego zaplanować. Opisuje, że aktualnie nie ma ani działki, ani kasy, ani domu... Geodeta zablokował wszelkie dalsze jego działania.
– Prawo geodezyjne mówi, że jeśli sprawa jest już w toku, tzn. teoretycznie przyjęta przez jednego prowadzącego geodetę, nie może jej przejąć nikt kolejny. I to mnie też bardzo dziwi – mówi młody mężczyzna.
– Możliwe jest to dopiero wtedy jeśli ten pan by się jej dobrowolnie zrzekł. A tego ten pan nie chce zrobić... Wszelkie próby naszego kontaktu z nim są bez sensu. Nie odbiera telefonu a jak idzie się do niego osobiście zawsze obiecuje, że wszystko będzie zrobione za 2–3 dni. Na początku rozmawiał w miarę normalnie, potem była już niechęć. Ja byłem u niego osobiście wiele razy. Chciałem realizować swoje marzenia. Dziwię się, że przepisy tego nie regulują z urzędu. Tego człowieka nic już nie zmieni!
– Z mężem doszliśmy do wniosku – mówi ze łzami w oczach kolejna mieszkanka Zakrzewa, która pragnie zostać anonimowa (imię i nazwisko znane redakcji), że z tym panem już chyba nie ma sensu rozmawiać... Wiele wyrzeczeń i cierpienia kosztowała nas z nim współpraca. Pieniądze od nas wziął od razu, my zostaliśmy z mężem z pożyczką. Sprawa geodezyjna tej pary toczy się… prawie osiem lat. Małżeństwo jest zblokowane w działaniu. Mieszka na wynajętym, oczekując na własny kąt.
– Na ludzkiej krzywdzie nikt się nie dorobi. A jak dorobi to na krótko. Jeszcze to jego unikanie i nie odbieranie telefonów... – dodaje.
– Zachowuje się jak małe dziecko... – opisuje załamana kobieta.
Zakrzewski geodeta nie chciał oficjalnie komentować skierowanych wobec niego przez klientów zarzutów ani z nami się spotkać. Porozmawiał jedynie telefonicznie.
– To są sprawy geodezyjne – mówił nam w rozmowie.
– One muszą długo trwać. Jak ktoś się na tym nie zna, nie powinien się wypowiadać. Geodezja to specyficzny zawód. Każde popędzanie czy zmuszanie w tej materii jest błędnym krokiem. Żeby coś zrobić należycie i rzetelnie to musi to trwać. Zwłaszcza jak należy wyprostowywać wieloletnie niedociągnięcia.
Julita Milczyńska
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Też jestem oszukani przez tego pana!! Miałam sprzedać działkę a skończyło się na tym że musiałam oddać zaliczkę, bo pan od trzech lat nie zrobił nic!
Ja walczyłam telefonicznie z tym panem w imieniu męża kilka lat temu, bo mąż już nie miał siły. Klient nie rozumiał co się dzieje i oddał sprawę do sądu. To był horror. Zastanawiam się, jak to możliwe, że jeszcze ktoś mu wierzy, a że Zakrzewiacy to już wcale nie rozumiem. Może ktoś w końcu nie wytrzyma i wstawi tu nazwisko lub inicjały tego pana.
Ja czekałem na inwentaryzację budynku ponad 1.5 roku. W budynku w którym już mieszkakem płacąc prąd na taryfie budowlanej a bez inwentaryzacji nie mogłem mieć odebranego budynku. Miało to trwać szybko więc między czasie załatwiłem inne odbiory min odbiór komina który był ważny kilka miesięcy no i musiałem go ponowic bo Pan Geodeta miał milion wymówek. Nie polecam ogólnie usług tego pana.
Dawać tu inicjały tego gościa aby więcej osób nie miało problemów
Proszę osoby poszkodowana przez tego pana na priv. mojego profilu Facebooka. Pozdrawiam Tomasz
Należy podać dane tego geodety aby uchronić innych przed jego nieuczciwymi praktykami.
Takie sprawy trzeba tępić w zarodku.
Wogóle geodetów w powiecie Złotowskim trzeba by sprswdziś poprzez CBŚ lub CBA z dwóch powodów. Pierwszy - to cennik, dochody i ich rozliczenie. Drugi - to to gdzie odprowadzają składki do ZUS czy KRUS. Niby wybór ale nie każdy go ma i czy kupno gruntów rolnych wystarcza aby nie rolnik, nie sadownik, nie ogrodnik a przemądrzały geodeta i płaci KRUS.
Geodeta z Zakrzewa Pan Z. P
Niech odda ludzią pieniądze z odsetkami albo zabrać mu wszystko co ma cennego
Uff mi się udało i w porę go pogoniłem.
Pan t.p.jakie hektary pan uprawia ?czym jak pan sprzętu nie masz. Bzdury pan wypisujesz czy się lansujesz. Latem artykuł o konopii teraz o działkach.
Pan T.P od konopi i działek to oszust, który zalega z płatnościami... Na początku przez kilka miesięcy opowiadał bajki i zapewniał że ureguluje zaległości w spłacie Faktury. Nie odbiera telefonów. Sprawę skierowaliśmy na drogę sądową, bo nie ma wyjścia...
ja mu zapłaciłem za inwentaryzację budynku odebrałem dziennik budowy a on nie zrobił nic a jak odbierałem dziennik budowy to zapewniał że wszystko jest zrobione kasę mu zapłaciłem było to jakieś 15 lat temu nic tylko mordę obić
uwazam, ze to skandal jak to czytam, tego pana ze nie zlinczowano w takim razie do dzisiaj to po prostu cud. jakas hiena a nie geodeta. na waszym miejscu wzialbym sprawiedliwosc we wlasne rece i tyle pedalowi
Wspolczuje panu z Zakrzewa...oczywiscie z tym geodeta trzeba cos zrobic....nie moze tak bezkarnie ludzi oszukiwać...
Jakie gospodarstwo pan ma sprzęt komornik zabrał
Z niego gospodarz jak z pizdy trąbka
Nie tylko w Zakrzewie taki cwany geodeta, w Złotowie też taki jeden krwi mi napsuł przez 5 lat z podziałem działki. Na szczęście koło kantora są normalni geodeci. Poooooolecam. A i tamtego pseudogeodete sprawiedliwość dosięgła.
To samo bylo ze mna zablokowal numer telefonu 2 lata czekalem zeby wykonal prace ktore normalnie trwaja 2/3 miesiace Z.P o nim mowa klamca i tyle !
Nasłać Ziobre na niego
Wiadro beton i jezioro na takiego goscia. Prawo do zmiany. Zapłacone a on olewa . Zmienic na kogos innego ale zaraz dziady beda krzyczec konstytucja wolne sady.. kasya ma sie dobrze i nie chce reform
Pikulik jaki ty gospodarz?
Jest taka firma z Poznania jeździ na spacery do lasu
#TEMATDLAUWAGI
nie chcę bronić wykonawcy ale...
geodeta, nie jest uczestnikiem procesu budowlanego - odbiór leży w gestii kierownika i inwestora. geodeta wykonuje tylko czynności techniczne, dotyczące pomiaru. jeśli nie chcesz czekać, możesz w każdej chwili zlecić robotę innemu, jeśli wpłacałeś zaliczkę, to nie powinno to wstrzymywać Twoich działań, o zwrot należy walczyć niezależnie. podejrzewam, że przy inwentaryzacjach ten czas wydłuża się gdy budynek jest wybudowany niezgodnie z projektem - standard na naszych terenach, tak samo standardem jest wymuszanie aby geodeta wziął na siebie odpowiedzialność i mimo zmian w stosunku do projektu stwierdził, że budynek wybudowany jest zgodnie z planem
jeśli chodzi o podziały, to w każdej chwili można zlecić robotę innemu geodecie. starostwo przyjmuje podwójne zgłoszenia, nie ma prawa odmówić, żaden przepis nie mówi, że nie można powierzyć roboty innemu geodecie. jedynym problemem może być to, że został już złożony operat do starostwa powiatowego, jeśli tak się stało to starostwo pisze protokół z weryfikacji, do którego należy się ustosunkować w terminie 14 dni. jeśli nie ma odpowiedzi, starosta może/powinien wydać decyzję o odmowie przyjęcia do zasobu i wtedy znowu mamy otwartą drogę do innego geodety.
proponuję nie wybierać fachowców ze względu na cenę i spisywać umowę, przynajmniej wtedy kiedy dajecie zaliczkę.
życzę powodzenia państwu, którzy czekają na swoje roboty i jednocześnie proponuję sprawdzić jakie macie możliwości zanim pójdziecie do gazet:)
cyt,, miało powstać nowe osiedle,, przecież to tereny rolnicze.
Za odrolnienie się powinien zostać nałożony podatek min. 60% od zysku który trafiałby do gminy na drogi itd.Wielce nieuczciwe kilkunastokrotnie mnożenie majątku przez jeden kwit...To tak jak zamiana działki w pgr-ach na takiej samej wielkości w centrum Warszawy
W moim przypadku próbowaliśmy już wszystkiego, około 9 miesięcy temu geodeta żlożył operat do starostwa powiatowego w lipcu pobrał go do poprawek i do tej pory nic z nim nie zrobił. W starostwie powiedziano mi że nawet jeżeli weźmiemy innego geodetę to ten będzie musiał dogadać się z drugim by zrezygnował z roboty. Rozmawiałem z wieloma geodetami, każdemu przedstawiłem sytuację i żaden z nich nie podejmie się roboty, nim opisany w artykule nie zrezygnuje z niej. A zresztą opisany geodeta powiedział mi wprost że w przypadku zlecenia roboty innemu geodecie on zrobi wszystko by mi zaszkodzić.
Panie T. P, proponuję wziąć geodetę spoza okolic do dokończenia prac. Nic dziwnego że nikt z naszych okolic nie chce wchodzić w drogę Panu z zakrzewa . Jeśli starostwo mówi, że nic nie może zrobić, zawsze można skontaktować się z wyższą instytucją - Wojewódzkim inspektorem nadzoru i dopytać co robić dalej. Niestety w odzyskaniu wydanych już pieniędzy pomoc może tylko sąd
Z Wojewódzką Inspekcją Geodezyjną i Kartograficzną w Poznaniu już się kontaktowałem, lecz powiedziano mi że na tym etapie nie mają wpływu na geodetę.
patologia w tym kraju, żeby w żaden sposób nie dało się odsunąć takiego człowieka od źle wykonanej pracy lub wcale nie zaczętej. Szok
WEż się chłopie do ciężkiej pracy!!!!!!!!
Chłopie weź się lepiej do roboty a nie chcesz jak zwykle coś ugrać.
Nie polecam firmy : usługi geodezyjne
Czy to poważne, że autorka artykulu sama kupuje działkę od bohatera artykulu na opisywanym terenie? To jeszcze dziennikarstwo czy już prywata?
Zachęcam osoby poszkodowane do kontaktu mailowego: xxxxxxxxx W tym tygodniu chcę poruszyć tę sprawę.
Do Uwagi z tym. Mamy 21 wiek a nie średniowiecze. Są odpowiednie instytucje żeby rozstrzygnąć wszelkie chore sytuację.
Potraktować go jak mój dziadek milicjantów. Trochę się dziwie, że społeczność pozwala mu spać i żyć. Taki element trzeba w imię zasad prawa i sprawiedliwości, eliminować moralnie z życia publicznego. Historia: Facet pozwalał na stawianie fotoradaru straży miejskiej na swoim ogrodzie. Akcja w necie sprawiła, że człowiek swój własny dom opuścił po trzech latach od momentu postawienia fotoradaru. Nawet jak nie mieszkał to kierowcy używali klaksonu o 2 w nocy pod domem.
Nie ma skutków bez przyczyny.
Są sposoby na takich ludzi trzeba tylko wiedzieć do kogo zapukać :)
Sam przez kilkadziesiąt lat byłem rzeczoznawcą w innej branży i gdybym w sposób arogancki podchodził do wykonywanej pracy po prostu cofnięto by mi uprawnienia , a URZĄD SKARBOWY zająłby się moją działalnością ! A czy na wykonanie zlecenia była zawarta umowa- zlecenie z wyznaczeniem terminu realizacji , jeśli tak , to naliczać odsetki i skierować sprawę do Sądu ! Chyba , że wszystko było ,, na gębę,, ?!
Wg CEIDG facet ma firmę od 1989 roku, można? można. Daje radę silny, odporny charakter a my wszyscy się tu wypłakujemy. Do sądu z nim.
Redaktorek z lokalnego faktu juz e-mail zamieniłnna xxxxxzx
Nie będę was uczył jak można gościa postawić na baczność ! Trzeba zrobić to tak , żeby na początek popuścił w gacie , a potem delikatnie stopniować ! Musi stracić tupet wszechwładnego bohatera ! On chyba poczuł , że ma do czynienia z ,,babami,, !!
Nigdy nie płaciłem zaliczki żadnemu geodecie i miałem roboty na czas. Krętacz bierze a ludzie mu dają kasę na ładne oczy. Kasa po robocie
Nigdy nie płaciłem zaliczki żadnemu geodecie i miałem roboty na czas. Krętacz bierze a ludzie mu dają kasę na ładne oczy. Kasa po robocie
Ten geodeta ludzi rucha. Najchetniej od tylu.
Też jestem oszukani przez tego pana!! Miałam sprzedać działkę a skończyło się na tym że musiałam oddać zaliczkę, bo pan od trzech lat nie zrobił nic!
Ja walczyłam telefonicznie z tym panem w imieniu męża kilka lat temu, bo mąż już nie miał siły. Klient nie rozumiał co się dzieje i oddał sprawę do sądu. To był horror. Zastanawiam się, jak to możliwe, że jeszcze ktoś mu wierzy, a że Zakrzewiacy to już wcale nie rozumiem. Może ktoś w końcu nie wytrzyma i wstawi tu nazwisko lub inicjały tego pana.
Ja czekałem na inwentaryzację budynku ponad 1.5 roku. W budynku w którym już mieszkakem płacąc prąd na taryfie budowlanej a bez inwentaryzacji nie mogłem mieć odebranego budynku. Miało to trwać szybko więc między czasie załatwiłem inne odbiory min odbiór komina który był ważny kilka miesięcy no i musiałem go ponowic bo Pan Geodeta miał milion wymówek. Nie polecam ogólnie usług tego pana.