Reklama

Rodzice na medal

06/05/2017 18:00
Rada Rodziców przy Zespole Szkół w Lipce zdobyła Nagrodę Powiatu. Za co? Co jest w niej takiego wyjątkowego? – Robimy wszystko, by uczniowie chętnie chodzili do szkoły – mówią I. Gabarkiewicz i H. Drobczyńska

Od trzech lat działają Panie w radzie rodziców. Zwykle na zebraniach w szkole ludzie chowają się w ławkach tak jak ich dzieci, a panie się wychylają.

Henryka Drobczyńska:

Robimy to dlatego, że jest taka potrzeba. Mamy dzieci w szkole i chcemy działać na ich rzecz.

Iwona Gabarkiewicz:

I chcemy integrować nauczycieli, rodziców i dzieci. Żebyśmy byli jedną grupą, która razem podejmuje decyzje. I aby nikt nie czuł się odsunięty na dalszy plan.

Podobno sukces edukacyjny ucznia jest wynikiem tej trójstronnej współpracy. Zastanawiam się tylko, jaki wpływ na funkcjonowanie szkoły mają rodzice?

Henryka Drobczyńska:

Wbrew pozorom bardzo duży. Jeśli rada rodziców działa sprawnie, może niemal wszystko. Ktoś, kto nie współpracuje z rodzicami, nauczycielami i dziećmi zwykle ma dużo do powiedzenia, niestety w sensie negatywnym. A jeżeli przyjdzie do szkoły, porozmawia z nauczycielami i uczniami, to wiele spraw może wyjaśnić. Dzięki takiemu podejściu możemy uzyskać lepsze wyniki edukacyjne, a przecież o to w tym chodzi.

Reklama

Nie boją się Panie nauczycieli? Większość rodziców nie ma odwagi, by choćby z nimi polemizować.

Henryka Drobczyńska:

W tej chwili już nie, choć kiedyś też podchodziłyśmy do nich z dystansem.
Iwona Gabarkiewicz: Wszyscy musieliśmy przekroczyć pewną granicę. Na szczęście otwartość obecnej dyrektor pani Ewy Polańskiej–Ciechanowskiej sprawiły, że również my – rodzice się otworzyliśmy.

Henryka Drobczyńska:

Pani dyrektor była bodźcem do nawiązania współpracy między rodzicami i nauczycielami. Dzięki temu też wzięliśmy udział w ministerialnym projekcie „Szkoła współpracy, uczniowie i rodzice kapitałem społecznym nowoczesnej szkoły”. Na warsztaty do Bydgoszczy pojechali uczniowie, rodzice i nauczyciele. Tam mieliśmy okazję omówić nasze spostrzeżenia na temat funkcjonowania szkoły i przedyskutować pomysły na poprawę sytuacji. Z tego musieliśmy zrobić jeden wspólny projekt. To bardzo duży krok naprzód.

Reklama

Iwona Gabarkiewicz:

My tę barierę przełamaliśmy, ale jest jeszcze wielu rodziców po tej drugiej stronie – nieufności. Powoli jednak coraz więcej z nich się przekonuje, że nauczyciel też człowiek, a rodzice swoją działalnością mogą mieć wpływ na funkcjonowanie szkoły.

Jak przekonują Panie do tego tych nieprzekonanych?

Henryka Drobczyńska:

Pracą, konkretnymi działaniami. Zrobiliśmy kąciki wypoczynkowe dla uczniów, klasę pod chmurką, szkolną kawiarenkę, teraz będziemy zagospodarowywać teren przed frontem szkoły.

Iwona Gabarkiewicz:

Przykłady i efekty naszych działań są najlepszą zachętą do włączenia się w prace rady rodziców.

Reklama

To dopiero 40% wywiadu. W dalszej części załałem moim rozmówcom m.in. taki pytania:

Jak pojmują Panie rolę rodzica w nauczaniu? Rozumiem, że nie sprowadza się ona do sprawdzenia zadań domowych.

„Klasa pod chmurką” to pierwszy projekt rady rodziców i nauczycieli. Jak zrodził się ten pomysł?

Co Panie poczuły, gdy okazało się, że rada rodziców z Lipki wygrała?

W radzie rodziców będą Państwo pracować dopóki do szkoły będą chodzić Pań dzieci. A co potem?

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


Jak pojmują Panie rolę rodzica w nauczaniu? Rozumiem, że nie sprowadza się ona do sprawdzenia zadań domowych.

Iwona Gabarkiewicz:

Oczywiście, że nie. Przede wszystkim zależy nam na ciągłym ukierunkowywaniu dziecka. Poczynając od uczenia szacunku do innych, przez umiejętność budowania relacji z kolegami i nauczycielami w szkole, po osiągnięcia w nauce.

Reklama

Henryka Drobczyńska:

Dzięki pracy w radzie nie mam obaw przed kontaktem z nauczycielami. Dzwonię do nich z problemami i pomysłami, a oni do mnie. Jesteśmy w stałym kontakcie. Ta współpraca na linii nauczyciel rodzic jest niezwykle potrzebna do uzyskania możliwie najlepszych efektów dydaktyczno-wychowawczych dzieci.

Czego nauczyły się Panie od szkoły i nauczycieli w czasie, gdy zasiadacie w radzie rodziców?

Henryka Drobczyńska:

Że to są zwyczajni, fajni ludzie.

Iwona Gabarkiewicz:

Wiemy, że wzajemne zrozumienie daje super efekty. Nauczyliśmy się, jak współpracować, jak wychodzić z pomysłami na zewnątrz, choćby przy budowie „klasy pod chmurką”.

Reklama

„Klasa pod chmurką” to pierwszy projekt rady rodziców i nauczycieli. Jak zrodził się ten pomysł?

Iwona Gabarkiewicz:

Uczniom brakowało miejsca, w którym mogliby spędzać czas między lekcjami i efektywnie wykorzystywać przerwy...

Henryka Drobczyńska:

…a że był taki nieładny kawałek ziemi między szkołą a orlikiem, więc uznaliśmy, że można go zamienić w coś konkretnego. Iwona, z racji profesji [jest inżynierem architektury krajobrazu – red.] wymyśliła coś niesamowitego, pani dyrektor coś dorzuciła i tak powstała ta klasa. My też tam pracowaliśmy.

Iwona Gabarkiewicz:

Chcemy tam jeszcze dobudować wiatę, by faktycznie była to klasa, z wyposażeniem, z dodatkowymi elementami edukacyjnymi. Właśnie szukamy pieniędzy na ten cel, ale myślę, że nam się uda. Będzie ładniej i ciekawiej dla uczniów.

Reklama

Henryka Drobczyńska:

Jesteśmy razem trzeci rok. Mamy odważne pomysły, jak choćby zawiązanie stowarzyszenia, by pozyskiwać pieniądze z Lokalnej Grupy Działania. Mam nawet kilka osób, które mogłyby nam pomóc przy opracowaniu i potem prowadzeniu niezbędnej dokumentacji.
Niezaprzeczalnym sukcesem Rady Rodziców przy Zespole Szkół w Lipce jest to, że oddała głos uczniom. To w polskiej szkole wciąż rzadkość.

Henryka Drobczyńska:

Podczas warsztatów „Szkoły współpracy” uczniowie mówili, co by zmienili w szkole. Była mowa o muzyce na przerwach, kącikach wypoczynkowych, ale też zwrócili uwagę na to, że nie chcą mieć zadań domowych na weekendy.

Reklama

Iwona Gabarkiewicz:

Dla nich to było bardzo ważne, by mieć ten czas zupełnie wolny od szkoły. To takie proste, ale my, dorośli, nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Podczas warsztatów, na neutralnym gruncie, uczniowie się otworzyli i opowiedzieli o swoich potrzebach. Dzięki temu udało nam się wypracować kompromis.

Jak w tej nowej sytuacji odnaleźli się nauczyciele? Dotąd ostatnie, a często jedyne słowo w szkole należało do nich.

Henryka Drobczyńska:

Podam przykład: podczas zajęć w „Szkole współpracy” jedna z nauczycielek tłumaczyła coś uczniowi. Ma być tak i już. Wtedy prowadząca szkolenie podeszła i powiedziała: ale niech pani posłucha również ucznia…

Reklama

Iwona Gabarkiewicz:

Nauczyciele także muszą nad sobą pracować. Muszą udoskonalać relacje z uczniami i rodzicami, by osiągać jak najlepsze efekty.

Henryka Drobczyńska:

Taka mała, ale ważna rzecz: zwróciliśmy uwagę, że podczas wywiadówek rodzice siedzą w ławkach tak samo jak ich dzieci, a to nie sprzyja dyskusji. Zmieniliśmy to i teraz siadamy przy jednym dużym stole, pijemy kawę i rozmawiamy bardziej partnersko. Skróciliśmy dystans. Oby tak dalej.

Klasa pod chmurką i udział w „Szkole współpracy” pozwoliły radzie rodziców, zdobyć Nagrodę Powiatu Złotowskiego za 2016 rok w kategorii oświata i wychowanie.

Iwona Gabarkiewicz:

Tak, choć jednym z ważnych argumentów przemawiających za naszą wygraną było to, że pozyskujemy pieniądze z innych źródeł niż tylko składki rady rodziców.
Henryka Drobczyńska: Współpracujemy z wieloma partnerami, firmami, co zostało docenione.

Reklama

Iwona Gabarkiewicz:

Niestety wiele rad rodziców nadal działa schematem: uzbierają pieniądze ze składek i na koniec roku ufundują nagrody książkowe dla najlepszych uczniów. I na tym ich rola się kończy. My działamy szerzej. Organizujemy Dzień Dziecka, Mikołajki, kawiarenki, wychodzimy na zewnątrz, zachęcamy do współpracy np. Nadleśnictwo Lipka czy też lokalne firmy. I wszyscy pozytywnie do nas podchodzą. Wiedzą, że pracujemy na rzecz szkoły za darmo i nam pomagają. Jesteśmy im za to bardzo wdzięczni.

Reklama

Co Panie poczuły, gdy okazało się, że rada rodziców z Lipki wygrała?

Henryka Drobczyńska:

Zaczęło się od tego, że to wójt Przemysław Kurdzieko zaproponował, że zgłosi nas do Nagrody Powiatu. Nas? Byłam zdziwiona, ale przemyślałam to i zapytałam sama siebie: dlaczego nie? Pracowaliśmy, efekty są, więc warto spróbować.

Iwona Gabarkiewicz:

Już sam fakt, że wójt uznał, że nasze zaangażowanie i działalność Rady Rodziców zasługuje na taką nagrodę było dla nas wielkim wyróżnieniem. A gdy wygraliśmy byliśmy bardzo szczęśliwi.

Henryka Drobczyńska:

Jeszcze dziś nie mogę spokojnie usiedzieć na krześle. Chce mi się krzyczeć hurrra! A może nasza wygrana będzie motywacją dla innych rad rodziców?

Domyślam się, że nie osiadacie Państwo na laurach, lecz planujecie kolejne działania.

Henryka Drobczyńska:

Zrobimy wiatę, o której mówiłyśmy, ale też zagospodarujemy podwórko za szkołą na ulicy Gajowej. Dzieci narzekają, że nie mogą wyjść tam na zewnątrz, bo jest tam błoto. To też efekt tego, że rozmawiamy z uczniami, panią dyrektor i nauczycielami. Dzięki temu wiemy, co robić.

Malkontenci mogą powiedzieć, że od tego jest gmina. Ma pieniądze, ludzi i obowiązek dbać o szkoły.

Iwona Gabarkiewicz:

Ale dlaczego my nie możemy pomóc? Gmina cały czas inwestuje w szkołę, ale nie widzę powodu dla którego mielibyśmy nie pomagać. Szkoła to jest nasze wspólne dobro i musimy razem starć się o jak najlepsze jej funkcjonowanie. A skoro rodzice chcieli np. pomalować klasy swoich dzieci, to po prostu to zrobili.

Henryka Drobczyńska:

Malkontenci też są potrzebni, bo gdy powiedzą, że to zadanie gminy, to może rzeczywiście samorząd da nam np. farbę?

W radzie rodziców będą Państwo pracować dopóki do szkoły będą chodzić Pań dzieci. A co potem?

Iwona Gabarkiewicz:

Zostało nam jeszcze kilka lat wspólnej pracy, jeśli oczywiście rodzice nas do tej rady wybiorą. Myślę jednak, że nie jesteśmy niezastąpieni. W naszej społeczności szkolnej sporo ciekawych i aktywnych rodziców, którzy mogliby z nami współpracować i chętnie zagarnę ich do tego w przyszłym roku szkolnym.

Henryka Drobczyńska:

Może nowi rodzice będą mieć wigor, nowe pomysły i zrobią jeszcze więcej niż my? Przyszłością się nie przejmujemy.

Iwona Gabarkiewicz:

Z drugiej strony muszę powiedzieć, że czytam blogi rad rodziców działających w Polsce i wiem, że mamy jeszcze wiele do zrobienia.

Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Krajenka - niezalogowany 2017-05-09 12:01:42

    W Lipce można można a Krajenka skacze do gardła .

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kucyk - niezalogowany 2017-05-06 21:22:47

    Lipka tak trzymać!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości