Reklama

Rozbiorą promenadę, miasto zapłaci odszkodowanie?

17/12/2018 07:30

Złotowianin żąda rekompensaty za to, że promenada wokół Jeziora Miejskiego przechodzi przez jego działkę. Domaga się jej rozbiórki na tym odcinku, choć z drugiej strony jest gotowy do kompromisu

Chodzi o działkę o łącznej powierzchni 459 metrów kwadratowych w rejonie ulicy Staszica, która leży na wysokości cmentarza ewangelickiego. Na tym odcinku promenada prowadzi przez prywatny grunt. Burmistrz przyznał na jednej z sesji rady miejskiej poprzedniej kadencji, że kancelaria w imieniu właściciela domaga się rozebrania promenady i przywrócenia działki do pierwotnego stanu.

– Dysponujemy teczką, która ukazuje nieskuteczność negocjacji w kwestii wykupu. Wydaje się, że obiekt został wybudowany legalnie, ponieważ na tamten czas było (…) prawo dysponowania gruntem, ale nie doprowadzono do końca kwestii wejścia w posiadanie tego i dzisiaj mamy bardzo duży problem, ponieważ nie mam żadnych argumentów do negocjacji w kwestii tych żądań – stwierdził. Potwierdził też, że właściciel oczekuje odszkodowania w wysokości 60 tys. zł i przywrócenia gruntu do stanu pierwotnego. Burmistrz stwierdził, że wraz z prawnikiem nie znajdują żadnych przesłanek ku temu, aby promenada mogła pozostać w obecnym stanie.

Reklama

We wrześniu właściciel tego gruntu wystąpił o wydanie nieruchomości, doprowadzenie do stanu pierwotnego, ustanowienie służebności drogi koniecznej oraz zapłatę wspomnianego odszkodowania.

To miastu powinno zależeć

Właściciel ponowił ofertę zamiany działki za wydzieloną część z innej działki, stanowiącej własność miasta, co swego czasu negatywnie zaopiniowała Komisja Gospodarki Miejskiej Rady Miejskiej. Niemniej miasto deklaruje gotowość negocjacji i polubownego uzgodnienia warunków zamiany nieruchomości. „Miasto przedstawi kilka propozycji i jest gotowe do negocjacji” – napisano w piśmie, jakie otrzymaliśmy w tej sprawie z magistratu.

Reklama

Dotarliśmy do obecnego właściciela nieruchomości. Obecnego, bo sprawa ciągnie się latami, a zaczęła, gdy nieruchomość należała do babci mężczyzny. Kilka lat temu on przejął grunt i postanowił uregulować sprawę. Właściciel nieruchomości, przez którą prowadzi promenada, zapewnia jednak, że chce polubownego rozstrzygnięcia, choć zaznacza, że z różnych względów nie może przystać na dotychczasowe propozycje miasta. Przyznaje, że swego czasu, gdy działka należała jeszcze do jego babci, był moment, kiedy porozumienie było bliskie, sporządzono nawet umowę przedwstępną. Kobieta miała otrzymać od miasta zamienny grunt, ale…

– Nagle wyszły dwie rzeczy. Miasto zgodziło się na poniesienie kosztów podziału geodezyjnego, ale nie było tam nic o kwestiach, które wyszły później. Mielibyśmy zapłacić podatek VAT od tego, ponieść połowę kosztów notarialnych i bodajże koszty wyceny. Dlaczego my? – mężczyzna zauważa, że to miastu powinno zależeć na wyjaśnieniu sytuacji.

Reklama

– W tym miejscu promenadę wybudowano bez żadnej zgody właściciela – podkreśla.

Bez naszej zgody

Nasz rozmówca zaznacza, że uwzględniając również sytuacje z ostatnich lat, jedyne propozycje załatwienia sprawy ze strony miasta polegały na proponowaniu wymiany na grunt, którym właściciele nie są zainteresowani.

– Można powiedzieć, że dlatego odgrzewamy ten temat kolejny raz. Zależy nam jednak na tym, żeby polubownie dojść do porozumienia – przekonuje.

– Niestety, nie ma konkretnych propozycji, ciągle padały te same – wyjaśnia, że to, co w trakcie dotychczasowych rozmów proponowały władze miasta, w większości przypadków ograniczało się do zamiany na działki dostępne na bieżąco do sprzedaży, a takie właścicieli terenu przy promenadzie nie interesują.

Reklama

– W jednym z ostatnich pism, jakie otrzymałem z magistratu, przestawiono jeszcze dwa potencjalne rozwiązania zaistniałego problemu, jednak są one nierealne, bowiem nie zamierzam wyzbywać się tej nieruchomości – dodaje właściciel gruntu.

Zaznacza, że w przypadku działek budowlanych wyższa jest ich wartość (opcja dopłaty do równowartości), do zapłacenia jest też podatek VAT, a nie chcą ponosić takich kosztów. Niby dlaczego to oni mieliby je ponosić?

– To nie jest w porządku, przecież zajęcie naszego terenu nastąpiło bez naszej zgody – zauważa.

Reklama

– Najpierw babcia, teraz ja płacimy podatek za teren, który fizycznie nie jest przez nas użytkowany. Dlaczego, jako osoby pokrzywdzone, mielibyśmy ponosić koszty wspólnie z miastem? – pyta mężczyzna. Dodaje, że kwestia opłat i podatku VAT nie była jedyną, która decydowała o fiasku dotychczasowych rozmów – znaczenie miały również sprawy związane z ustanowieniem drogi dojazdowej do jednej z działek, która potencjalnie mogłaby być przedmiotem transakcji wymiany. Mężczyzna podkreśla, że póki co miasto nie poniosło żadnych konsekwencji z tytułu zaistniałej sytuacji, dlatego też uważa, że nie proszą o wiele w kontekście faktu, że nieprawidłowości trwają tak długo.

Zielona blokada

Właściciela działki najbardziej interesuje grunt położony w sąsiedztwie, który w jego ocenie stanowiłby wymianę niemal 1:1. Nie tylko z racji lokalizacji, ale też wielkości działki.

Reklama

– Niestety można jednak powiedzieć, że w rozmowach zrobiliśmy krok wstecz – mężczyzna mówi o jednym z ostatnich pism, jakie wymienili z magistratem.

– Działki są objęte projektem zagospodarowania, na które miasto otrzymało dofinansowanie na zieleń publiczną z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Nie ma też ponoć możliwości ich skomunikowania z drogą publiczną – mówi o argumentach przytaczanych przez miejską stronę. Nasz rozmówca nie kryje zaskoczenia faktem, że grunt przewidziano pod tę inwestycję (wyjaśnijmy, że chodzi o popularnie zwane „Tereny zielone”, o których tak wiele mówi się w mieście w ostatnich miesiącach), skoro obecne władze miasta wiedziały, że to teren, który najbardziej interesuje naszego rozmówcę i przy pomocy którego można było znaleźć rozwiązanie zaistniałej sytuacji.

Reklama

– Dziwię się, bo jednak miastu grozi płacenie odszkodowań za ostatnie dziesięć lat. Myślę, że zamiana plus droga dojazdowa to nie są jakieś wygórowane propozycje z naszej strony.

Grodzić na promenadzie?

Mężczyzna zaznacza też, że za upatrzoną działkę jest skłonny odpuścić wszystkie roszczenia.

– Chcieliśmy się zrzec wszelkich kosztów za bezpodstawne korzystanie z naszego mienia, za zajęcie pasa naszej działki. Ileś ostatnich lat był opłacany podatek za ten teren, mimo że fizycznie nie byliśmy władającym tym gruntem. Na siłę można byłoby ten teren ogrodzić, ale wiadomo, że nie będziemy tego robić, nie będziemy ludziom zabraniać korzystać z promenady, która jest dobrem wszystkich mieszkańców – zapewnia, że absolutnie nie zależy mu na walce z miastem, na tym, aby koniecznym była rozbiórka promenady.

Reklama

– Oczywiście, że się przy tym nie upieramy. Wiem, że promenada jest wizytówką miasta i chcemy, aby wszyscy mogli z niej normalnie korzystać. Nazwijmy jednak rzecz po imieniu: promenadę wybudowano na prywatnej działce. Miasto musi dostrzegać potrzebę uregulowania tego tematu. Dlatego uważam, że stroną, której najbardziej powinno na tym zależeć, jest właśnie miasto, a nie my. A czasami mam wrażenie, że bardziej nam niż miastu zależy na tym, żeby dojść do porozumienia. Przynajmniej w tym momencie. Jeśli w żaden sposób nie idziemy ku porozumieniu, tylko się cofamy, skoro nie ma żadnych postępów, musimy tę rozmowę prowadzić inaczej – ocenia obecną sytuację, podkreślając, że od pewnego czasu rozmowy z miastem prowadzi jego pełnomocnik. Przyszłość pokaże, czy sprawa znajdzie finał w sądzie.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-12-17 09:10:54

    Rządy P. Wełniaka... BRAWO!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-12-17 09:19:43

    Czy to przypadkiem nie podchodzi pod artykuł 278 KK?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-12-17 09:27:05

    Trza zwinąć asfalt

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości