Reklama

Rozdarci

03/02/2013 00:00
Zdrady, rozpady małżeństw i tragedie rodzin - wyjazdy do pracy za granicę owocują nie tylko większymi pieniędzmi. Rozłąka nie krzepi

To tylko miłość
Biorę sobie Ciebie za męża i ślubuję Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci.
Rodziny rozdzierają się – dobrowolnie. Bus stoi na placu w Złotowie. Ci, którzy upchnęli w bagażniku makarony z marketu, śledzą pożegnania innych. Żona przytula męża, obdarowuje pożegnalnym uśmiechem. Zarobi na mieszkanie, na samochód. Wróci. Pocałunek pieczętuje kościelną przysięgę.
Kilkanaście godzin później. Dworzec w Holandii. Oddaną żonę złotowianina odbiera ukochany. Czekał aż wróci z urlopu. Aż zostawi rodzinę. Namiętny pocałunek unieważnia przysięgę.
- Subtelność kobieca jest tak cudowna, że kobieta żałuje cię już na kilka dni przedtem, zanim cię zdradziła – napisał Kornel Makuszyński.
[[reklama]]

Z raportu Rządowej Rady Ludności z 2011 roku wynika, że w latach 2001-2010 w Polsce orzeczono 593,9 tys. rozwodów. Pierwsza połowa dekady charakteryzowała się niespotykaną dotychczas dynamiką wzrostu ich liczby od poziomu 45,3 tys. w 2001 r. do 67,6 tys. cztery lata później.

Żona pana Damiana nie żałuje. Zdrady? Tak jej nie nazywa. Córeczce sączy do ucha: znalazłam nowego tatusia.
Pan Damian to kucharz z małej wsi pod Złotowem. Wkrótce po odebraniu dowodu osobistego zostaje ojcem. Żeni się, bo kocha, nie dlatego że wypada. Wypada za to rodzinę utrzymać. – Szukałem pracy wszędzie – zapewnia. Na czarno dostaje 50 złotych. - Nie było wyjścia i na te parę dych cały dzień musiałem zapierdzielać – obrusza się. W Holandii jego kuzyn za pomalowanie pokoju dostaje od „jednej babki” 70 euro.
[[nowa_strona]]
Jak zdobywano Zachód
107  złotych kosztuje obiad dla czterech osób w jednej ze złotowskich restauracji. Pani Anna przelicza ile posiłków by za to ugotowała. Przywykła do zakupowej matematyki. W markecie zlicza ceny jak dobry kalkulator. - Zawsze się boję, że mi zabraknie, że na wszystko nie starczy – mówi matka dwójki dzieci. Często bywa złym prorokiem.
Dziś za obiad zapłaci mąż – euro przeliczonymi na złotówki. Po pierwszej niemieckiej wypłacie odkładają trzy tysiące złotych. Fortunę. A przecież pan Marcin nie robi nic szczególnego – kładzie płytki, ale Niemcom, a to się opłaca. – Mąż czuje się taki dowartościowany, że jest w stanie utrzymać rodzinę – pani Anna pokazuje na nowy telewizor. Płaci gotówką. Mąż u Niemca pracuje od września ubiegłego roku. - Dwie wypłaty nie wystarczały nam żeby godnie żyć. A to było marzeniem męża: żeby godnie żyć tutaj. Żeby starczyło na podstawowe rzeczy, żeby było mnie stać pójść z dziećmi na basen, raz w miesiącu pojechać do kina. Już nie wspomnę o remontach, lepszym samochodzie – już nawet o tym nie marzyłam – dziś pani Anna wie, że marzyć trzeba ostrożnie, bo czasem się spełnia. - Dzieciom powiedzieliśmy, że tata musi wyjechać do pracy z przyczyn finansowych. Nie stać nas np. na buty, czy pójście córki do szkoły.
[[reklama]]
- Na początku w Holandii na lewo robiłem – pan Marek, pochodzący z południa Polski mieszkaniec Krajenki, na zachód wyjeżdża w 1998 roku. Pracownika fizycznego tu i tam dzieli przepaść. Mierzona najpierw w guldenach a potem w euro. – Miałem pracę w kraju, ale nie za takie pieniądze jak tam. A chciałem samochód, mieszkanie – ryzyko się opłaca. Jego los dzielą dziś ponad dwa miliony rodaków. Kilka tysięcy z powiatu złotowskiego.

Nikt nie wie ilu mieszkańców powiatu złotowskiego wyjeżdża do pracy za granicę.
Tylko firma Goodmorning w minionym roku wysłała za granicę 311 mieszkańców powiatu złotowskiego. Około 62% wyjeżdżających stanowią mężczyźni.


Pan Damian nie szuka pracy - poluje na socjal. Z żoną i półtoraroczną córeczką wspiera niemiecką demografię. Trzysta euro dla niego, trzysta dla żony i dwieście dla dziecka.
– Jeszcze 180 Euro Kindergeld dali – mężczyzna chwali niemiecką zapobiegliwość. - Chatę dostałem sześćdziesiąt metrów, trzy pokoiki. Przyszli i jeszcze na farbę i na tapety dali tysiąc wyprawki. Z tego tylko 40 euro za prąd i internet musiałem płacić. Żyło się elegancko – młodzieniec uśmiecha się szeroko. W zamian polskie „dzień dobry” zamienia na niemieckie „Guten Tag”. Tylko w urzędzie czuje się jak kaleka: Ich bin z Polski. Chcę pracować.
[[nowa_strona]]
Wyjazd zwany pożądaniem
Żaden z niego Bond, daleko mu do Klossa. Żonę szpieguje program komputerowy. Rodzina Damiana w darze od nowego kraju ma wszystko oprócz zaufania. – Jak ja szedłem się kąpać, to ona pach i już jej nie było – partnerka mężczyzny woli sama bawić się w dyskotekach. – Du bist so schön – słyszy od Niemca. Mąż na socjalu zajmuje się dzieckiem.
- No co miałem myśleć? Zdradza mnie – twarz pana Damiana wykrzywia grymas bólu. Dziś mniejszy niż przed rozwodem. Już nie grozi „szwabowi”, z którym poszła jego była.
– Chciałem mu łomot spuścić, ale złożył „klage” i za czwartym razem musiałem do Holandii uciekać – pan Damian co jakiś czas odwiedza w Niemczech córeczkę.
[[reklama]]
W kraju tulipanów to samo – seks i alkohol łączą się samoistnie. – Jak Polska nie była w Unii, to mało dziewczyn było w Holandii – wspomina pan Marek. Swoją poznaje przez brata. Polacy trzymają się razem, imprezują w weekendy. – Każdy mężczyzna i każda kobieta potrzebują miłości i seksu – krajeńszczanin ma jedno i drugie. Plus dwójkę dzieci. Zostaje w Polsce.
Koledzy mają mniej. Przelotne miłości, przygodny seks. – Opowiadali kogo tam nie mieli. Mały procent jest takich, którzy tam nie mają kogoś na boku – dopowiada pan Marek.

W roku 2012 po zaświadczenia potwierdzające okres pracy za granicą
do Wojewódzkiego Urzędu Pracy zgłosiło się 626 mieszkańców powiatu złotowskiego. Ponad 70% z nich pracuje w Holandii. Zdecydowana większość wyjeżdża z Polski ponownie.


- To jest sprawdzian dla naszego związku – pani Anna wypuszcza męża za granicę po szesnastu latach małżeństwa. – Rozważaliśmy tę decyzję przez rok. Myśleliśmy o wszystkim: że dzieci nie będą miały taty na co dzień, że ja nie będę miała męża każdego dnia – zwierza się złotowianka. Ufa w siłę związku. – Na szczęście mój pracuje z samymi facetami – dodaje zapobiegliwie. Niemcy wypuszczają go raz na jedenaście dni. Dają auto, dopłacają do paliwa. Rozłąka zbliża. - Wyczekuje człowiek powrotu, adrenalina się podnosi i temperatura w związku jest wyższa – kobieta spuszcza oczy. Reszta jest dla męża.
[[nowa_strona]]
Pieniądze to nie wszystko
Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny uroczyście oświadczam, że wstępuję w związek małżeński i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. Pan Marek ratuje swoje: – Gdy urodził się syn wiedzieliśmy, że nie możemy żyć tak, że jedno będzie za granicą, a drugie tutaj. Dzwoniłbym co weekend i mówił pięknie ładnie, a małżeństwo na pewno by długo nie trwało – mówi wprost. - To byłby koszmar! Postanowiliśmy, że będziemy żyli w Polsce tak jak inni – skromnie, ale razem – dodaje żona pana Marka, Justyna.

W 2011 roku 1851 mieszkańców powiatu złotowskiego złożyło
w Urzędzie Skarbowym w Złotowie PIT-y poświadczające ich dochody
osiągane poza granicami Polski.


[[reklama]]
- Dzwonimy codziennie, mówimy sobie o wszystkim, ciągle jest nam siebie mało – Anna ze Złotowa podkreśla wagę fundamentów w związku. To już pięć miesięcy bez męża. Sama zajmuje się dziećmi, pracuje i w pojedynkę walczy z przeciwnościami. - Poczucie lęku jest teraz mniejsze. Nie martwię się już, że nie wystarczy mi na zakupy. Mogę wydać w sklepie pięćset złotych, chociaż nie jestem rozrzutna – kobieta tryska energią. A mąż nie myśli o powrocie. Jest obywatelem Niemiec. To się opłaca. - Przez pięć lat nie mieliśmy w Polsce prawa do zasiłku rodzinnego na dzieci, bo nasze dochody przekraczały o 6 złotych limit. W Niemczech dostaniemy po 184 euro na dziecko co miesiąc. To o czym my mówimy? To jest moja druga pensja – w kobiecie znowu odzywa się kalkulator. Tyko teraz liczy inaczej – w euro. Wynik w przyszłości może być jeden: więcej Polaków za granicami ojczyzny.

Łukasz Opłatek
Imiona bohaterów na ich prośbę zostały zmienione
rys. Karol Bobkowski
[[nowa_strona]]
Czesław Toboła
seksuolog, terapeuta


Życie nie lubi próżni. Ludzie wyjeżdżający za granicę do pracy często wchodzą w poboczne związki. Są poza domem, bardziej wyposzczeni. A że jest to z dala od miejsca zamieszkania, to prawdopodobieństwo, że zdrada się wyda jest mniejsze. Bo jeśli nawet ktoś ma skłonności do zdrady, to w otoczeniu domowym się powstrzymuje, bo obawia się, że żona, czy mąż się dowie. Czasem dochodzi do tego, że ten związek poboczny staje się dominującym, a ten dotychczasowy upada.

Zdarza się też prowadzenie podwójnego życia. Czasem ktoś świadomie wyjeżdża do pracy za granicę, nawet mając możliwość pracowania w kraju, bo jest niezadowolony z życia seksualnego z dotychczasową partnerką i chce się wyzwolić z tego kieratu, ale bez brania rozwodu. Stary związek funkcjonuje, człowiek ma swój azyl i w razie czego ma gdzie wrócić, a za granicą ma innego partnera.
[[reklama]]
Ogólnie seksualność to bardzo częsty powód rozpadu związków. A gdy życie seksualne jest nieudane, to przekłada się ono na inne sfery życia. Nie ma szczerych rozmów, wspólnych posiłków, wyjazdów, spacerów.
W swej praktyce mam sporo par, które przychodzą do mnie po powrocie partnera z zagranicy. Ci ludzie są już od siebie tak odzwyczajeni, że nie potrafią być razem. Okazuje się, że przyjazd partnera staje się kłopotliwy. Często ta druga osoba zastanawia się, kiedy partner znowu pojedzie i będzie święty spokój. Bo tak naprawdę potrzebne są pieniądze tego partnera, a nie on sam.
[[nowa_strona]]
Justyna Wendorff
psycholog


W swojej praktyce wielokrotnie spotkałam się z trudnymi psychologicznie sytuacjami w związku z migracją zarobkową. Najczęściej jeden z rodziców pozostaje w kraju i na niego spada większość obowiązków związanych z prowadzeniem domu i wychowaniem dzieci. Rzadziej - wyjeżdżają oboje. Małżonek - rodzic który powraca próbuje „nadrobić” stracony czas lub odpocząć. Rodzi to wiele konfliktów między małżonkami ponieważ krótki pobyt nie rozwiązuje problemów narastających przez dłuższy czas, a postawa nastawiona na odpoczynek po ciężkiej pracy i rozłące budzi złość i rozczarowanie. Ponadto, jak podają statystyki, co trzecie małżeństwo osób migrujących w celach zarobkowych rozpada się, a najczęstszą przyczyną tego stanu są zdrady i poznanie nowego partnera.
[[reklama]]
Równie trudne stają się relacje między dziećmi a rodzicami. Rodzic - pozostający w domu wymaga, ustala zasady, funkcjonuje w codzienności. Rodzic który wraca, rozluźnia dyscyplinę chcąc tym samym wynagrodzić nieobecność lub stara się wspomóc drugiego rodzica w „stalowej dyscyplinie”. Sprzeczne postawy rodzicielskie zaburzają proces wychowawczy, wprowadzają chaos w życiu dziecka, rozluźniają granice między członkami rodziny, a przede wszystkim zaburzają jego poczucie bezpieczeństwa. Wyjazd obojga rodziców stanowi dla dzieci jeszcze trudniejszą sytuację. Dziecko pozostaje w najlepszym wypadku pod opieką bliskich krewnych, ale zdarzają się też przypadki, w których zostają pod „opieką” nieco starszego rodzeństwa. Dzieci tęsknią za rodzicami, czują się opuszczone i rozbite. Rozluźnienie więzi między dziećmi a opiekunami powoduje szereg konfliktów: brak ciągłości zasad i norm, które zazwyczaj panują w domu rodzinnym. Jak wynika z relacji nauczycieli, pedagogów i psychologów, znaczny odsetek dzieci których jedno lub oboje rodzice pracują za granicą prezentuje szereg zaburzeń zachowania w postaci reakcji depresyjnych, agresji, nadużywania środków psychoaktywnych czy nawet prób samobójczych. W trudnych sytuacjach migracji najważniejsze jest aby nie stracić z oczu tego co najważniejsze czyli więzi z członkami rodziny. Kiedy mamy już do czynienia z kryzysem, najważniejsze jest spojrzenie na problem w sposób całościowy i nie zrzucanie odpowiedzialności na jednego z członków rodziny np. tego który wyjeżdża. [[nowa_strona]]
Izabela Pufal, pedagog Powiatowej Poradni Psychologiczno–Pedagogicznej w Złotowie

Wyjazdy rodziców za granicę w celach zarobkowych wiążą się z ryzykiem niewłaściwych zmian w aspekcie edukacji i wychowania ich dzieci. Oczywiście nie można tego generalizować, jednakże doświadczenie niektórych rodzin z naszego powiatu pokazuje, że bardzo trudno jest uniknąć przykrych konsekwencji pozostawienia dzieci w kraju pod opieką rodziny lub znajomych. U niektórych uczniów rozłąka z rodzicami skutkuje zachwianiem poczucia bezpieczeństwa. Nagle zostają bez wsparcia najbliższych, na których mogli do tej pory liczyć w różnych trudnych momentach życia. Z obserwacji wynika, że im młodsze dziecko, tym większy wstrząs w tym zakresie. Brak codziennego, bezpośredniego kontaktu niejednokrotnie przyczynia się do osłabienia relacji między rodzicami i dziećmi. To duże ryzyko zważywszy, że w ogóle większość rodziców skarży się na jakość wzajemnych stosunków, niespełniających oczekiwań żadnej ze stron. Często brak nadzoru ze strony rodziców powoduje pogorszenie się wyników w nauce. Spadek motywacji może wynikać nie tylko z poczucia „luzu”, ale i z tęsknoty za rodzicami. Czasem wyjazd rodziców i związany z tym większy zakres swobody, naraża dzieci na wchodzenie w sytuacje zagrażające ich zdrowiu (alkohol, narkotyki, seks).
[[reklama]]
Oczywiście można powiedzieć, że młodzież robi różne niewłaściwe rzeczy, mimo iż rodzice nie wyjechali i mogą ich dopilnować. Nie polemizuję z tym, mówię tylko o czynnikach ryzyka. Niektórzy z rodziców martwią się zauważoną przez siebie zmianą dotyczącą kontaktów z dziećmi. Praca za granicą przeważnie przynosi korzyści finansowe. Dzięki temu rodzice mogą w większym stopniu zaspokajać już nie tylko podstawowe potrzeby, ale i marzenia dzieci. Po pewnym czasie niektóre z nich zaczynają traktować mamę czy tatę jak skarbonkę lub bankomat. Sprowadzają rodziców głównie do roli zabezpieczania potrzeb materialnych, natomiast sprawy emocjonalno – społeczne schodzą gdzieś na dalszy plan. Nierzadko ktoś inny staje się osobą ważną w tym zakresie. Są jednak i takie dzieci, na które cała sytuacja wpływa odwrotnie. Doświadczają silnych napięć, rośnie w nich poczucie krzywdy. Otrzymane prezenty traktują jak próbę ich kupienia. Wolałaby mieć mniej, za to być na co dzień z rodzicami. Zazdroszczą tego rówieśnikom. Pamiętać jednak należy, że każda rodzina jest inna, a bilans zysków i strat zawsze będzie sprawą indywidualną.


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości