Reklama

Sąsiedztwo z „Martyną” to dla mieszkańców udręka

06/10/2016 07:00
Działalność zakładu produkującego drewnianą galanterię ogrodową codziennie daje się im we znaki. Problem trwa od lat. Czy sąsiadom uda się wreszcie osiągnąć porozumienie?

Wola jest – i to po obu stronach. Jak zaznacza jednak część mieszkańców ul. 1–go Maja – to nic nowego. Już kiedyś też była i jak widać, grube warstwy pyłu nadal osiadają na parapetach, samochodach, meblach ogrodowych, a nawet warzywach i owocach.

Jakbym chciała sobie zjeść winogrono prosto z krzaka, to nie mogę. Proszę zobaczyć jakie to brudne, obsypane pyłem – mówi Halina Janczak, jedna z sąsiadek „Martyny”. Na tym skargi się nie kończą. Wspomniany pył utrudnia również utrzymanie czystości w domach. – Okna to co drugi dzień muszę myć

Reklama

– mówi pani Anna Pietryga.

A pranie? Jak tylko je wywieszę zaraz jest brudne, najlepiej to widać na czarnych ubraniach.

Zdaniem sąsiadów najgorzej jest latem, bo trzeba otworzyć okno. Trudno jednak wietrzyć mieszkanie, gdy jednocześnie wdziera się do niego chmura pyłu.

Żona to cały czas musiałaby biegać ze ścierką i sprzątać

– mówi Maciej Dragański.  Problem zachowania czystości jest jednak niczym w porównaniu do dyskomfortu jaki, dosłownie na własnej skórze, odczuwają sąsiedzi „Martyny” – zakładu produkującego drewnianą galanterię ogrodową.

Reklama

Ten pył wpada do oczu. Czuć go w gardle, my naprawdę boimy się o nasze zdrowie

– mówi Halina Janczak.

Bezskutecznie...

Mieszkańcy już kilka razy interweniowali w tej sprawie. O problemie w 2014 roku pisaliśmy również na łamach Aktualności Lokalnych. Jak twierdzą, te wszystkie działania albo były bezskuteczne, albo powodowały tylko chwilową poprawę.

Rzeczywiście po jednej z naszych interwencji firma wymieniła filtry na kominach, ale może przez miesiąc nie było tego pyłu. Potem wszystko wyglądało tak jak wcześniej

– mówi pani Anna. Mieszkańcy nie dają jednak za wygraną. Kilka tygodni temu sprawę poruszyli podczas wrześniowego spotkania urzędników z mieszkańcami w Okoneckim Centrum Kultury.

Reklama

Dzień przed spotkaniem siedziałam sobie na tarasie i poczułam pył na języku oraz w oczach. Nie dało się wytrzymać, musiałam uciekać do domu. To była środa. Pomyślałam jutro jest spotkanie, trzeba skorzystać z tej okazji

– mówi pani Halina. Efekt – burmistrz Okonka Małgorzata Sameć zapewniła że gmina sprawą się zainteresuje i nie zamierza pozostawić jej bez echa.

Zdjęcie zrobione przez mieszkańców. Widać na nim, jak wyglądają kominy, gdy nie są czyszczone

Dogadajmy się

Jak zapewnia Marcin Świtajski, prezes zarządu spółki „Martyna”, firmie również zależy na tym, aby żyć ze swoimi sąsiadami w jak najlepszych stosunkach. To wymaga jednak kompromisu. 

Reklama

Przetwórstwo drewna zawsze powoduje pewne niedogodności, dlatego też najczęściej takie zakłady są lokowane na obrzeżach miast. Tutaj niestety tak nie jest. Jakkolwiek byśmy się starli, nie jesteśmy w stanie tego zmienić. Jedyne skuteczne wyjście to wyprowadzenie się albo nas, albo mieszkańców

– mówi.  Zakład zatrudnia obecnie ponad 80 osób. Zniknięcie „Martyny” z mapy Okonka  z pewnością pociągnęłoby za sobą inny problem – bezrobocie. Zarówno zarząd spółki oraz mieszkańcy ul. 1–go Maja, nie chcieliby jednak takiego rozwiązania.

Reklama

Sąsiedzi „Martyny” proponują, aby ta przede wszystkim zadbała o porządek na swoim terenie.

Z tego co słyszymy, jest tam dużo prowizorek. Tam nawet pracownicy nie mają godnych warunków do pracy, jak to tak pyli

– mówi pani Anna.

Myślimy, że regularne sprzątnie i wymiana filtrów byłyby dobrym rozwiązaniem. Pod warunkiem  że będzie to kontrolowane systematycznie.  Bo już raz tak było i co? Tylko przez miesiąc mieliśmy spokój

– dodaje.

Marcin Świtajski  zapewnia, że w tym kierunku stale są podejmowane działania

Reklama

Niedawno wymieniliśmy filtry. Modernizujemy instalację odpylająco–odprowadzającą trociny. Pylenie dzięki temu będzie mniejsze, ale i tak pozostanie

– zaznacza.

My zresztą jesteśmy pod stałą kontrolą inspekcji środowiska. Nigdy nie mieliśmy żadnych kar i mandatów w związku z przekroczeniem norm. We  wszystkich naszych zakładach sytuacja wygląda podobnie. Ten pył pojawia się w każdym z nich.

Jednym z działań są również nasadzenia wokół zakładu. Drzewa mają stanowić naturalną barierę dla pyłu. Mieszkańców takie rozwiązanie jednak nie przekonuje.

Reklama

Już teraz mamy tutaj potężne drzewa i to nic nie daje. Co więcej, kiedyś zamontowali wysoki płot, też nic to nie dało. Tyle, że sąsiadka przez to nie miała słońca na podwórku

– mówi pani Anna.

Zdaniem prezesa to jedyne możliwe rozwiązania. Nic bardziej skutecznego w tej sprawie nie da się zrobić. No chyba, że przeprowadzkę do innego miasta.  Tego jednak nie chce żadna ze stron.

Jak już mówiłem pyłu nie da się wyeliminować. Musimy nauczyć się żyć w symbiozie

– mówi Maciej Świtajski.

Zjedzenie owoców prosto z krzewów jest niemożliwe - mówi pani Halina

Reklama

Na zdrowie

Prezes uspokaja również mieszkańców, którzy boją się szkodliwości produkowanego pyłu. Jest to bowiem pył pochodzący z przeróbki drewna miękkiego, w tym przypadku sosnowego. Co więcej proces szlifowania odbywa się na drewnie mokrym, a to jak podkreśla nie jest szkodliwe. Co innego gdyby zakład używał drewna twardego np. z dębu. Wszelkie kontrole wykazały, że w tym zakresie „Martyna” również nie przekroczyła żadnych dozwolonych norm.

Czas pokaże

Zdaniem mieszkańców odpowiedzi prezesa są podobne do poprzednich, dlatego też na niewiele liczą. Mimo to   zamierzają uzbroić się w cierpliwość. Być może zapowiadana modernizacja okaże się skuteczna. Na chwilę obecną nie ma żadnego konkretnego rozwiązania problemu. I choć zabrzmi to banalnie, jedyne co można teraz powiedzieć to: poczekamy, zobaczymy.

Reklama

***

W zeszłym tygodniu, 28 września mieszkańcy zorganizowali spotkanie z dyrektorem okoneckiego zakładu i przedstawicielem „Martyny” z Wągrowca.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    mphk - niezalogowany 2016-10-06 20:30:32

    mi to nie przeszkadza

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xxxxx - niezalogowany 2016-10-06 08:20:44

    Pracy nie ma tylko dla tych, którzy nie chcą pracować... :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    PulitPutin - niezalogowany 2016-10-06 07:27:37

    Niech przeniosą zakład do Złotowa tutaj brak firm miejsc pracy Teraz na terenach miast nie powstają firmy tylko z boku powstają całe osiedla przemysłowe pełne firm zakładow usługi i produkcja itd No ale taki teren trzeba stworzyć Niestety Blekwit odpada maliny porzeczki i ludzie ze wsi Za 10-15 blekwit sie wchłonie do Złotowa i bedzie dzielnica

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości