We wtorek 27 marca mieszkaniec gminy Wałcz zgłosił policji, że na jego działce w Jastrowiu, na końcu ul. Narutowicza, znajdują się materiały niewiadomego pochodzenia. Na miejscu ustalono, że na betonowym podłożu znajduje się około 400–500 ton odpadów w szczelnie zamkniętych zbiornikach.
Grupa chemiczna Państwowej Straży Pożarnej, która przybyła do Jastrowia z Poznania, wykluczyła na tę chwilę bezpośrednie zagrożenie skażeniem chemicznym. Właściciel terenu wynajmował go, ale podobno nie wiedział, że zostanie wykorzystany jako składowisko chemikaliów. W tej chwili trwają dalsze czynności wyjaśniające, jaka dokładnie ilość odpadów znajduje się na działce, co to za substancje, kto i skąd je zwoził. Sprawę badają policja, prokuratura oraz Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Jak na razie wszystko wskazuje na to, że chemikalia nie pochodzą z Polski i trudno będzie namierzyć osobę odpowiedzialną za ich przewiezienie do Jastrowia.
Pracownik WIOŚ tłumaczy, że z podobnymi sytuacjami spotykają się co jakiś czas. Jest to popularny proceder, szczególnie w zachodnich województwach kraju. Polskie firmy, działające nielegalnie lub pod pozorami legalności, oferują dużo niższe ceny za utylizację różnego rodzaju odpadów i w ten sposób zdobywają klientów, którzy świadomi lub nie tego, co z nimi dalej się stanie, wybierają tańszą dla siebie opcję. Odbiorcy chemikaliów zamiast zawieźć odpady do utylizacji, obniżają koszty działając w sposób podobny jak w Jastrowiu. Wynajmują w Polsce za marne pieniądze jakąś działkę lub magazyny od – znowu, świadomego lub nie – właściciela i tam wywożą materiał. Do czasu, aż znikną lub ktoś nakryje ich proceder i doniesie policji. Nie trzeba dodawać, że potem niezwykle trudno namierzyć taką firmę. Wobec tego cała odpowiedzialność spada na właściciela terenu, któremu może grozić nie tylko odpowiedzialność karna w postaci odsiadki w więzieniu, ale także obowiązek utylizacji znajdujących się na jego własności chemikaliów, czego koszt znacząco przewyższa zarobek z wynajmu działki. Unieszkodliwienie odpadów potrafi kosztować miliony złotych.
Podobnych spraw jest wiele, internet pełen jest doniesień medialnych o co rusz odkrywanych nielegalnych składowiskach. W naszym regionie jedną z większych afer było odnalezienie około 2 tys. ton chemikaliów w hangarach na pilskim lotnisku. Ukarany za to został 60–letni rencista z Poznania, który jednak okazał się niewypłacalny. Zapewne był jedynie tzw. słupem, firmującym formalnie nielegalną działalność kogoś innego. Składowisko zostało wtedy wpisane na listę krajowych bomb ekologicznych, dzięki czemu na jego utylizację udało się pozyskać pieniądze z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. Całkowity koszt pozbycia się substancji wyniósł około 10 mln zł.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Oglądałam. Film opowiada o szoszonach.
Właściciel działki nie jest z Jastrowia. Zgadnij Czesław skąd ?
Dlaczego nie można odczytać komentarzy pod artykułem ( ponad milion dla urzędników ) ? Najpierw pozwalacie komentować a później jakieś blokady robicie. Gdzie wolność słowa ?
Jastrowie jest pełne ludzi zdolnych inaczej. Film ucieczka z Sobiboru wszystko wyjaśnia.
Jutro zgłaszam do prokuratury.
Syf,kiła i mogiła w tym jastrowiu..
Mogli to nasi miejscowi lub mogli to być ukraińcy ? Nie wiem ale zgłaszam do prokuratury.
A czy odpady zostały już zabrane?
Prawdziwi patrioci. Jakim trzeba być gnojem, żeby za kasę, jakąkolwiek, zanieczyszczać i truć własne gniazdo. Brak słów. Zero skrupułów i zasad. Degeneraci.
Oglądałam. Film opowiada o szoszonach.
Właściciel działki nie jest z Jastrowia. Zgadnij Czesław skąd ?
Dlaczego nie można odczytać komentarzy pod artykułem ( ponad milion dla urzędników ) ? Najpierw pozwalacie komentować a później jakieś blokady robicie. Gdzie wolność słowa ?