Reklama

Skąd się biorą psy w lesie?

18/03/2018 11:45
Tej sytuacji winni są właściciele, którzy wypuszczają je do lasu – mówi Jerzy Górecki, kierownik OHZ Kujan

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu .


Zdjęcie, które zamieszczamy obok, jest autorstwa Grzegorza Zięby. Łobżenicki fotograf przyrody wykonał je podczas swoich wizyt w lesie zwyczajowo zwanym „Łobżonka”, biegnącym wzdłuż drogi ze stolicy gminy do Złotowa.

Po raz pierwszy natknąłem się na psy biegające po lesie bez opieki trzy lata temu. Było ich kilka w grupie

– mówi G. Zięba. Dodaje też, że skala zjawiska z czasem przybrała na sile.

Jest ich coraz więcej. Zachowują się prawie jak wilcze watahy

– stwierdza. Na zdjęciach udokumentował też szkody, najprawdopodobniej wyrządzone przez psy, gdzie widać zagryzioną, a czasem nawet rozszarpaną, dziką zwierzynę. Miłośnik przyrody jest zdania, że psie sfory nie składają się z bezpańskich zwierząt.

Reklama

Podczas moich wyjazdów i obserwacji może ze dwa razy natknąłem się na samotnie chodzące psy, które były wychudzone, zagubione, uciekały na mój widok. Te natomiast nie boją się niczego, są też dobrze odżywione

– mówi Grzegorz Zięba, który o sprawie, oprócz naszej redakcji, poinformował też kierownictwo Ośrodka Hodowli Zwierzyny w Kujanie.

Problem od lat

Tezę, że psy biegające po lesie w większości mogą mieć swoich właścicieli potwierdza Jerzy Górecki, kierownik OHZ Kujan.

Nie jesteśmy w stanie ocenić, jak wielkie szkody powodują, bo nie zawsze znajdziemy każdą zagryzioną zwierzynę. Nie będzie jednak przesady w stwierdzeniu, że problem takich psów występuje od kilkudziesięciu lat. Tej sytuacji winni są właściciele, którzy wypuszczają je do lasu. Zwierzę kieruje się instynktem i jeśli nie otrzymuje odpowiedniej ilości pożywienia, albo wymaga izolowania, bo jest niebezpieczne, a ktoś o to nie dba, będzie szło do lasu i wyrządzało tam szkody

Reklama

– stwierdza. Wskazuje też, że dawniej myśliwi mogli strzelać do takich zwierząt, obecnie prawo im tego zabrania.

Złapanie takiego psa jest niemal nierealne. Nawet gdyby się to udało

– jak stwierdzić jego pochodzenie? Na zachodzie Europy nie ma tego problemu, bo zwierzęta domowe są chipowane. Łatwiej więc takiego psa zidentyfikować, a i właściciel, mając tego świadomość, bardziej pilnuje, by zwierzę nie wałęsało się bez opieki – mówi Jerzy Górecki. Dodaje, że problem nasila się w okresach wakacyjnych, gdy oprócz zwierząt mających dom do lasu trafiają też psy wyrzucane przez właścicieli.

Reklama

Posiadanie psa to odpowiedzialność za niego. Tej natomiast wielu nadal brakuje, pomimo licznych publikacji w mediach, akcji edukacyjnych i apeli stowarzyszeń, działających na rzecz zwierząt

– mówi J. Górecki. Stwierdza też, że niebawem problem może przybrać inny kształt.

Obserwujemy, że w naszych lasach przybywa wilków. Te jeśli na swej drodze napotkają psy – zagryzą je, więc wielu może się zdziwić, że ich „pupil” nie wrócił ze „spaceru” do domu

– stwierdza.

Zgłaszać, szukać, karać

Samowolnemu bieganiu psów po lesie przeciwna jest też Katarzyna Korycka-Walasiak, przewodnicząca łobżenickiego koła Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami.

Reklama

Prawo dopuszcza spacerowanie z psem po lesie, ale jedynie na smyczy

– wyjaśnia. Dodaje też, że przypadkami przedstawionymi w artykule powinna się zająć policja, jako organ najbardziej do tego uprawniony.

Jeśli są świadkowie, istnieje materiał zdjęciowy i filmowy, są to już podstawy do rozpoczęcia działań, ustalenia, do kogo te psy należą i wyciągnięcia od właścicieli odpowiedzialności. Jako koło TOnZ możemy złożyć taki wniosek, ale muszą się do nas zgłosić osoby, które mają wiedzę na ten temat i mogą wystąpić w roli świadka. Reakcja nie powinna być odwlekana w czasie, bo takie psy mogą zaatakować nie tylko inne zwierzęta, ale też człowieka

Reklama

– mówi K. Korycka-Walasiak. Dodaje ponadto, że w ciągu ostatnich kilku lat ze wskazanego w tekście terenu tylko raz zgłaszano problem wałęsającego się bez opieki psa.

To było w styczniu tego roku. Dostaliśmy sygnał o wychudzonym psie przy drodze w kierunku na Rudną. Podjęliśmy próbę jego złapania, nawet w kilka osób, jednak zakończyła ona niepowodzeniem. Niestety później to zwierzę zniknęło i nie mieliśmy już więcej informacji na jego temat

– mówi Katarzyna Korycka-Walasiak.

fot. Grzegorz Zięba

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    xx - niezalogowany 2018-03-19 13:16:25

    debil jesteś gocha

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gocha - niezalogowany 2018-03-18 15:31:22

    Ten chudzieńki to już pewnie nie żyje...myślę,że warto byłoby je wyłapać,bo myśliwi dla szkolenia oka bedą mieli pożywkę.Skoro wolno strzelać już w tym kraju do żubra choć jest symbolem ochrony przyrody to co dopiero pies,ktory w każdej chwili może skrzyżować się z wilkiem,ale to tylko moja wizja.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    PotUPPP - niezalogowany 2018-03-18 12:28:25

    No to złapali te psy czy nie? Bo zdjęcia wyglądają na wiosenne...:)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości