Na północy gminy Złotów znajdują się trzy dawne rezydencje właścicieli ziemskich. I to właściwie jedyna ich cecha wspólna, gdyż każdy z nich ma swoją oryginalną bryłę architektoniczną, inne przeszedł losy po II wojnie światowej i dzisiaj znajdują się w różnych stanach technicznych.
Pałac w Radawnicy istniał już w XVII wieku, kiedy to wraz z otaczającym go parkiem oraz wsią należał do złotowskiego klucza rodziny Grudzińskich herbu Grzymała. Jednakże obecnie istniejący pałac powstał na przełomie XIX i XX wieku i do 1919 roku należał do hrabiowskiego rodu Getzendorf-Grabowskich. Z kolei w okresie międzywojennym mieściła się tam niemiecka szkoła dla przedszkolanek. Po II wojnie światowej w zniszczonym i ograbionym budynku siedzibę znalazł przeniesiony z Zakrzewa Uniwersytet Ludowy, który mieści się tam do dzisiaj razem z Młodzieżowym Ośrodkiem Socjoterapii. We wnętrzu z elementów historycznych pozostały jedynie kaloryfery oraz plafon na suficie w jednej z sal. Władające budynkiem stowarzyszenie stara się w miarę możliwości dbać o jego stan i regularnie z własnych środków przeprowadza remonty. Dwa lata temu naprawiono i zabezpieczono dach. W oczy rzuca się jednak kiepski stan elewacji. Brakuje pieniędzy na jej kompleksową renowację, więc przeprowadza się jedynie doraźne remonty mające na celu ochronę miejsc najbardziej narażonych na niszczące działanie wilgoci. Takie prace zaczną się niedługo na północnej części budynku, a w tej chwili odnawia się schody wewnątrz budynku i maluje niektóre z sal i pokoi.
Ta mała miejscowość, do której można dojechać odbijając w lewo z drogi prowadzącej z Radawnicy do Lędyczka należała dawniej do folwarku radawnickiego i dopiero od 1902 stanowiła odrębny majątek. Znajduje się tam dwór z 1926 roku, który po II wojnie światowej trafił w ręce miejscowego PGR-u. Jak opowiada sołtys Jan Hammacher mieszkali tam wówczas żołnierze pracujący w gospodarstwie oraz znajdowała się klubokawiarnia. W późniejszym czasie budynek przerobiono na mieszkania, które trafiły w ręce prywatne. Dzisiaj mieszka tam pięć rodzin, a jedno mieszkanie stoi puste. Remontów nie było i nie należy się ich spodziewać w najbliższej przyszłości. Mieszkańcy starają się dbać o swoje mieszkania, ale część wspólna ulega degradacji. Na pewno winna jest temu struktura własnościowa, ale przede wszystkim zbyt wysoki dla mieszkańców koszt ewentualnych remontów i renowacji.

Wnętrza pałacu w Bielawie zostały w latach 80-tych przerobione na mieszkania, dziś mieszka tam pięć rodzin
Dworek w Grodnie powstał najprawdopodobniej około roku 1871 i został wybudowany przez ówczesnego właściciela majątku Roberta Stendella. W XX wieku przeszedł drogę jak wiele innych tego rodzaju budowli – od PGR-u do rąk prywatnych, z tym że w latach 90-tych był na dobrej drodze ku całkowitej ruinie. Stał opustoszały i kompletnie zapomniany. Znalazł jednak swoich wybawców w rodzinie Porożyńskich, która w 2001 r. wykupiła dwór z przynależnym do niego majątkiem i podjęła się jego renowacji. Dzisiaj, po 15 latach remontów i różnego rodzaju prac, dwór w Grodnie stanowi przepiękny obiekt. Na jego piętrze znajdują się pokoje gościnne, dla gości, którzy przyjeżdżają tu przede wszystkim jeździć konno, bo w wyremontowanych budynkach gospodarskich znalazło się miejsce dla stadniny właścicieli, ale powstał tam także pensjonat dla koni. Stałym gościem państwa Porożyńskich jest Ryszard Rynkowski, którego również urzekło piękno tego miejsca. Patrząc na drogę, jaką przebył dwór w Grodnie aż trudno uwierzyć w taką metamorfozę. Ogrom pracy, jaką wykonali właściciele sprawił, że zabytek nie uległ zniszczeniu i otrzymał drugie życie, tak że dzisiaj stanowi wizytówkę Grodna i jedno z piękniejszych miejsc w gminie.

Umieszczenie w rejestrze zabytków wiąże się z dodatkowymi obostrzeniami przy pracach budowlanych, ale właściciele dworku w Grodnie chwalą sobie współpracę z konserwatorem zabytków Romanem Chwaliszewskim
Jak pokazuje historia dworu w Grodnie szansą na ocalenie zabytkowych budynków jest oddanie ich w ręce prywatnego inwestora, który będzie miał wizję, odwagę i pieniądze, aby przywrócić im ich dawny blask i zapobiec niszczeniu. Nie musi to oznaczać od razu zamiany obiektu w luksusową rezydencję dla bogatych ogrodzoną wysokim płotem. Gospodarze dworu w Grodnie są bardzo gościnni i otwarci na różnego rodzaju wydarzenia, jak choćby rajdy turystyczne. Nie zamierzają także zamykać posesji przed turystami, którzy zajadą tu czasami na rowerze i nieśmiało zachodzą na ich teren, chcąc przyjrzeć się pięknemu dworkowi. Zresztą wycieczka rowerowa to doskonały pomysł na obejrzenie także pozostałych dworów i pałaców znajdujących się w okolicy. Mimo tego, że budynki w Bielawie i Radawnicy są w gorszym stanie, to warto je zobaczyć, gdyż są to budynki wyjątkowe, za którymi stoi ciekawa historia i w których nadal drzemie duży potencjał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W pałacu w Radawnicy Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii i szkoły policealne kształcące w zawodach medycznych działają w ramach Uniwersytetu Ludowego.
Zajrzyjcie do Bartoszkowa
Ten mały Dworek w Bielawie powinien być sprzedany prywatnemu właścicielowi.dać ogłoszenie na całą Polskę i sprzedać bo taki zaniedbany.Ludziom wypowiedzieć mieszkania jeśli wspólnie schodów nie potrafili odnowić.Chcą mieszkać w pałacyku to muszą się liczyć z wiekszymi kosztami.
W pałacu w Radawnicy Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii i szkoły policealne kształcące w zawodach medycznych działają w ramach Uniwersytetu Ludowego.
Zajrzyjcie do Bartoszkowa
Ten mały Dworek w Bielawie powinien być sprzedany prywatnemu właścicielowi.dać ogłoszenie na całą Polskę i sprzedać bo taki zaniedbany.Ludziom wypowiedzieć mieszkania jeśli wspólnie schodów nie potrafili odnowić.Chcą mieszkać w pałacyku to muszą się liczyć z wiekszymi kosztami.