Przystanku nie zrobiłem sam. Pomogła mi grupa mieszkańców
– podkreśla nasz rozmówca. Z miejsca tego korzystają głównie dzieci, które szkolny autobus zabiera do szkoły i przywozi po lekcjach. Liniowe pojazdy od lat nie zatrzymują się w Tarnowcu.
Wójt, mieszkaniec naszego sołectwa, stara się, żeby coś tutaj zrobić. Przekazał materiały, więc dlaczego z tego nie skorzystać i nie wykonać pracy?
– Witold Biniak podkreśla, że temat wyremontowania przystanku przewijał się od kilku lat. Nie tylko odmalowano ściany, odnowiono wnętrze, postawiono ławki, ale też zadbano o okienne otwory. Trochę pleksy, desek i okna gotowe. Panu Witoldowi pomagali Aleksandra Łój, Alina Brodecka, Ewa Małecka i Marek Schulz.
Włączyły się nawet dzieci, które zbierały wokół śmieci
– wspomina.
Jest w naszym sołectwie paru ludzi, którzy chcą coś robić i pomagać wójtowi. Jego zaangażowanie należy uszanować i docenić, a najlepiej własną pracą
– uważa.
Teraz trzeba o to jeszcze zadbać
– Witold Biniak przyznaje, że niestety już pierwsze tygodnie po remoncie pokazały, że może być z tym kłopot.
Ten brak dbałości trochę niestety już wychodzi
– mieszkaniec Tarnowca nawiązuje do tego, że w środku nie jest regularnie zamiatane.
Wypadałoby chyba, żeby raz w miesiącu ktoś przyszedł i to ogarnął
Reklama
– przyznaje, że we wiosce nie brakuje dzieci, ale przede wszystkim rodziców tych, którzy najczęściej będą korzystać z przystanku.
Witold Biniak podkreśla, że remont przystanku to nie pierwsza społeczna inicjatywa w sołectwie. Swego czasu wójt przekazał wiosce kostki polbrukowe, które mieszkańcy ułożyli przy miejscowym bloku. Podobnie ma być w przyszłości. Tym razem chodzi o większą inwestycję, bo wyłożenie osiedlowej drogi, przy której powstaje miejscowa świetlica wiejska.
Przekonałem pana Jacka, że gdyby wygospodarował kostkę, położymy ją we własnym zakresie. Ludzie są gotowi się zaangażować i jeśli będzie materiał, z chęcią pomogą w tym względzie wójtowi
Reklama
– deklaruje.
Przypomina, że w ostatnich kilkunastu miesiącach symbolem zżycia się ze sobą mieszkańców sołectwa jest działalność powstałego tutaj stowarzyszenia, któremu prezesuje zresztą małżonka Jacka Mościckiego.
Staramy się coś robić
– mówi Witold Biniak. I choć przyznaje, że nie wszyscy mieszkańcy wsi są przekonani do tej inicjatywy, sprzyja jej coraz więcej osób.
Niedawno miejscowi zebrali złom od rolników sołectwa. Z jego sprzedaży stowarzyszeniu udało się pozyskać blisko dwa tysiące złotych. Całość będzie przeznaczona na rzecz mieszkańców wioski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze