60–letnia, schorowana Maria Wadowska urodziła 10 dzieci, a teraz wychowuje jako rodzina zastępcza troje wnucząt. Przyjęła je pod swoją opiekę, gdyż córka chciała je oddać do domu dziecka. Zadzwoniła do nas, desperacko prosząc o to, abyśmy pokazali, w jakich warunkach przyszło jej żyć, pozostawionej bez pomocy.

Wilgoć wychodzi w każdym rogu mieszkania
Wraz z wnukami oraz rodziną syna zajmuje lokal komunalny. W mieszkaniu prowadzi najpierw do największego pokoju, który pełni rolę salonu, ale także jej sypialni. Po kolei wskazuje na ściany i sufit, skarżąc się na wkradającą się do pomieszczeń wilgoć.
Taka wilgoć jest, że pieczarki można hodować
– dodaje też, że takie warunki sprzyjają różnego rodzaju karaluchom. Czuć zresztą charakterystyczny zaduch. Inne pomieszczenia wyglądają podobnie – czarne plamy i odchodzące tynki. Pani Maria nalega, aby zrobić też zdjęcie łazienki, która jest w szczególnie opłakanym stanie.

Całe mieszkanie jest zawilgocone, a na remont się nie zanosi
Dodatkowym problemem jest mała wanienka, z której kobiecie, która dwa lata temu przeszła udar, jest w ogóle ciężko korzystać. Marzy jej się prysznic, do którego nie miałaby problemu z wejściem. Choć chciałaby wyremontować całe mieszkanie, to jednak łazienka jest dla niej priorytetem. Kobieta twierdzi jednak, że jej na to nie stać, gdyż sama nie ma ani emerytury, ani renty i żyje głównie z pieniędzy, które dostaje na wnuków, choć podkreśla, że stara się, aby przede wszystkim to one z tego korzystały. Mimo licznego potomstwa na pomoc dzieci w większości także nie może liczyć. Ma do nich żal, że się od niej odwróciły i z wdzięcznością mówi jedynie o mieszkających z nią synu i synowej. O pomoc zwraca się, gdzie może. Krąży pomiędzy urzędami, odsyłana z kwitkiem, pisała też do telewizji.
Moje życie jest ciężkie na starość. Mam siedzieć na środku miasta i płakać? Jak ja już całe noce i dnie płaczę. Wystarczy mi. O nic innego nie proszę, tylko żeby mi tę chatę zrobili, chociaż łazienkę. Pieniędzy nie chcę, mam co jeść
– pani Maria pogrąża się w płaczu, na co pocieszyć ją, przytulając, próbuje 9–letnia wnuczka, najmłodsza z wychowywanych wnucząt.

Łazienka to priorytet. Nie dość, że jest w fatalnym stanie, to schorowana lokatorka ma problemy z wchodzeniem do wanny
Sytuacja, w której starsza i schorowana kobieta samotnie wychowuje wnuczęta, aby nie trafiły do domu dziecka i nie stać jej na remont mieszkania, aby zapewnić rodzinie godne warunki może chwytać za serce i budzić litość. Sprawa nie jest jednak tak jednoznaczna. Kierujący Miejsko–Gminnym Ośrodkiem Pomocy w Jastrowiu Jarosław Janusiak przyznaje, że pani Maria oraz jej sytuacja są mu bardzo dobrze znane. Na większą pomoc ze strony ośrodka nie może jednak liczyć, gdyż, mimo tego, że twierdzi, iż żyje w biedzie, po prostu przekracza kryterium dochodu na osobę w rodzinie, a to wiąże urzędnikom ręce. Z kolei Janina Haweto z Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej podkreśla, że remonty leżą przede wszystkim w gestii lokatorów i wspólnot. Jeśli natomiast ZGM podejmuje takie działania, to pierwszeństwo mają ci, którzy płacą czynsz. Maria Wadowska ma natomiast spore zaległości, a jej wnuk, który podjął się odpracowania długu, po kilku dniach porzucił pracę. Burmistrz Jastrowia z kolei dodaje, że wprowadzając się do tego mieszkania pani Maria otrzymała je wyremontowane i odnowione i obecny stan jest w dużej mierze konsekwencją niedbalstwa oraz sposobu użytkowania lokalu, w którym podobno nie raz miało pomieszkiwać nawet kilkanaście osób.
Jak w takim razie odpowiedzieć na pytanie postawione na początku? Czy kobieta sama sobie zawiniła? Co z dziećmi?
[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Moze w takim razie dac ten gips, farbe i tapete oraz spisac umowe. Uwzglednic wizyty kontrolne sprawdzajace postęp prac. W takim przypadku jak mówisz, zerwać pomoc z MOPSU, zabrać dzieci...wiem ze drastyczne, ale dziecko zrozumialoby pozniej.
Ten dany ,,gips, farba, tapeta, płytki"" zostanie zamienione na ,,chleb w płynie"". Ta rodzinka jest bardzo dobrze znana w Jastrowiu, od złej strony, przez MOPS i Sąd Rejonowy (nie tylko) też.
Czytając artykuł czujesz współczucie. Czytajac komentarze czujesz dezorientacje. Gdzie sa dzieci tej Pani? Dlaczego wnuki zostały przydzielone takim warunkom mieszkaniowym? Jedno jest pewne. MOPS powienien mieć chyba detektywów na etacie, bo z mojego otoczenia wiem, ze ludziom zaradnym,którzy umieją kombinować przydzielane sa wszystkie zapomogi mimo, ze mieszkania maja odpicowane a ciuchy markowe. Moze zamiast kasy dajcie narzedzia. Dajcie gips, farbe, tapete, płytki. Niech sami remontuja skoro pewnie i tak siedzą na tylkach w domu. Wowczas moze ludzie, ktorzy nie potrzebuja pomocy nie beda taka forma zainteresowani a tym którzy jej potrzebuja dadzą sygnał do ruszenia zadka i roboty. Pozdrawiam pracujaca i nie dostajaca ani grosza od Państwa
Pagiele to kwintesencja patologii.
zgadzam się z "IKĄ" w 100000% jeżeli była w stanie zrobić 10 dzieci to niech teraz sobie radzi z mieszkaniem!!!!
JAKA TRAGEDIA TYPOWE CWANIACTWO I NIC WIĘCEJ.
Najlepiej niech pokarzą co sami zrobili ,jak dbali o lokal w co sami zainwestowali dopiero potem domagać się pomocy -a zresztą ta rodzina nie zasługuje na żadna pomoc ,całe życie są pasożytami z roszczeniowym podejściem do życia.
To jest tragedia...
Tyle ma kasy a trudno kupić farby i pomalować?? Mieszka z nią syn i co ciężko ruszyć dupe i zrobić remont ale po co jak można znowu podpalic i burmistrz znowu wyremontuje haha masakra ta baba by się wstydził zasłaniać wnuczką która wzięła tylko po to żeby mieć dodatkowe pieniądze jako rodzina zastępcza a tą wnuczke traktuje jak śmiecia mieszkam obok nie raz słyszałam jak ją wyzywa cytuję "chodź tu ty mała pizd*"" "" będziesz taka sama kurewk* jak twoja stara""i tak się odzywa kochająca babcia. Ona własne wnuki od bękartów wyzywa a swoim dziecią kazała kiedyś zebrać na ulicy na boso żeby na wina miała. Masakra duzo by było można wypowiedzieć się jeszcze
Babcia wzięła córki dzieci pod adopcje a matka tych dzieci ile już do tego czasu narobiła następnych z Pią***. ? Nikt nie wspomniał także co tej Pani syn zrobił swojemu nie pełno rocznemu dziecku ! Przez niego chłopczyk stracił wzrok . I tacy ludzie chcą od kogoś pomocy ?!. Skoro takie warunki mają w domu to co za organ dał im dzieci w adopcje ? Nie rozumiem ..
To nieprawdopodobne. Osobiście uważam, że nie miasto powinno pomóc a dzieci! Miasto juz Ra pomogło i co? I dalej jest to samo. Postać znana wszystkim. Kto dopuścił dom do takiego stanu? Osoby wnim mieszkające. Wino to chleb powszedni. Tragedia, jak trwoga to do Bóga mówią... wstyd żeby się dziećmi zasłaniać.
Do roboty nawet do Norisa. Moja mama ma zdrowo po 60 i jeszcze tam dorabia.
Ale tu pisze wadowska nie pagiele
Dokladnie z tym sie zgadzam sa naprawde rodziny ktorzy potrzebuja pomocy a im zawsze sie upiekolo
Ale teraz napisalas jest wiele rodzin ktorzy potrzebuja pomocy ale nie oni a Ty to pewnie ich rodzina
Ups...widzę, że mój wcześniejszy komentarz pasuje tu jak pięść do nosa. Nie znam tej rodziny i napisałam tak ot - od serca. Ale dzieci i tak żal. Nie wiadomo co gorsze, czy dom dziecka, czy domowa patologia.
Śmiech co ta kobieta wyprawia :) za robotę niech się zabiorą jej dzieci , których ma ich tak wiele i pomogą mamie !!
Zgadzam sie zupelnie ze wszystkimi komentarzami ktore okreslaja ta rodzine jako patologie. Wieczne awantury grozby do ludzi i Alkohol to u nich chleb codzienny. Dziwie sie tylko ze dzieci nie zabrali jeszcze do domu dziecka bo tam mialyby lepiej a tak niestety wyrosnie kolejne pokolenie nierobow i zlodzieji... zamiast remontowac im mieszkani i dawac pieniadze przydalaby sie pomoc rodzinna psycholog i AA wtedy mozna pomyslec nad pomoca pieniezna
Patologia w pizdu!!! Za robote biech sie wezmą, banda alkoholików i złodzieji. Jaka mina... Haha Dzieci tyle, że na palcach nie policzysz a robić nie ma komu. Szkoda gadać... ☺
Na ulicy Konopnickiej mieszkałam do 19 roku życia. Więc o temacie tej rodziny wiem wszystko. Miasto nie chciało wyremontować im domu w którym mieszkali to go podpalili i upozorowali nieszczęśliwy wypadek. Widok tej Pani w zimę z dzieckiem roczynym czy dwuletnim w krótkim rękawku z bosymi nóżkami to była normalność, mimo upominania sąsiadów. Dzieci z normalnych rodzin były przez rodzinę Wadowskich zastraszane strach było wychodzić na ulicę. Idąc rano po zakupy kupując bułki ona i jej mąż kupowali wino, wiecznie pijani, żyjący z zasiłków i pomocy opieki całe życie nigdzie nie pracowali. A teraz na starość mają żal w jakich warunkach żyją, a ile lat uczciwie przepracował jej mąż ? Trzeba pomagać ale uczciwie tym kto tej pomocy potrzebuje. A nie wspierać ludzi ktorzy widaja pieniądze z opieki na alkohol
Największa patologia jastrowia,skoro całą ,,rodzinkę,, stać na codziennie zakupy w sklepie monopoliowym,to dlaczego nie stać ich na podstawy życiowe? Córka dzieci nie chciała oddać do domu dziecka,ale opieka groziła ze zabierze dzieci do domu dziecka,matka wolała aby dzieci zostały z babcia i widywała je na codzień. Babcia się tym zajęła tylko i wyłącznie ze względów finansowych,za każdym razem gdy widywałam ją z dziećmi,nigdy nie zachowywała sięjak kochająca babcia. Siedzą nieroby na dupie zamiast wsiąść ze za coś pożytecznego a nie rzucanie kamieniami po oknach i kradzieże Cały ten ,,ród,, jest spaczony.
tak tak cały blok im oddac
Żyjemy w czasach gdzie pomoc państwa na chwilę obecną jest bardzo dobra. Rodzina od początku była określana za swego rodzaju "problematyczną" aby nie powiedzieć "patologiczną" Nic się nie zmieniło bo w świat poszła z tej rodziny cała armia "zdolnych inaczej". Pomagać trzeba i tej Pani powinno się pomóc ale na zasadzie , że zrobimy co jest w naszej mocy mozliwe ale nie na zasadzie takiej do czego "cwaniactwo" tych ludzi kieruje. Nie znajduje wyrozumiałości i usprawiedliwienia aby wychować 10-ro dzieci i dalej "pełzać" w dzisiejszej cywilizacji. Jeżeli wiesz lepiej to zrób to sama a jeżeli nie umiesz lub nie potrafisz to zastosuj się do wskazań i poleceń urzędów oraz ludzi do tego powołanych. Jeżeli będziemy poklepywać po plecach takie "patologiczne" podejście do życia robimy sami krzywdę tym ludziom. Trzeba pomóc ale też wymagać.
,,Pagiele"" to patologia do kwadratu. Do nich ,,bez kija nie podchodź"" bo w najlepszym wypadku dostaniesz ,,wiąchę"". Gdy spalili chatę miasto zrobiło remont, wyposażyło w sprzęt AGD i dalej jest tam ,,szambo"". Seniorka rodu już na wejściu do MGOPS rozmowę zaczynała od nieparlamentarnego słownictwa a urzędnicy ulegali.
Powinni, ale nie pomagają. A komentarze zapewne piszą siedzący wygodnie w ciepłych, przytulnych mieszkaniach. Nie wszyscy są zaradni i zapobiegliwi. Babci należy się przede wszystkim szacun za zatrzymanie wnuków. Nie potępiajcie każdego z marszu. Życzę tej Pani, żeby udało się poprawić sytuację mieszkaniową i wytrwałości w utrzymaniu rodziny w całości.
No jeszcze tego brakowało !!!
Pani urodziła i wychowała dziesięcioro dzieci. Może to oni właśnie powinni pomóc matce. Nie ulega wątpliwości, że otrzymuje Pani niemałe środki z PCPR z tyt. rodziny zastępczej, zatem do roboty wujkowie i ciocie.Powodzenia...
A reszta dzieci co robi?zeby tak doprowadzić mieszkanie.
W tym lub następnym roku gmina odda do użytku nowy budynek komunalny przy Alei Wolności. Trzeba uderzyć do burmistrza i może tam uda się zamieszkać.
Moze w takim razie dac ten gips, farbe i tapete oraz spisac umowe. Uwzglednic wizyty kontrolne sprawdzajace postęp prac. W takim przypadku jak mówisz, zerwać pomoc z MOPSU, zabrać dzieci...wiem ze drastyczne, ale dziecko zrozumialoby pozniej.
Ten dany ,,gips, farba, tapeta, płytki"" zostanie zamienione na ,,chleb w płynie"". Ta rodzinka jest bardzo dobrze znana w Jastrowiu, od złej strony, przez MOPS i Sąd Rejonowy (nie tylko) też.
Czytając artykuł czujesz współczucie. Czytajac komentarze czujesz dezorientacje. Gdzie sa dzieci tej Pani? Dlaczego wnuki zostały przydzielone takim warunkom mieszkaniowym? Jedno jest pewne. MOPS powienien mieć chyba detektywów na etacie, bo z mojego otoczenia wiem, ze ludziom zaradnym,którzy umieją kombinować przydzielane sa wszystkie zapomogi mimo, ze mieszkania maja odpicowane a ciuchy markowe. Moze zamiast kasy dajcie narzedzia. Dajcie gips, farbe, tapete, płytki. Niech sami remontuja skoro pewnie i tak siedzą na tylkach w domu. Wowczas moze ludzie, ktorzy nie potrzebuja pomocy nie beda taka forma zainteresowani a tym którzy jej potrzebuja dadzą sygnał do ruszenia zadka i roboty. Pozdrawiam pracujaca i nie dostajaca ani grosza od Państwa