Reklama

Sprawa Marii Wadowskiej - czy powinna tak mieszkać?

12/03/2018 18:00
Czy starszej i schorowanej kobiecie wychowującej wnuki należy się pomoc w remoncie mieszkania? Sprawa nie jest taka oczywista

60–letnia, schorowana Maria Wadowska urodziła 10 dzieci, a teraz wychowuje jako rodzina zastępcza troje wnucząt. Przyjęła je pod swoją opiekę, gdyż córka chciała je oddać do domu dziecka. Zadzwoniła do nas, desperacko prosząc o to, abyśmy pokazali, w jakich warunkach przyszło jej żyć, pozostawionej bez pomocy.

Wilgoć wychodzi w każdym rogu mieszkania

Wszędobylska wilgoć

Wraz z wnukami oraz rodziną syna zajmuje lokal komunalny. W mieszkaniu prowadzi najpierw do największego pokoju, który pełni rolę salonu, ale także jej sypialni. Po kolei wskazuje na ściany i sufit, skarżąc się na wkradającą się do pomieszczeń wilgoć.

Reklama

Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 79% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Taka wilgoć jest, że pieczarki można hodować

– dodaje też, że takie warunki sprzyjają różnego rodzaju karaluchom. Czuć zresztą charakterystyczny zaduch. Inne pomieszczenia wyglądają podobnie – czarne plamy i odchodzące tynki. Pani Maria nalega, aby zrobić też zdjęcie łazienki, która jest w szczególnie opłakanym stanie.

Całe mieszkanie jest zawilgocone, a na remont się nie zanosi

Dodatkowym problemem jest mała wanienka, z której kobiecie, która dwa lata temu przeszła udar, jest w ogóle ciężko korzystać. Marzy jej się prysznic, do którego nie miałaby problemu z wejściem. Choć chciałaby wyremontować całe mieszkanie, to jednak łazienka jest dla niej priorytetem. Kobieta twierdzi jednak, że jej na to nie stać, gdyż sama nie ma ani emerytury, ani renty i żyje głównie z pieniędzy, które dostaje na wnuków, choć podkreśla, że stara się, aby przede wszystkim to one z tego korzystały. Mimo licznego potomstwa na pomoc dzieci w większości także nie może liczyć. Ma do nich żal, że się od niej odwróciły i z wdzięcznością mówi jedynie o mieszkających z nią synu i synowej. O pomoc zwraca się, gdzie może. Krąży pomiędzy urzędami, odsyłana z kwitkiem, pisała też do telewizji.

Reklama

Moje życie jest ciężkie na starość. Mam siedzieć na środku miasta i płakać? Jak ja już całe noce i dnie płaczę. Wystarczy mi. O nic innego nie proszę, tylko żeby mi tę chatę zrobili, chociaż łazienkę. Pieniędzy nie chcę, mam co jeść

– pani Maria pogrąża się w płaczu, na co pocieszyć ją, przytulając, próbuje 9–letnia wnuczka, najmłodsza z wychowywanych wnucząt.

Łazienka to priorytet. Nie dość, że jest w fatalnym stanie, to schorowana lokatorka ma problemy z wchodzeniem do wanny

Druga strona medalu

Sytuacja, w której starsza i schorowana kobieta samotnie wychowuje wnuczęta, aby nie trafiły do domu dziecka i nie stać jej na remont mieszkania, aby zapewnić rodzinie godne warunki może chwytać za serce i budzić litość. Sprawa nie jest jednak tak jednoznaczna. Kierujący Miejsko–Gminnym Ośrodkiem Pomocy w Jastrowiu Jarosław Janusiak przyznaje, że pani Maria oraz jej sytuacja są mu bardzo dobrze znane. Na większą pomoc ze strony ośrodka nie może jednak liczyć, gdyż, mimo tego, że twierdzi, iż żyje w biedzie, po prostu przekracza kryterium dochodu na osobę w rodzinie, a to wiąże urzędnikom ręce. Z kolei Janina Haweto z Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej podkreśla, że remonty leżą przede wszystkim w gestii lokatorów i wspólnot. Jeśli natomiast ZGM podejmuje takie działania, to pierwszeństwo mają ci, którzy płacą czynsz. Maria Wadowska ma natomiast spore zaległości, a jej wnuk, który podjął się odpracowania długu, po kilku dniach porzucił pracę. Burmistrz Jastrowia z kolei dodaje, że wprowadzając się do tego mieszkania pani Maria otrzymała je wyremontowane i odnowione i obecny stan jest w dużej mierze konsekwencją niedbalstwa oraz sposobu użytkowania lokalu, w którym podobno nie raz miało pomieszkiwać nawet kilkanaście osób.
Jak w takim razie odpowiedzieć na pytanie postawione na początku? Czy kobieta sama sobie zawiniła? Co z dziećmi?
[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Poirytowana - niezalogowany 2018-03-13 10:45:06

    Moze w takim razie dac ten gips, farbe i tapete oraz spisac umowe. Uwzglednic wizyty kontrolne sprawdzajace postęp prac. W takim przypadku jak mówisz, zerwać pomoc z MOPSU, zabrać dzieci...wiem ze drastyczne, ale dziecko zrozumialoby pozniej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    do Poirytowana - niezalogowany 2018-03-13 10:20:13

    Ten dany ,,gips, farba, tapeta, płytki"" zostanie zamienione na ,,chleb w płynie"". Ta rodzinka jest bardzo dobrze znana w Jastrowiu, od złej strony, przez MOPS i Sąd Rejonowy (nie tylko) też.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Poirytowana - niezalogowany 2018-03-13 10:06:13

    Czytając artykuł czujesz współczucie. Czytajac komentarze czujesz dezorientacje. Gdzie sa dzieci tej Pani? Dlaczego wnuki zostały przydzielone takim warunkom mieszkaniowym? Jedno jest pewne. MOPS powienien mieć chyba detektywów na etacie, bo z mojego otoczenia wiem, ze ludziom zaradnym,którzy umieją kombinować przydzielane sa wszystkie zapomogi mimo, ze mieszkania maja odpicowane a ciuchy markowe. Moze zamiast kasy dajcie narzedzia. Dajcie gips, farbe, tapete, płytki. Niech sami remontuja skoro pewnie i tak siedzą na tylkach w domu. Wowczas moze ludzie, ktorzy nie potrzebuja pomocy nie beda taka forma zainteresowani a tym którzy jej potrzebuja dadzą sygnał do ruszenia zadka i roboty. Pozdrawiam pracujaca i nie dostajaca ani grosza od Państwa

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości